Jak własnoręcznie zrobiłam kosmetyki z węgla i buraków

Przepis na makijaż w stylu zrób-to-sam, który w dodatku pachnie jak Święta

tekst Clara Krohn ; zdjęcia: Amanda Hjernø; tłumaczenie Dominika Skórzewska
04 Grudzień 2018, 1:56pm

Wszystkie zdjęcia: Amanda Hjernø.

Istnieje pewne błędne przekonanie, że życie w spartańskich warunkach musi być nudne. Chciałam popłynąć na minimalistycznej fali, nie poświęcając frajdy ani jakości, więc postanowiłam spróbować upichcić własny makijaż. Moim zdaniem (bez względu na to, z czego jest zrobiona) czerwona szminka zawsze sprawi, że poczujesz się bardziej odświętnie.

Makijaż DIY kusi z wielu powodów – jednym z nich jest komfort wchodzenia do własnej kuchni zamiast walki z tłumami w drogeryjnej sieciówce. Jest też coś pociągającego w aurze dziewczyny z Egtved (najseksowniejszej postaci w skandynawskiej historii, nie licząc Viggo Mortensena). Czy rozgniecione jagody na moich ustach sprawią, że poczuję się, jakbym była wystrojona na tyle, by uwieść syna skandynawskiego wodza?

Powinnam zaznaczyć, że zazwyczaj nie noszę makijażu. Nie jest to żadnym manifestem poglądów politycznych – po prostu nie umiem go robić. Poza tym jestem niecierpliwa, leniwa i mam pewność, że w ciągu dnia bym go rozmazywała. Mimo to chciałam sprawdzić, czy odpowiednik diety paleo świata makijażu może pasować do mojej bałaganiarskiej estetyki.

1538383428575-clara02
1538140604483-clara03

Istnieje wiele wyszukanych odmian kosmetyków tworzonych w domu z dodatkiem żelu aloesowego, glinki marokańskiej, aktywnego węgla drzewnego i innych składników, których zazwyczaj nie znajdziesz w kuchni. Z radością odkryłam filmik tych dwóch uroczych kobiet tworzących make-up z oleju kokosowego, przypraw i buraków.

Po obejrzeniu ich instruktaży splądrowałam moją szafkę w poszukiwaniu skrobi kukurydzianej i kolorowych przypraw. Następnie trafiłam do sklepu spożywczego, gdzie zaopatrzyłam się w buraki, mrożone jagody i węgiel drzewny. Nareszcie byłam gotowa na przyrządzenie olśniewającego makijażu, którego wartością dodaną był zapach Bożego Narodzenia.

Puder

1538140631293-clara06
1538140652066-clara07

Jeśli tak jak ja obejrzałeś niedorzeczną ilość tutoriali makijażowych online, wiesz, że zawsze, ale to ZAWSZE, zaczyna się od bazy. W tym przypadku był nią proszek składający się ze skrobi kukurydzianej, cynamonu, kurkumy i kakao. W tej mieszance miała się też znaleźć papryka, ale niestety miałam tylko wędzoną i pomyślałam, że to już będzie trochę za dużo. Kiedy dopasowywałam kolor pudru do mojej karnacji, miałam wrażenie, że będę wyglądała, jakbym miała grypę. Bonus: kobieta na filmiku z pełnią wdzięku miesza przyprawy w misce – moja mąka kukurydziana eksplodowała na moje ręce przy otwieraniu opakowania. Niemniej jednak udało mi się wreszcie zmieszać przyprawy i dodać trochę więcej kurkumy.

Mój świeży „puder” mocno pylił, kiedy rozprowadzałam go na twarzy, ale wydzielał przyjemną woń cynamonu. W tamtym momencie nie widziałam wielkiej różnicy w swoim wyglądzie, ale skrobia kukurydziana delikatnie zmatowiła moje błyszczące czoło.

Brwi

1538140694854-clara10

Wypełniłam brwi kakao w proszku – prawdziwym mielonym kakao, nie rozpuszczalnym – i nałożyłam na wierzch trochę oleju kokosowego w nadziei, że zachowa się jak klej i sprawi, że proszek nie będzie osypywał mi się na oczy.

Cień do powiek

1538140717928-clara12

Gdybym była typem osoby, która w swojej kuchni posiada takie składniki jak zmielona matcha czy proszek z buraków, mogłabym stworzyć piękne czerwone i zielone cienie. Ze względu na mój przyprawowy minimalizm, trzymałam się kolorów ziemi, które uzyskałam z pomocą kurkumy i kakao. W tym momencie ktoś musi powiedzieć to, o czym wszyscy myślą: to w zasadzie dwa odcienie ekskrementów. Zwłaszcza jeśli je ze sobą zmieszasz.

Rozsmarowałam trochę skrobi kukurydzianej na moim nadgarstku, by sprawdzić, czy odcieniem pasuje do mojej skóry. Jest powód, dla którego żółty cień do powiek nie jest szczególnie popularny, ale to nie jest teraz ważne. Ten kolor nazwałabym „żółtaczka z odrobiną nikotyny”. Postanowiłam pozostać przy żółtawej aurze, ale jeśli chcesz uwolnić swojego wewnętrznego gota, możesz po prostu wetrzeć w powieki trochę węgla.

Tusz do rzęs / eyeliner

1538140738890-clara16

Zmieszałam olej kokosowy z pokruszonym węglem drzewnym, po czym zanurzyłam w substancji stary pędzelek po tuszu do rzęs. Powinnam była użyć węgla aktywnego, ale to jest wersja niskobudżetowa – w mojej kuchni istnieje znacznie większe prawdopodobieństwo znalezienia akcesoriów do grillowania. Poczytałam też trochę o węglu, żeby mieć pewność, że nałożenie go na twarz mnie nie zabije.

Myślałam, że skrobia kukurydziana jest skomplikowana – ale to było nic w porównaniu z bałaganem, jaki powstał po zmieszaniu oleju kokosowego i węgla drzewnego. Kiedy kruszyłam węgiel, współpracownik ze zmartwieniem spytał: „Czy planujesz wetrzeć to w twarz?”. Tak, dokładnie to planowałam zrobić.

Na początku próbowałam nałożyć eyeliner z pomocą małego pędzelka, ale szybko się poddałam. Po prostu nie dawało to żadnego efektu – nawet kiedy bezpośrednio potarłam włosie o kawałek węgla. Może tania alternatywa była trochę za tania.

Eyeliner mnie zawiódł, więc byłam tym bardziej zdziwiona efektywnością tuszu do rzęs. Był trochę toporny, ale nie miałam wielkich oczekiwań względem czarnej mazi przede mną. Rzęsy nie były skandalicznie podkreślone, raczej przypominały pierwszą gimnazjalną potyczkę z mascarą. Ale hej, ten styl ma też swoje zalety.

Róż do policzków

1538140760499-clara18
1538140776707-clara19

Nie mogłam się doczekać tego momentu, bo burak jest powszechnie dostępnym warzywem, a tutorial nie wyglądał na bardzo skomplikowany. Bierzesz buraka, kroisz na plastry, przyciskasz do nich gąbkę i muskasz nią policzki. Plasterek, gąbka, muśnięcie, gotowe. W ten sposób moje policzki nabrały czerwieni, więc pomyślałam o nałożeniu buraka na moje powieki i usta. Może nawet na całą twarz. W połączeniu ze skrobią kukurydzianą mógł stworzyć naprawdę ładny kolor zachodzącego słońca.

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

„Wyczuwam inspirację latami 80.” – zaśmiał się później mój współpracownik. Może zbyt entuzjastycznie nastawiłam się do buraków i ich magicznych właściwości.

Usta

1538140795559-clara20
1538140817156-clara22
1538140834046-clara23

Miałam pod ręką przyzwoitą mieszankę mrożonych jagód z supermarketu i próbowałam je rozmrozić w ciepłej wodzie i oleju kokosowym. Mikstura zaczęła się nieco rozwarstwiać, kiedy dodałam oleju, ale mimo to umieściłam substancję (która wyglądała jak zawartość kubeczka menstruacyjnego) w lodówce, aby stężała.

Po zastygnięciu ciecz nie miała zbyt wiele koloru, ale spróbowałam zanurzyć pędzelek bezpośrednio w jagodach i pozostawić je do wyschnięcia na ustach. Podczas mojej pierwszej próby przypadkowo zlizałam mój błyszczyk – był całkiem cierpki. Potarłam moje usta burakiem, po czym ponownie nałożyłam sok z jagód. Mieszkanka jagodowo-olejowa zaczęła się topić i przybrała żółtawy odcień.

Efekt końcowy

„Nie wyglądasz na całkiem stukniętą” i „Jestem pod wrażeniem, że nie wyglądasz gorzej” – takie opinie usłyszałam od moich współpracowników. Moja twarz mieniła się skrobią kukurydzianą i burakami, ale jakim kosztem? Pod moimi paznokciami zgromadził się węgiel, moje wszystkie ubrania były obsypane skrobią kukurydzianą, a kuchnię pokrywała gruba warstwa oleju kokosowego. Miksowanie wszystkich składników to całkiem niezła frajda, która przypomniała mi tworzenie perfum z wody i mleczy w dzieciństwie. Niemniej jednak tamte „perfumy” podobnie jak te własnoręcznie wykonane kosmetyki są niezbyt skuteczne (choć, że sprawiają wiele radości). Na pewno widzisz, że na mojej twarzy pojawiło się trochę koloru. Z drugiej strony z łatwością możesz stwierdzić, że za kolory na mojej twarzy nie odpowiadają prawdziwe kosmetyki, a przyprawy, węgiel i warzywa.

Nikogo nie nabiorę i gdybym zapytała moich przyjaciół: „Czy jesteś w stanie stwierdzić, że mam na sobie kosmetyki zrobione z jedzenia i substancji znalezionych w domu?”, z pewnością odpowiedzieliby: „Tak, ty zdziwaczałe, świętoszkowate skąpiradło, oczywiście, że jestem”. Dużym plusem własnoręcznie stworzonego makijażu jest fakt, że w zasadzie nie da się przesadzić.

1538140917894-clara26

Artykuł pierwotnie ukazał się na Broadly Denmark


Więcej na VICE: