wywiad

Były członek kultu obnaża realia życia w sekcie

Wszystko zaczęło się od wypełnienia ankiety, a skończyło na oddaniu im wszystkich swoich pieniędzy, zrezygnowaniu z pracy i chęci poświęcenia dla nich swojego życia

tekst Daniel Dylan Wray tłum. Dawid Reszka
18 Grudzień 2014, 10:44am

Sekty zawsze będą związane ze znanymi nazwiskami. David Koresh, Jim Jones, Charlie Manson - to faceci którzy okupują połowę sekcji dokumentalnej Netflixa, jakby byli jedynymi megalomańskimi socjopatami, którzy rozsławili ufortyfikowane, zamknięte ośrodki kultu. Jednakże jest wiele innych, bardziej skromnych grup, które wciąż wciągają w swe kręgi ludzi i ograbiają ich z wszystkiego co mają.

Ian Haworth, były członek kultu, prowadzi uruchomione w Wielkiej Brytanii Centrum Informacji o Sektach od 1987 roku. Wraz ze swoim zespołem dostarczają informacji, wskazówek i pomocy tym, którzy chcą opuścić sektę, tym którzy już ją opuścili, a także przyjaciołom i rodzinom obecnych członków. Niedawno udało mi się z nim spotkać i uzyskać wgląd w to jak działają współczesne sekty.

VICE: Cześć Ian. Jak trafiłeś do sekty?
Ian Haworth: Pewnego razu robiłem zakupy [w Toronto] i spotkałem kobietę, która zapytała mnie czy mógłbym wypełnić ankietę. Zgodziłem się. Potem powiedziała mi, że prawdopodobnie będę zainteresowany dołączeniem do grupy, którą reprezentowała, mówiąc: „Czy nie nadszedł czas, żeby rozważyć podarowanie czegoś od siebie społeczeństwu, zamiast tylko z niego brać, jak większość ludzi?". Spotkanie składało się z wykładu, kawy, a następnie filmu. Po przerwie do pokoju zaczęli wchodzić ludzie z wszelkiego rodzaju jedzeniem. Zapłaciłem 1.50 dolara za udział więc pomyślałem, że to warte moich pieniędzy.

Zdecydowałem pójść na papierosa, wtedy ktoś na mnie wpadł i powiedział: „O, nie wiedziałam, że palisz. Możesz zapalić tutaj, ale czy nigdy nie myślałeś o tym, żeby to rzucić?". Miesiąc przed tym mój lekarz powiedział mi, że pewnie umrę przed 40-stką jeśli nie rzucę palenia, więc przyciągnęła tym moją uwagę. Kurs trwał cztery dni i oczywiście gwarantował sukces. Na koniec oddałem im wszystkie moje pieniądze, postanowiłem poświęcić swoje życie dla nich i zrezygnowałem z pracy.

Jak udało ci się odejść?
Byłem zupełnie inną osobą, ale oczywiście o tym nie wiedziałem. Przyjaciele to widzieli, widział to mój współlokator. Ludzie się mnie bali, było mnie im żal, mieli wiele różnych emocji i odczuć ale nie wiedzieli co zrobić. Koledzy z pracy byli zdziwieni, kiedy zrezygnowałem bo radziłem sobie całkiem nieźle. Kiedy spędzałem swój ostatni miesiąc w sekcie [PSI Mind Development Institution - obecnie nie istniejąca] było o niej głośno w mediach. Nie byłem jeszcze zaprogramowany przeciwko środkom masowego przekazu, więc pozostawałem otwarty na płynące z nich wiadomości. To pozwoliło mi na krytykę, pobudziło mój umysł i dało szansę, by odejść. Potem przyszedł ciężki okres 11-miesięcznego wycofania.

Czy uważasz, że inteligentni, wykształceni ludzie są bardziej skłonni do zrekrutowania niż osoby uznane za niestabilne?
Idea niestabilnych jednostek jest mitem. Sądzę że wszyscy jesteśmy podatni na techniki stosowane przez te grupy. Doktor John Gordon Clark, którego często cytuję, powiedział że najbezpieczniejsi ludzie to ci chorzy psychicznie. Najłatwiejsi do rekrutacji to ci, którzy chcą dyskutować o różnych problemach z innymi, ci którzy mają kwestionujące umysły. Bierzesz osobę zdecydowaną, o silnej woli, umieszczasz ją w środowisku sekty, a stosowane tam techniki bardzo szybko ją złamią. Im zdrowszy i silniejszy umysł tym łatwiej go kontrolować. To tylko jedno z tych tragicznych realiów kultu.

Co uważasz za główne motywy tworzenia sekt i wciągania do nich ludzi?
Najczęstszym motywem są ludzie i pieniądze. Niektórzy mogą czerpać satysfakcję z władzy nad grupą, inni chcą zdobyć wielkie bogactwo, a kolejni mogą mieć ambicje przejęcia świata. Następni to tacy, którzy faktycznie uważają, że są bogiem, czy coś w tym stylu. Uważam, że ci są często chorzy psychicznie, istnieje spora mieszanka różnych liderów z odmiennymi motywacjami. Ale wspólnym mianownikiem są ludzie i pieniądze.

Szacujesz, że w Wielkiej Brytanii jest obecnie od 500 do 1000 sekt. Czy ich popularność rośnie?
Tak. Jeżeli ktoś został zrekrutowany do sekty to jego zadaniem, między innymi, będzie próba wciągnięcia do niej nowych członków. Zarówno w sposób formalny jak i nieformalny będzie przestrzegać instrukcji kultu w jaki sposób to zrobić. Albo po prostu będzie to robić bo jest już „zaprogramowany", jest na haju śpiewając swoje pieśni i nie może doczekać się żeby wciągnąć kogoś nowego do grupy. Tak więc jeżeli każdy przeprowadza rekrutację następstwem jest wzrost popularności danej sekty, to samo dotyczy wszystkich innych. Następnie pojawi się walka o władzę i podziały w niektórych grupach. Są też kulty z różnych części świata, które tworzą oddziały w Wielkiej Brytanii, więc zdecydowanie jest to zjawisko rosnące w siłę.


Ilustracja Dan Evans

Czy infiltrujesz spotkania sekt w celu zdobycia informacji?
Nie, to by było głupie. Nigdy nie poleciłbym udania się na żadne spotkanie sekty ponieważ używane przez nie techniki działają na każdego, na mnie też.

Co zwykle powoduje, że ktoś chce odejść z kultu i szuka u Ciebie pomocy?Ponieważ sekty używają technik kontrolowania umysłu w celu rekrutacji, umysł człowieka kontrolowany jest przez grupę. Powoduje to, że jednostka nie ma już władzy nad procesem myślenia, jest upośledzona i nie jest w stanie dokonać krytycznej oceny. Stajesz się kimś innym. Wspólnym mianownikiem jest to, że coś reaktywuje umysł członka sekty. Może być to coś, co zobaczył lub usłyszał w obrębie grupy, a nie powinien. Może być to coś co powiedziała do niego osoba, którą rekrutuje lub od której próbuje pozyskać fundusze. Jeśli jesteś zaprogramowany na to, że ludzie są źli i będą wrogo nastawieni względem ciebie, a ktoś jest miły i delikatny w kontaktach z tobą, to w końcu coś pęknie.

W tym czasie, jak aktywne są sekty w próbie odzyskania członków?
To zależy. Jeśli wziąć pod uwagę jak to jest być w sekcie, być zaprogramowanym i myśleć, że ta grupa jest wszystkim i wszystko na niej się kończy, to każdy kto opuszcza grupę musi odczuwać niesamowite cierpienie. Jeżeli jesteś członkiem sekty myślałbyś, że to pomocne aby spróbować skontaktować się z kimś, kto odszedł z kultu i wciągnąć go do niego z powrotem. Nie jest to niezwykłe, że wiele osób wraca.

Zawsze są to techniki psychologiczne, czy wystąpiły jakieś przypadki przemocy fizycznej lub groźby?
Miałem do czynienia z ludźmi, którzy odeszli z sekty i zginęli. Była sprawa, która miała trafić przed sąd - rząd obserwował jedną grupę i chciał odebrać jej status dobroczynnej - i kluczowy świadek, który był jej byłym członkiem, został znaleziony powieszony na latarni. Niektórzy mówią, że było to morderstwo, inni że samobójstwo. Nie wiem.

Jeden facet z którym rozmawiałem, uciekł z sekty i był naprawdę wstrząśnięty. Normalnie rozmawiam z ludźmi przez telefon, ale jemu zaoferowałem spotkanie. Był na uniwersytecie i miał dużo pracy bo właśnie zaczynały mu się egzaminy, powiedziałem mu: „Cóż, mogę poprosić kogoś żeby dzwonił do ciebie raz czy dwa razy w tygodniu, kiedy masz egzaminy, żeby sprawdzić czy wszystko z tobą ok?". Powiedział, że w porządku i tak się stało.

Po egzaminach został znaleziony z poderżniętym gardłem, znowu niektórzy mówią że było to morderstwo, inni że samobójstwo. Policja stwierdziła samobójstwo. Jego rodzina uważa, że było to morderstwo. Oczywiście można powiedzieć, że jego rodzina inaczej nie może twierdzić, ale jego ojciec był lekarzem i stwierdził, że w miejscu odkrycia ciała było zbyt mało krwi, co wyklucza odebranie sobie życia.

Jeżeli popularność sekt w Wielkiej Brytanii rośnie, co można zrobić, aby zahamować ten trend? Jakie środki zapobiegawcze mogą być wprowadzone?
Im szybciej rząd zda sobie sprawę z tego, czym są kulty, tym szybciej zrozumie co można zrobić w celu zwalczania terroryzmu. Mowa nie tylko o grupach terrorystycznych działających za granicą, ale również tych radykalizujących ludzi w kraju. Jeżeli zaczniemy rozumieć o co chodzi w kultach, będziemy bardziej skutecznie pomagać ludziom, którzy chcą wrócić z Syrii, lub z miejsc gdzie się znajdują i powrócić im do normalności, a także będą doskonałym źródłem informacji.

Byli członkowie sekty są doskonałym źródłem informacji. Ludzie, którzy zostali przemienieni w ekstremistów mogą wrócić do stanu normalności, z powodzeniem mogą odnaleźć się w rzeczywistości, więc w tej dziedzinie można wiele zdziałać. Uważam, że w tym temacie jest wiele do zrobienia w zakresie edukacji publicznej, ale wszystko zaczyna się od tego czy rząd zrozumie co się dzieje. Generalnie powinien być jakiś program edukacyjny, aby pomóc brytyjskiemu społeczeństwu zrozumieć jak działają sekty, na co zwrócić uwagę, a tym samym czego uniknąć i jak pomóc obecnym i byłym członkom powrócić do rzeczywistości.