związki

Ludzie opowiadają, dlaczego zostali z osobą, która ich zdradziła

Nie ma to, jak zacząć nowy rok od opowieści o zdradzie, bólu i upokorzeniu!
1.1.17
Zdjęcie otwierajace: InSapphoWeTrust https://www.flickr.com/photos/skinnylawyer/7271859984

Sylwester już za nami. Większość z nas pewnie ostatnią noc 2016 roku spędziła na jakiejś solidnej popijawie. Jeśli hektolitry szampana wpłynęły na twój osąd i popchnęły w ramiona obcej osoby, warto dowiedzieć się, co może poczuć zdradzony partner.

W zimie samotność doskwiera bardziej niż zwykle. Oczywiście istnieje wiele kreatywnych sposobów na zabicie czasu, chociażby spędzenie świąt na czacie czy zrobienie sobie maratonu świątecznej telewizji. Może jednak przyszła pora, by rozważyć korzyści, jakie płyną ze znalezienia sobie kogoś na długie zimowe noce?

Reklama

Gdy pogoda wzbudza w nas nadmierną sentymentalność i przesadne skupienie na samym sobie, wiele osób stara się odgonić natrętne myśli, uciekając w związek. Dlatego też w zimie ludzie częściej przymykają oko na oczywiste kłamstwa partnerów. Czasem kieruje nimi wrodzony optymizm („nie, na pewno by mnie nie zdradził/a"), czasem instynkt przetrwania. Jak wykazało badanie przeprowadzone w 2016 roku na zlecenie magazynu „Journal of Social and Personal Relationships", pięć procent z ankietowanych 200 osób podejrzewało, że w przeszłości ich partner wykonał skok w bok. Jednocześnie na podstawie wypowiedzi uczestników badania oszacowano, że w związku statystycznie istnieje 40-procentowe prawdopodobieństwo zdrady. Taka dysproporcja między wynikami może oznaczać, że część z ankietowanych po prostu jeszcze nie dowiedziała się o niewierności drugiej połówki.

Jakiś czas temu zapytaliśmy kobiety i mężczyzn o to, co popycha ich do zdrady. Tym razem postanowiliśmy się dowiedzieć, dlaczego niektórzy pozostają w związku z partnerem, który ich zdradził.

„Po raz pierwszy mogłam dyktować warunki"

Od samego początku naszego związku Dave miał nade mną tę przewagę, że wzbudzał duże zainteresowanie płci przeciwnej. Kobiety wielokrotnie podrywały go na moich oczach.

Kiedy odkryłam jego zdradę, byłam kompletnie zagubiona i nie wiedziałam, jak powinnam się zachować. Nie mogłam uwierzyć, że zrobił mi coś takiego po dwóch latach związku.

Reklama

Z czasem upokorzenie zaczęło ustępować miejsca świadomości, że istniały pewne plusy tej sytuacji: po raz pierwszy to ja mogłam dyktować warunki w naszej relacji. Gdy odkryłam jego niewierność, Dave zaczął obchodzić się ze mną jak z jajkiem. Częściowo wynikało to z tego, że mieszkał w moim mieszkaniu i gdybym chciała, mogłabym go w każdej chwili wywalić na bruk.


VICE cię nie zdradzi. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Zaczęłam w pełni to wykorzystywać – nawet w kłótniach o to, kto powinien danego dnia pozmywać, wypominałam mu, że mnie zdradził. Po pewnym czasie zaczął myć naczynia nieproszony.

Chociaż dało mi to dużo satysfakcji, to nieprawda, że można zapomnieć o niewierności partnera. Kto twierdzi inaczej, ten kłamie. Straciłam niezliczone godziny, analizując każdy aspekt naszego związku i zastanawiając się, czy gdybym częściej się z nim pieprzyła, to pozostałby mi wierny. Zadręczałam się i wyobrażałam go sobie z tamtą kobietą w akcji. Moja rada? Odejdź. Nawet jeżeli teraz uważasz, że z uda ci się z tym pogodzić, gwarantuję, że tak się nie stanie.

– Lena, 26 lat

„Nie wierzyłem, że znajdę drugą taką jak ona"

Zdążyłem się już przyzwyczaić, że Jen, moja długoletnia partnerka, przyciąga męskie spojrzenia. Jej przyjaciółka zajmuje się organizowaniem różnych eventów, więc często baluje na mieście.

Odkryłem, że poszła na randkę z facetem, który od dłuższego czasu ją podrywał. Chociaż Jen dosyć szybko wyznała mi prawdę, byłem zrozpaczony, że w ogóle dopuściła do siebie możliwość zdrady. Wybaczyłem jej tylko dlatego, że się ze sobą nie przespali.

Reklama

Jestem z Jen od czasów studenckich i chciałbym spędzić z nią resztę życia. Wiem, że nigdy nie znajdę drugiej takiej jak ona. W naszym związku już dawno skończył się miesiąc miodowy, więc czasem obawiam się, że może szukać nowych wrażeń gdzie indziej. Nie mam stuprocentowej pewności, że mnie nie zdradza. Chciałbym powiedzieć, że gdybym znalazł dowód jej niewierności, to bym ją zostawił, ale sam nie wiem. Niektórych rzeczy po prostu łatwiej do siebie nie dopuszczać.

– Louis, 25 lat

„Nie chciałam przegrać"

Od zawsze podejrzewałam, że Rob, z którym chodziłam przez trzy lata, miał słabość do dziewczyny z naszego kręgu znajomych – nazwijmy ją Lily. Sporo o niej opowiadał, ale nigdy nie traktowałam jej jako realnego zagrożenia. Któregoś dnia wyskoczyliśmy razem na drinka do knajpy pod moim mieszkaniem, ale ponieważ byłam kompletnie wyczerpana, szybko zwinęłam się do domu.

Następnego dnia, gdy Rob akurat poszedł wyrzucić śmieci, na ekranie jego telefonu wyświetliła się wiadomość od Lily na WhatsAppie. Dopiero wtedy zrozumiałam, że się ze sobą przespali. Byłam na niego wściekła, ale nie chciałam z nim zrywać – to by oznaczało moją przegraną. Sądziłam bowiem, że zaczęło się między nimi rodzić prawdziwe uczucie i zeszliby się od razu po naszym rozstaniu. Miałam dwa wyjścia: mogłam z boku obserwować, jak stają się sobie coraz bliżsi i w milczeniu znosić współczujące spojrzenia naszych znajomych, albo stać się w oczach innych kobietą, która wybaczyła partnerowi niewierność. Wiedziałam, co bardziej mi odpowiadało.

Reklama

Roba dręczyły wyrzuty sumienia i był gotowy na wszystko, bylebym przyjęła jego przeprosiny. Oznaczało to, że decyzja o przyszłości naszego związku należała do mnie. Przekonana, że Lily pragnęła naszego zerwania, postanowiłam z nim zostać.

Po pewnym czasie jednak to zakończyłam. Momentami czułam wyrzuty sumienia, że spotykałam się z nim tylko po to, żeby napawać się własnym „zwycięstwem". Bądźmy jednak szczerzy – nie były one szczególnie wielkie. Na pewno ucieszyło mnie też to, że kiedy się rozeszliśmy, Lily wyprowadziła się z miasta.

– Hayley, 28 lat

„Chciałam dać nam kolejną szansę"

Przez kilka pierwszych miesięcy w związku z Markiem ignorowałam wszystkie oczywiste znaki, że coś było nie tak. Przymykałam oko na to, że często wysyłał mi sprzeczne sygnały oraz panikował, gdy tylko zerknęłam na jego telefon.

Wszystko stało się jasne, gdy jakaś dziewczyna oznaczyła go na swoich zdjęciach. Wyglądali na bardzo sobie bliskich. Co więcej, byłą w typie Marka ‒ wysoka brunetka, zupełnie jak ja. Od razu wzbudziło to moje podejrzenia. Kiedy zorientowałam się, że ich wszystkie wspólne fotografie zostały zrobione w dni, które rzekomo spędzał ze swoimi kolegami, przestałam żywić jakiekolwiek złudzenia. Szybko zażądałam od niego wyjaśnień, a on zapewnił mnie, że stało się to tylko raz. Bardzo chciałam dać nam kolejną szansę, bo naprawdę go kochałam, więc mu, głupia, wybaczyłam. Związek przetrwał jednak jeszcze tylko nieco ponad pół roku, bo potem znowu wykręcił mi taki numer.

Tamta też była wysoką brunetką.

Czy żałuję tamtych siedmiu miesięcy, które spędziłam z nim po jego pierwszej zdradzie? Nawet nie wiesz jak bardzo! To naprawdę żenujące, że spotykałam się z kimś, kto mnie w ogóle nie szanował – że się na coś takiego zgadzałam. Teraz jestem w cudownym związku i w dużej mierze zawdzięczam to właśnie temu, że nauczyłam się szybko dostrzegać pewne sygnały ostrzegawcze. Więc może powinnam być Markowi wdzięczna?

– Sarah, 25 lat