FYI.

This story is over 5 years old.

jedzenie

Poznaj szefa kuchni, który wypowiedział wojnę fałszywym alergiom pokarmowym

„Ma uczulenie na skorupiaki, ale kocha sos ostrygowy”, tłumaczy. Równie mocno irytują go ludzie twierdzący, że cierpią na nietolerancję glutenu, ale jedzą go we wszystkim, tylko nie pieczywie
Billede via Flickr-brugeren Yuichi Sakuraba

Tekst oryginalnie ukazał się na MUNCHIES

Na ścianie restauracji Queen Chow w Sydney w Australii wisi neonowy napis „Queen Chow Cię kocha". Jednak w przeciwieństwie do bezwarunkowej miłości twojej matki, uczucia Queen Chow w dużej mierze zależą od tego, co zamówisz. Szef kuchni Patrick Friesen ma już po dziurki w nosie nieprawdziwych alergii na gluten, nieistniejących nadwrażliwości na skorupiaki i innych obiadowych kłamstewek, które wymuszają na nim zmianę w sposobie, w jaki przygotowuje jedzenie.

Reklama

„Czy osoby z nadwrażliwościami pokarmowymi i alergiami mogłyby się w końcu nauczyć, co właściwie mogą jeść, a czego nie?" – zapytał na wstępie tyrady, którą zamieścił na Instagramie. Towarzyszyło temu zdjęcie rachunków, na których widniały takie komentarze jak: „ALERGIA NA GLUTEN", „ALERGIA NA SKORUPIAKI" czy „KACZKA ODDZIELNIE". Friesen powiedział, że ma już dosyć ludzi, których alergie żywieniowe nie składają się w żadną spójną całość („Ma uczulenie na skorupiaki, ale kocha sos ostrygowy"). Równie mocno irytują go ludzie twierdzący, że cierpią na nietolerancję glutenu, ale jednocześnie jedzą go we wszystkim, tylko nie pieczywie.

Jego skargi nie są całkowicie nieuzasadnione: co za osoba zamawia sashimi z przegrzebkami, jeśli ma uczulenie na skorupiaki? Jak napisał Instagramie: „Czy osoby z nadwrażliwościami pokarmowymi i alergiami mogłyby się w końcu nauczyć, co właściwie mogą jeść, a czego nie? Ma alergię na skorupiaki, ale kocha sos ostrygowy. Prosi o danie bezglutenowe, ale uwielbia gluten, byleby nie w pieczywie. Wegetarianie zajadający się skrzydełkami z kurczaka. Pescowegetarianie jedzący kurczaka. Weźcie się ogarnijcie i dajcie kelnerowi jakieś spójne informacje. Utrudniacie wychodzenie do knajp wszystkim ludziom, którzy naprawdę mają takie problemy".

Friesena najbardziej martwi to, czy żądania tymczasowych alergików oraz niejadków nie odbiją się negatywnie na osobach, które muszą przestrzegać bardzo rygorystycznych – i uzasadnionych – reżimów dietetycznych. Czy zachowanie tych pierwszych nie sprawi, że ludzie z alergiami będą mieli większe problemy z dostosowaniem dań pod siebie? Friesen przyznał, że jego matka jest jedną z takich osób; jak powiedział w wywiadzie dla „Daily Telegraph", kobieta cierpi na nietolerancję glukozy z powodu celiakii.

Reklama

Nie tylko o jedzeniu. Polub nasz fanpage VICE Polska na Facebooku

„Widzisz ludzi, którzy przychodzą na pierwszą randkę i mówią »Mam uczulenie na cebulę«, ponieważ nie chcą, żeby im śmierdziało z ust" – opowiedział w rozmowie. „No i odpowiadasz: »Cóż, to azjatycka restauracja, cebula jest w prawie wszystkim«… Czy tam szalotki albo czosnek. Wtedy mówią: »No to w porządku, zjem, co mi dacie«. Ciekawe, czyli jednak nie masz alergii?".

Awersja do cebuli czy obrzydzenie sposobem, w jaki spożywa się ostrygi, nie oznacza jeszcze, że uczula cię którykolwiek z tych składników. Takim osobom Friesen chciałby powiedzieć jedną rzecz: niezależnie od tego, czy danego popołudnia jesteś na paleo, diecie niskowęglowodanowej czy jakimkolwiek innym gównie, które obecnie promuje Gwyneth, nie oznacza to, że cierpisz na nietolerancję glutenu. Jesteś po prostu dupkiem, który utrudnia życie innym.

Friesen już wcześniej opisywał irytujące zachowania klientów. Któregoś dnia zamieścił zdjęcie jarskiego zamówienia złożonego w knajpie, która specjalizuje się w przyrządzaniu mięsa, i zasugerował, żeby wegetarianie może nie chodzili do miejsca, gdzie serwuje się cztery rodzaje padliny. „Możecie o tym pomyśleć, zanim pójdziecie do restauracji i zaczniecie się domagać, abyśmy specjalnie dla was zmienili kilka dań? Przecież nie poszlibyście do hinduskiej knajpy i oburzyli się, że serwują curry".

Jak widać, Friesen nie kupuje logiki, że klient ma zawsze rację.