Film

„Operacja Overlord”: czyli „Szeregowiec Ryan” spotyka potwora Frankensteina

Jeśli lubisz filmy, w których giną naziści, a tym bardziej zombie-naziści, to „Overlord” jest właśnie dla ciebie

tekst Paweł Mączewski
27 Listopad 2018, 10:07am

Filmy o wskrzeszonych zbrodniarzach w służbie III Rzeszy nie są nowym konceptem. Nieumarli mieli zasilić armię Hitlera w Revenge of the Zombies (rok produkcji 1943!), we The Frozen Dead (1966) próbowano ich wybudzić z hibernacji w lodzie, w Shock Waves vel Death Corps (1977 rok) polowali na turystów uwięzionych na opuszczonej wyspie, w Zombie Lake (1981) zaciągali młode i nagie kobiety w odmęty przeklętego jeziora, a w Dead Snow (2009) i Dead Snow 2 (2014) wrócili zza światów, by odzyskać skradzione im złoto i następnie zmierzyć się z sowieckimi zombie. To tylko niektóre filmy z ich udziałem. Można jednak powiedzieć, że nieumarli hitlerowcy są z nami prawie tak długo, co prawdziwi naziści. Teraz powracają raz jeszcze w widowisku w reżyserii Juliusa Avery i produkcji J.J. Abramsa – przed wami Operacja Overlord, film, który wygląda, jakby Szeregowiec Ryan spotkał potwora Frankensteina.



Tekst nie zdradza kluczowych fragmentów fabuły.

Lipiec 1944 roku, godziny dzielą nas od historycznego lądowania wojsk alianckich w Normandii. Zanim jednak do tego dojdzie, grupa amerykańskich żołnierzy zostaje wysłana z tajną misją – mają wylądować w okupowanej Francji i dostać się do miasteczka, w którym znajduje się wieża nadawcza. Cel: zniszczyć wierzę.

Od pierwszych chwil seansu skojarzenia ze wspomnianym Szeregowcem Ryanem Stevena Spielberga są jak najbardziej na miejscu. Widzimy upchniętych w samolocie żołnierzy, czekających w niepewności na moment zrzutu – po niedługiej chwili rozpętuje się piekło. Samoloty wojsk sprzymierzonych natrafiają na silny opór artylerii przeciwlotniczej. Wnętrze powietrznej maszyny staje się stalową klatką, miotaną przez turbulencje i co rusz dziurawioną od spodu pociskami dużego kalibru. Na pokładzie wybucha pożar, trup ściele się gęsto, krzyki przerażonych i rannych żołnierzy prawie zagłuszają rozkazy dowódcy oddziału – trzeba skakać, natychmiast.

Po pięknie nakręconej scenie zrzutu, akcja filmu przenosi nas na spowitą mrokiem francuską prowincję. Lądowanie przeżywa tylko garstka żołnierzy, którzy nie mając innego wyboru, postanawiają mimo wszystko wykonać powierzone im zadanie. Jednak w miarę jak zbliżają się do miasteczka z wieżą nadawczą, zaczynają zauważać rzeczy, które przyprawiają o gęsią skórkę.

„Overlord
„Operacja Overlord". Materiały prasowe.

Na miejscu okazuje się, że ich cel znajduje się w pobliskim kościele, w którym naziści przeprowadzają nieludzkie eksperymenty na ludziach. Chcąc stworzyć niepowstrzymanego nadczłowieka, hitlerowcy traktują mieszkańców jak króliki doświadczalne – siłą zaciągają do podziemnego laboratorium i sieci tuneli, gdzie trzymają swoje „nieudane eksperymenty”. W tym momencie Overlord przestaje być już tylko filmem wojennym i mocno skręca w horror, gdzie otoczeni przez wroga Amerykanie muszą stawić czoła nie tylko ludziom, ale i potworom.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.


Historia koncentrująca się na małej grupce straceńców dość sprawnie nakreśla cechy charakterystyczne każdej z postaci. Głównym bohaterem jest tu czarny Boyce (Jovan Adepo), którego dotychczas łagodne nastawienie zostanie poddane próbie, gdy przyjdzie mu walczyć o życie. Tibbet (John Magaro) jest pyskującym cwaniaczkiem żartownisiem. Chase (Iain De Caestecker) to nieroztropny fotograf-dokumentalista. Jest też Rosenfeld (Dominic Applewhite), który po prostu chce przetrwać to piekło. Rola dowódcy spada na Forda (Wyatt Russell, syn Kurta Russela) – to zgorzkniały twardziel, który napatrzył się już na okropieństwa wojny. Kluczowa dla powodzenia misji okazuje się też Chloe (Mathilde Ollivier), miejscowa dziewczyna, która służy pomocą, jest sprytna, silna i potrafi zabić, jeśli to konieczne. Na ich drodze zaś staje bezlitosny Wafner (Pilou Asbæk) – nazista, który pragnie stworzyć „tysiącletniego żołnierza dla tysiącletniej armii”.

Żołnierze i kobieta idą przez las.
„Operacja Overlord". Materiały prasowe.

To wszystko sprawia, że film trzyma w napięciu, czemu pomaga też muzyka Jeda Kurzela (możecie go kojarzyć z pracy nad Alien: Covenant). Dobrze nakreślone postaci sprawiają, że angażujemy się emocjonalnie w ich dalsze losy. Motyw straceńców w samobójczej misji, których okoliczności zmuszają, by stanęli na wysokości zadania – wpisuje się w długą kinową tradycje przygód every day heroes.

Na koniec można jeszcze zapytać, w czym tkwi fenomen nazistowskich zbrodniarzy (także tych wskrzeszonych i nieumarłych), że na stałe przeniknęli do przekazów masowej „rozrywki”? Odpowiedź wydaje się prosta – to jedni z największych skurwieli w historii ludzkości, którzy próbowali zbudować nowy porządek świata na fundamencie z tortur, prześladowań i masowych mordów. Pobite po I wojnie światowej Niemcy były w stanie zmienić się w imperium. Także okultyzm i wykorzystywanie wierzeń w nadprzyrodzone zjawiska odgrywały ważną rolę w III Rzeszy przy tworzeniu konceptu Rasy Panów. Nie można więc zapominać, że naziści byli potworami, którzy w prawdziwym świecie przeprowadzali nieludzkie eksperymenty na ludziach, a ludobójstwo stanowiło dla nich chleb powszedni.

Chyba dlatego dobrze co jakiś czas obejrzeć film, w którym znowu przegrywają.

Film wchodzi do polskich kin 30 listopada. Śledź autora tekstu na jego profilu na Facebooku

Czytaj też: