zdrowie

Wiemy już, dlaczego po alkoholu „musisz” zjeść kebaba

Jak zwykle wina leży po stronie twojej biologii
13 Styczeń 2017, 4:00am

Jak wiadomo, alkohol ma bardzo specyficzny wpływ na działanie mózgu. Dla przykładu może sprawić, że z uporem maniaka będziesz zaprzeczał, że w ogóle coś wypiłeś ‒ choć poprzedniego wieczora wzruszyłeś się do łez, słuchając ulicznego grajka przebranego za królika, mimo że śpiewał tylko refren „Whisky moja żono" do dwóch zapętlonych akordów.

Tak, pod wpływem alkoholu czasem decydujesz się na rzeczy, których w innej sytuacji raczej byś unikał. Teraz wygląda na to, że naukowcom udało się rozgryźć jedno z pijackich zachowań, a mianowicie: dlaczego o 4 rano czujesz, że musisz zjeść kebaba.

Z wyników badań opublikowanych we wtorek przez czasopismo „Nature Communications" wynika, że głód, który czujesz po kilku głębszych, ma niewiele wspólnego z twoim żołądkiem, a raczej z mózgiem. A dokładniej z komórkami nerwowymi typu AgRP.

Neurony AgRP biorą udział w produkcji tzw. białek agouti (ang. agouti-related peptides), czyli wytwarzanych w mózgu związków chemicznych, które sprawiają, że czujemy głód. Zresztą nie tylko my: te same komórki nerwowe odgrywają ważną rolę w powstawaniu apetytu u wielu zwierząt, od myszy po pandy.

Niestety, jeśli neurony AgRP zostaną aktywowane, zachce ci się jeść, nawet jeśli tak naprawdę wcale nie jesteś głodny. Badanie z 2011 roku opublikowane w magazynie „Nature Neuroscience" wykazało, że pobudzenie tych komórek mózgowych u myszy „w ciągu kilku minut doprowadziło do zachłannego żerowania", mimo że zwierzęta były już najedzone.


Dla wegan i kebabożerców. Polub fanpage VICE Polska i bądź na bieżąco


Najnowsze badania, prowadzone w Instytucie Francisa Cricka w Londynie wykazały, że potencjalnie zwodnicze neurony mogą zostać pobudzone do działania przez alkohol, co z powodzeniem tłumaczy, dlaczego wieczór w pubie tak często kończy się przy budce z kebabem.

Przejadanie się po pijanemu od dłuższego czasu spędzało naukowcom sen z powiek, bo w gruncie rzeczy w ogóle nie ma sensu. Alkohol zawiera sporo kalorii, co zazwyczaj „tłumi sygnały głodu w mózgu", jak można przeczytać w raporcie. Jak coś, co sprawia, że czujemy się najedzeni, może też powodować wilczy apetyt? Do tej pory winą obarczano przede wszystkim osłabienie zahamowań po kilku kieliszkach. Jemy, bo jesteśmy zbyt pijani, żeby przejmować się skutkami.

Jednak gdy odpowiedzialni za najnowsze odkrycia naukowcy urządzili kilku myszkom lekką popijawę (odpowiednik 1,5 butelki wina co wieczór u człowieka), neurony AgRP w mysich móżdżkach przystąpiły do akcji i nieszczęsne gryzonie zaczęły się gwałtownie obżerać.

Jest wysoce prawdopodobne, że również w ludzkich mózgach dochodzi do aktywacji neuronów AgRP po spożyciu alkoholu i w rezultacie czujemy, że po prostu musimy zjeść tego tłustego kebsa. Okazuje się, że koniec końców to nie nasza wina.

Biedaczek alkohol nie ma ostatnio najlepszej prasy. Światowa Organizacja Zdrowia twierdzi, że wywoływane przez niego choroby prowadzą do 5,9 procent zgonów na całym świecie, a inne badania wykazują, że napoje wyskokowe stanowią bezpośrednią przyczynę raka. Biorąc pod uwagę, że Polska wciąż utrzymuje się w światowej czołówce, jeśli chodzi o spożycie alkoholu, sytuacja nie wygląda najlepiej.

Nawet jeśli pominąć raka, śmierć i ogólną degrengoladę, picie na pewno nie skończy się dobrze dla twojego zdrowia, a tym bardziej dla twojej sylwetki. W dodatku to nie same kalorie zawarte w alkoholu (a jest ich mnóstwo) sprawiają, że tyjesz. To przede wszystkim „duży na grubym ze średnim sosem", którym musisz się dojechać na koniec wieczoru.

Tłumaczenie: Jan Bogdaniuk


Więcej o kebabie na VICE:

Zjedliśmy największego kebaba w Polsce

Zjedliśmy „prawdziwego kebaba u prawdziwego Polaka"

Poszliśmy na seminarium z kebabu