Reklama
osobiste historie

Jak poznałam (już aresztowanego) przywódcę „feministycznego” kultu i jego „kociaki”

Zanim został aresztowany za liczne przestępstwa, zdążyłam poznać teleewangelistę Adnana Oktara oraz „kociaki” należące do jego muzułmańsko-kreacjonistycznej sekty

tekst Meher Ahmad; tłumaczenie Zuzanna Krasowska
25 Lipiec 2018, 2:45am

Zdjęcia za pośrednictwem VICE.

Mój pierwszy kontakt z Adnanem Oktarem i jego wyznawczyniami miał miejsce za pośrednictwem Facebooka, kiedy wysłałam wiadomość do jednego z głównych „kociaków” w grupie (on sam określa tym mianem kobiety należące do jego sekty). Ona również, podobnie jak inne wyznawczynie, na jego rozkaz zrezygnowała z tradycyjnych strojów na rzecz modnych ciuchów, mocnego makijażu i operacji plastycznych. Pragnęłam nakręcić materiał o tej tureckiej grupie wyznaniowej, która miała własną sieć telewizyjną i przedstawiała się jako „islamscy kreacjoniści”. Nie bez znaczenia pozostawał fakt, że media ochrzcili ich mianem „feministycznej sekty”. Już na samym początku istnienia grupy spotkała się ona z niechęcią w ich rodzimej Turcji. Później znielubił ich cały świat, częściowo dlatego, że ich lider, Oktar, uruchomił własny kanał w telewizji i napisał dziesiątki książek promujących jego autorską odmianę kreacjonizmu. Przedstawiłam się Ebru – wspomnianemu wcześniej kociakowi – jako producentka filmu dokumentalnego, którą interesuje podejście grupy do feminizmu i islamu.

Zanim zaczęłyśmy rozmawiać, o Ebru wiedziałam tylko tyle, że była tlenioną blondynką, miała zrobione usta i uwielbiała publikować mocno wyretuszowane zdjęcia. Kiedy zgodziła się ze mną porozmawiać na Skypie na temat tego, w jaki sposób feminizm łączy się z islamem, spodziewałam się, że nasza dyskusja będzie równie płytka i wyreżyserowania, co jej zdjęcia i aktywność na Facebooku. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, wdałyśmy się w szczerą i filozoficzną dyskusję. Powiedziała mi, że nie zgadza się z przekonaniem, jakoby muzułmanki musiały się zasłaniać, ponieważ piękny wygląd i wiara w nauki Allaha wzajemnie się nie wykluczają. Wyjaśniła, dlaczego darwinizm jest źródłem wszelkiego zła w społeczeństwie i podkreśliła, że sama uważa się za feministkę, ponieważ Koran głosi, iż kobieta ma dziesięciokrotnie wyższy status niż mężczyzna. Jej słowa, zakłócane nieco z powodu naszego tragicznego połączenia na Skypie, były przemyślane i wyważone.

Przez następny rok rozmawiałam z Ebru jeszcze kilka razy. Ja jej składałam życzenia urodzinowe, ona życzyła mi szczęśliwego Ramadanu; tego typu sprawy. Opowiadanie ludziom o naszych rozmowach oraz o samym Adnanie Oktarze i jego kociakach nieustannie czyniło ze mnie najciekawszą osobę na imprezach.

W końcu zaczęłam napomykać o tym, że chciałabym nakręcić coś z Ebru. Przy czym zależało mi również na szczerej rozmowie z innymi kobietami. Powiedziała mi, że z Oktarem spotkało się już mnóstwo dziennikarzy i duchownych. Przesłała mi linki do nagrań z wizyt rabinów z Izraela, ewangelicznych chrześcijan ze Stanów Zjednoczonych, wolnomularzy i zadziwiająco wielu podrzędnych celebrytów z Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej.

Im więcej widziałam, tym mniej miało to sensu. Chociaż artykuły i badania naukowe, które czytałam w Internecie, podkreślały, że grupa stanowiła sektę, a Oktar zdobywał pieniądze, szantażując należące do niej kobiety (często zwabione tam podstępem), same kociaki nieustannie pojawiały się w programie telewizyjnym Oktara, witając w sumie dość poważnych gości. Kilka kobiet czynnie w nim występowała, a inne tylko klaskały i chichotały na widowni.

W końcu Ebru zgodziła się dać mi namiary na PR-owca grupy. Ja sama z taką ekscytacją opowiadałam o tym w pracy, że w końcu pozwolono mi służbowo pojechać do Turcji. Jednak ich PR-owiec od razu zaczął stawiać różne dziwne żądania: nie chcieli, żeby obcy mężczyźni gadali z kociakami, więc powiedział mi, że pozwolą mi nakręcić program tylko wtedy, gdy w mojej ekipie będą same kobiety. Chyba wydawało mu się, tym samym utnie negocjacje, bo kiedy mu powiedziałam, że kobieca ekipa nie będzie dla nas przeszkodą, zaraz zaczął mnożyć kolejne problemy. Mogłyśmy kręcić tylko w określonym dniu, a podczas rozmowy kociaki musiały znajdować się pod stałym nadzorem. Przystałyśmy na każde żądanie, ale nawet podczas lotu do Stambułu nie potrafiłam się pozbyć lęku, że rozmowa jednak nie dojdzie do skutku.

Kiedy w końcu spotkaliśmy się z ludźmi Oktara, którzy przedstawili się nam jako ekipa jego kanału telewizyjnego A9 TV, zrozumiałam, że moje obawy nie były bezzasadne. Nie miało znaczenia, że przyjechałam z kamerzystkami, ponieważ i tak nie pozwolono nam korzystać z naszych kamer. A do tego nie mogłyśmy na osobności porozmawiać z kobietami, ponieważ – jak się okazało – występują one jedynie w obecności Oktara. Czułam, że cały mój plan może legnąć w gruzach. Zapytałam, czy mogłabym się zobaczyć z Ebru, moją koleżanką ze Skype’a. Niestety pracownicy A9 TV, którzy ewidentnie byli tam, żeby nas pilnować, ciągle dawali mi jakieś mętne wyjaśnienia, dlaczego nie może się ze mną przywitać.

Kiedy w końcu włączyłyśmy kamery (ich kamery, znacznie gorsze niż nasze), ogarnęła mnie kompletna panika. Nasi „opiekunowie” oprowadzili nas po dwóch posiadłościach Oktara, w tym po małym zoo i kurniku. Sztucznie śmiałam się z ich niezrozumiałych żartów i udawanej gościnności. Cały czas myślałam o tym, co mam zrobić, żeby chociaż przez parę minut porozmawiać z którąś z kobiet przed kamerą. Pojawiało się coraz więcej odzianych w Versace mężczyzn ze sztuczną opalenizną, którzy podawali nam napoje gazowane w kieliszkach do wina. Bezustannie coś paplali i nerwowo sprawdzali, na co kierujemy kamery. W pewnym momencie zażądali, abyśmy usunęły ujęcie, na którym szczeniak zaatakował kurczaka w ich małym zoo. Zrobiłyśmy to.

W końcu powiedziano nam, że nie będziemy mogły spotkać się na osobności z kociakami – pozwolą mi porozmawiać z haremem tylko wtedy, gdy wszyscy znajdziemy się na wizji podczas wieczornego programu Oktara.

Kiedy w końcu usiadłam w studio obok Oktara, wyczerpana godzinami sztucznych uśmiechów, szalałam ze szczęścia. Jednak gdy wreszcie pozwolono mi zadać pytania samym kobietom, jedna z nich radośnie zaczęła mi tłumaczyć, dlaczego grupa Oktara jest absolutnie najlepszym miejscem dla kobiet na całej planecie. Musieliśmy przerwać z powodu jednej z wielu niepotrzebnych przerw na taniec, a potem wszystko się skończyło. Nie zdążyłam poznać żadnej z tych kobiet.

Byłam zawiedziona i to nie tylko z powodu ciągle zmieniających się oczekiwań naszych przerażająco przyjaznych gospodarzy. Byłam zła, ponieważ nie mogłam porozmawiać z Ebru, moją kumpelą, z którą gadałam od prawie roku. Starałam się nawiązać z nią kontakt wzrokowy, kiedy byliśmy na antenie i bardzo jej podziękowałam, kiedy razem stałyśmy przy Oktarze. On sam wydawał się sympatyczny, może wręcz trochę stetryczały. Ebru nagle stała się bardzo zdystansowana i nieśmiała – czyli zupełnie inna niż podczas naszych rozmów na Skypie.

Kiedy tylko wyłączono kamery, Ebru i inne kobiety zostały wyprowadzone na zewnątrz. Zostałam sama, z twarzą pokrytą paskudnym makijażem i dziewięciokilogramową książką Oktara. Moja nadzieja, że uda mi się porozmawiać z kobietami, legła w gruzach. Liczyłam, że podobnie jak Ebru na Skypie, powiedzą mi coś od siebie. One naprawę wierzyły w coś, co wydawało się o wiele bardziej logiczne niż program telewizyjny z piosenkami i tańcem, w którym musiały występować.

Nasz krótki dokument zakończyłam podobną nutą melancholii. Po wszystkim przestałam się tym interesować i nigdy więcej nie napisałam do Ebru. Nadal obserwowałam niektóre z kociaków na Twitterze i jeśli akurat byłam we właściwej strefie czasowej, mogłam na bieżąco czytać ich tweety podczas wieczornych oracji Oktara.

To właśnie z jednego z kont byłych kociaków dowiedziałam się, że Oktar został aresztowany. Przedstawiono mu całą litanię zarzutów, w tym oszustwo, napaść na tle seksualnym i szpiegostwo. Turecki wydział policji ds. przestępstw finansowych najwyraźniej dał cynk mediom, ponieważ jego aresztowanie nagrały wszystkie największe serwisy. Nie znamy jeszcze szczegółów jego zarzutów, ale plotki dotyczące prawdziwego charakteru działalności grupy Oktara pojawiały się już od lat. Według BBC aresztowano 166 jego wyznawców, ale kilkadziesiąt, w tym większość jego najbardziej „cenionych kociaków”, pozostaje na wolności.

Zszokowana, przejrzałam konto tego byłego kociaka, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Ostra, rezolutna kobieta, która niegdyś najczęściej zabierała głos w programie, zdążyła uciec z grupy i cieszy się z upadku swojego byłego przywódcy. Co więcej, ostrzega też ludzi, że kociaki często są uzbrojone. Wie, co mówi – w końcu sama długo była jedną z nich.

Większość powszechnie dostępnych informacji na temat Oktara opiera się na spekulacjach i oskarżeniach osób postronnych. Jednak jego aresztowanie i tajemnicza nieobecność kobiet, które stanowiły siłę napędową jego sekty, każą podejrzewać, że spora część tych plotek mogła być prawdziwa

Oktar, na co dzień nieustannie otoczony fałszywymi cyckami i poduszkami Versace, w kajdankach wyglądał na tyciego człowieczka, znacznie mniejszego, niż go zapamiętałam (podczas programów zawsze stał na podium, aby patrzeć na widownię z góry). W nagraniu z jego aresztowania można zobaczyć tłum ludzi, którzy krzyczą: „Gdzie są kociaki?!”. Nie poznajemy jednak odpowiedzi, ponieważ on sam nerwowo próbuje się dostać do radiowozu. Wydaje się, że harem został ukryty, aby uniknąć aresztowania.

Podczas nagrywania programu z wyznawcami Oktara, zdałyśmy sobie sprawę, że kontrola jest towarem – którego, jak grzecznie nam uświadomiono, nie posiadałyśmy. Wszystko działo się jednocześnie; nas prowadzono do jednego pokoju, a kobiety zabierano do innego. I tak w kółko. Trzymano je z dala od nas i chociaż zwiedzałyśmy posiadłość przez bite kilka godzin, nasze ścieżki ani razu się nie przecięły. Większość powszechnie dostępnych informacji na temat Oktara opiera się na spekulacjach i oskarżeniach osób postronnych. Jednak jego aresztowanie i tajemnicza nieobecność kobiet, które stanowiły siłę napędową jego sekty, każą podejrzewać, że spora część tych plotek mogła być prawdziwa.

Próbowałam znaleźć moje rozmowy z Ebru na Facebooku, jednak usunęła swoje stare konto i założyła stronę dla fanów. Na wszystkich zdjęciach na nowym profilu ma tak samo beznamiętne spojrzenie, jak zawsze. Najwyraźniej należy do grupy kociaków, które wciąż pozostają na wolności.

Tekst oryginalnie ukazał się na Broadly