Dzień Matki

Jak wygląda jednoczesne bycie matką i pracownicą seksualną

„Mój syn może mnie pewnego dnia znaleźć na PornHubie. Nie ma w tym nic złego, ponieważ mamy uprawiają seks. Jeśli tak się stanie, powiem mu właśnie to: »Mamy też uprawiają seks«”
23.5.18

Artykuł pierwotnie ukazał się na Broadly

Kiedy wyobrażasz sobie idealną matkę, co przychodzi ci do głowy? Być może myślisz o swojej mamie albo, podobnie jak u sporej części z nas, przed oczami od razu pojawia ci się obraz kobiety, która mimo urodzenia dzieci, jest kompletne aseksualna. Nasza społecznie akceptowalna wizja macierzyństwa – poczynając od popkulturowych przedstawień wyidealizowanych matek, takich jak Grażynka z Klanu czy Barbara Mostowiak z M jak Miłość, a kończąc na krytyce Kim Kardashian (mamy trójki dzieci) za publikowanie nagich zdjęć – bardzo często sprowadza się do obrazu kobiety, która nie ma żadnych potrzeb seksualnych ani też nie jest seksualnie atrakcyjna.

Reklama

W rezultacie matki pracujące w branży seksualnej często spotykają się z potępieniem społecznym. Jako matka czteroletniego dziecka i była pracownica seksualna sama wielokrotnie odczułam to na własnej skórze. Chociaż wiele osób mnie o to nie podejrzewa – może dlatego, że mam doktorat – doświadczam ostracyzmu częściej, niż można by podejrzewać. Kiedy się rozwodziłam, większość prawników ostrzegała mnie, że przez moją dawną pracę najprawdopodobniej zostanie mi odebrane prawo do opieki nad dzieckiem.

Moje doświadczenie nie jest niczym wyjątkowym. Zgodnie z raportem z 2015 roku, który opublikował Global Network of Sex Work Projects, chociażby w Portugalii (ale też w innych krajach) opieka społeczna może odebrać sex workerom prawo do opieki nad dziećmi jedynie z powodu wykonywanego przez nich zawodu. Niekiedy państwo woli wręcz oddać dzieci agresywnym i nieodpowiedzialnym rodzicom niż osobom pracującym w branży seksualnej. Było tak w przypadku Petite Jasmine, szwedzkiej pracownicy seksualnej, której w 2010 roku odebrano prawo do opieki nad dziećmi na rzecz mężczyzny z długą historią przemocy domowej. Trzy lata później, w 2013 roku, ten sam mężczyzna zamordował Jasmine. Stało się to w dniu, kiedy po raz pierwszy od półtora roku kobieta miała odwiedzić swoje dzieci.

Przed swoją śmiercią Jasmine została zapytana, czy byłaby szczęśliwa, gdyby jej córka po osiągnięciu pełnoletności została pracownicą seksualną. „Moje dzieci mogą zostać, kim tylko będą chciały, a ja i tak zawsze będę je wspierać” – tak miała odpowiedzieć Jasmine. Wypowiedź tę przytacza jej przyjaciółka i aktywistka Pye Jakobssonem, według której Jasmine potem dodała: „[Ale] jeśli wybiorą sex working, ostrzegę ich wiążącą się z tym stygmatyzacją”.

Owa stygmatyzacja pracy seksualnej jest widoczna nie tylko w przepisach obowiązujących w wielu państwach, ale też w naszej kulturze. Ciała pracowników seksualnych są publiczne opisywane jako „wylęgarnie zarazków”, politycy mówią, że prostytutka nie może być zgwałcona, a sami policjanci, zamiast je chronić, zmuszają je do świadczenia usług seksualnych – i tak, ma to również miejsce w Polsce. Według Amnesty International kryminalizacja sex workingu jedynie zwiększa nierówności społeczne i dyskryminację pracowników seksualnych. A sankcjonowane przez państwo napiętnowanie społeczne szczególnie mocno odbija się na matkach pracujących w tej branży i na ich relacjach międzyludzkich.

Niedawno napisałam How Mamas Love Their Babies (Jak mamy kochają swoje dzieci), czyli pierwszą książkę skierowaną do dzieci, w której otwarcie mówi się o sex workingu. Chciałam w odpowiedni dla ich wieku sposób opisać wielowiekową stygmatyzację tego zawodu. Poczynając od aktywnych zawodowo matek (czy to pracujących z domu, czy z biura), a kończąc na striptizerkach oraz matkach zajmujących się dziećmi na cały etat, przedstawiłam w niej sylwetki najróżniejszych kobiet, które są sex workerkami. Jednak moja próba normalizacji i odmitologizowania matek pracujących w branży seksualnej miała swoją cenę: ludzie grozili mi śmiercią, a obce osoby nasyłały na mnie opiekę społeczną. Oskarżono mnie wręcz o satanizm i próbę zmuszenia dzieci do świadczenia usług seksualnych. Nie jestem w tym sama – połączenie sex workingu i rodzicielstwa w wielu ludziach budzi skrajne emocje.

Juniper Fitzgerald. Zdjęcie dzięki uprzejmości autorki

Jednak mimo nieprzychylnych opinii innych osób, wiele pracownic seksualnych bardzo sobie ceni wiążącą się z sex workingiem elastyczność godzin pracy oraz bezpieczeństwo finansowe.

Zanim 29-letnia Lola Luscious* z Chicago nie została sex workerką, ledwo wiązała koniec z końcem. Jako samotnej matce było jej wyjątkowo ciężko. „Mieszkałam w gównianym mieszkaniu, nie zawsze miałam pieniądze na opłacenie czynszu i żłobka, a do tego prawie nigdy nie widywałam mojego dziecka” – mówi Luscious. „Sex working okazał się dla mnie najlepszym rozwiązaniem”.

Reklama

Jej najstarsza córka, która ma teraz 11 lat, wie, w jaki sposób jak mama zarabia na życie. „Mamy świetny kontakt i szczerze ze sobą o wszystkim rozmawiamy, w tym o seksie” – opowiada. „Po pewnym czasie wytłumaczyłam jej, że moja praca wiąże się właśnie z seksem”.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Niestety nie wszyscy pracownicy seksualni mogą otwarcie rozmawiać o swoim zawodzie z rodziną. Autumn, 26-letnia sex workerka z Teksasu, ukrywa swoją pracę przed przyjaciółmi i krewnymi. „Gdybym nie miała dzieci, raczej tego bym nie zatajała” – mówi. Jednak Autumn ma sześcioletnie dziecko i obawia się, że zostanie ono jej odebrane przez opiekę społeczną, jeśli ludzie dowiedzą się o jej pracy.

Bez względu na to, czy matki pracujące w branży seksualnej mówią o tym swoim dzieciom, czy też nie, prawie każda z dziewięciu kobiet, z którymi rozmawiałam podczas pisania tego artykułu, powiedziała, że możliwość spędzania większej ilości czasu ze swoimi pociechami jest jedną z największych korzyści płynących z tej pracy. Jednak bycie pracownicą seksualną to nie tylko zajmowanie się z dziećmi i elastyczne godziny pracy – to też spore wyzwanie, zwłaszcza jeśli należy się do jakiejś marginalizowanej grupy.

„To bardzo ważne, żeby nie skupiać się jedynie na pozytywnych aspektach sex workingu” – mówi 28-letnia Suprihmbé z Chicago – „jak ma to zwyczaju wiele nie-czarnych lub pochodzących z klasy średniej pracownic seksualnych. Nie musimy ignorować wad pracy seksualnej, aby móc czerpać z niej korzyści”.

Lola Luscious. Fot. Zachary Luscious

Suprihmbé – pisarka, artystka, pracownica seksualna i matka – uważa, że rasizm i misogynoir [czarna mizoginia; niechęć i uprzedzenia wobec czarnych kobiet] są w branży seksualnej wyjątkowo częste. Kiedy białe sex workerki z klasy średniej skupiają się jedynie na wyzwalającym, upodmiotowiającym aspekcie pracy seksualnej, jednocześnie nie zwracając uwagi na istniejące ze strony państwa przyzwolenie na przemoc oraz stygmatyzację społeczną, może to tworzyć fałszywą dychotomię między byciem wyzwoloną pracownicą seksualną a ofiarą. Ta dychotomia, zauważa Suprihmbé, „odbiera głos właśnie tym kobietom, których doświadczenia powinny zostać opowiedziane”.

Pomijając jednak kwestię społecznego ostracyzmu, Suprihmbé – podobnie jak Luscious – nie przejmuje się za bardzo tym, że jej syn może kiedyś odkryć jej filmy w Internecie.

„Mój syn może mnie pewnego dnia znaleźć na PornHubie i nie ma w tym nic złego, ponieważ mamy uprawiają seks. Jeśli tak się stanie, powiem mu właśnie to: »Mamy też uprawiają seks«”.

Reklama

Mamy uprawiają seks! Nikogo z nas nie byłoby na tym świecie, gdyby tego nie robiły. I niektóre z nas, z różnych powodów i w najróżniejszych formach, decydują się czerpać z tego zysk. Podobnie jak w przypadku ludzi pracujących branży usługowej, nie zawsze musi to być przyjemny wybór, więc należy pamiętać, że to niezwykle złożona, osobista, a czasami wręcz bardzo trudna decyzja.

Pracowałam w branży seksualnej przez większość mojego dorosłego życia i jestem matką, która z każdym kolejnym dniem stara się być coraz milsza, cierpliwsza i jeszcze bardziej kochająca. Moja wizja doskonałej matki jest połączeniem wszystkich inspirujących matek będących sex workerkami, które poznałam na przestrzeni mojego życia. Jednak myśląc o macierzyństwie, nie potrafię zapomnieć o mojej własnej matce, której odebrano prawo do opieki nade mną po tym, jak na jaw wyszedł jej romans.

To wtłaczanie kobiet i ich ciał w sztywne ramy społecznych dychotomii, oznacza, że wszystkie z nas – nie tylko pracownice seksualne – mogą w pewnym momencie swojego życia zostać ukarane przez państwo za sam fakt bycia istotą seksualną. Dopóki nie wyeliminujemy rasistowskiego, seksistowskiego, klasistowskiego, heteronormatywnego i skupionego na zdrowych osobach sposobu rozumienia tego, co czyni z osoby idealną matkę, ta społeczna stygmatyzacja będzie spłycała i kaleczyła prawdziwe oblicze macierzyństwa.

*Wszystkie pseudonimy bohaterek zostały zmienione, aby chronić ich prywatność.


Więcej na VICE: