Wszystkie zdjęcia wykonał Skyler Reid. Jody Harvine (po lewej) z Terrell w stanie Texas i Frank Mazzo z Azle w stanie Texas czekają przed wejściem na arenę na swoją konkurencję.
Osobiście postrzegam mieszkańców Ohio jako konserwatystów ze środkowego Zachodu, zakochanych w Bogu i futbolu, ale przed chwilą widziałem, jak grupa dorosłych mężczyzn i kobiet próbuje założyć kozie slipy. W ramach współzawodnictwa. To postawiło na głowie moje stereotypowe spojrzenie i uprzedzenia. Witajcie na gejowskim rodeo.
Videos by VICE
Na początku sierpnia Stan Kasztanowca (nazwa przylepiona Ohio, przyp. Red.) gościł swoje pierwsze gejowskie rodeo w Tallmadge, tuż przy granicy Akronu, oddalonego z kolei o niespełna 65 kilometrów od Cleveland. Międzynarodowe Finały Gejowskiego Rodeo odbędą się w tym miesiącu w Fort Worth w stanie Texas, gdzie zakorzeniło się ono w 1984 roku. Widowisko w Ohio może się wydawać małą imprezą, ale tłum paradujących głównie we wranglerach gości, który przetoczył się przez pylistą arenę, to wielkie zwycięstwo dla społeczności gejowskiego rodeo – która całkiem niedawno nieoczekiwanie pogrążyła się w chaosie.

Zawodnicy próbują założyć kozie bieliznę podczas jednej z kampowych konkurencji gejowskiego rodeo.
Pierwsze gejowskie rodeo odbyło się w 1976 roku w Reno w stanie Nevada, w celu zbiórki funduszy dla cierpiących na dystrofię mięśniową. Mimo że wydaje się to bardzo specyficznym zestawieniem, połączenie homo i kowbojów okazało się udanym zabiegiem, a w ciągu pierwszych lat jego istnienia środowisko związane z gejowskim rodeo znacznie się rozrosło.
Teraz, prawie 40 lat później, gejowskie rodeo staje przed nowym wyzwaniem: utrzymaniem się na powierzchni. W 2013 roku liczba lokalnych kapituł zrzeszonych w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Gejowskiego Rodeo (IGRA) – alfie i omedze tego sportu – które zaprzestały działalności, przekroczyła liczbę wciąż aktywnych kapituł, pierwszy raz w historii organizacji. Kolejne trzy zamknęły się w bieżącym roku. Obecnie w USA i Kanadzie istnieją 23 lokalne stowarzyszenia, razem liczące 3350 członków, ale sytuacja nie przedstawia się dla nich korzystnie. Niektórzy uczestnicy podejrzewają, że to efekt zwiększającej się akceptacji społeczności LGBT: funkcja niezbędnego sanktuarium, które rodeo stanowiło dla społeczności gejowskiej z terenów wiejskich, nie jest już tak ważna. Niektórzy zrzucają zaś winę na sytuację gospodarczą i wysoki koszt klasycznego, wiejskiego stylu życia: kupna i utrzymania ziemi, wyposażenia, bydła. Nie mówiąc już o przewożeniu ciężarówkami prawie półtonowego zwierzęcia do miejsca oddalonego o setki kilometrów, żeby uczestniczyć w wielodniowym rodeo, za co zwrot kosztów uzyskuje się mały lub nie uzyskuje się go wcale. Tak czy siak, społeczność ta walczy o przetrwanie.

Uczestnicy dzikiego wyścigu drag queen, jednej z kampowych konkurencji rodeo, w ramach której zawodnicy próbują opanować na arenie wierzgającego byka, podczas gdy ich kolega z zespołu, w damskim przebraniu, stara utrzymać się na grzbiecie zwierzęcia.
‒ Wszystko się zmieniło. Rodeo się zmieniło – powiedział mi John Beck. Jest sympatycznym, twardym jak skała 65-latkiem, którego łatwo wypatrzyć w tłumie, bo nosi długie czerwone pióro przy swoim białym kowbojskim kapeluszu. Beck, kowboj przez całe życie, jest rzekomo jednym z ojców chrzestnych gejowskiego rodeo. ‒ A jeśli chodzi o mnie, to trenowano mnie staroszkolnie, staroszkolnie ujeżdżam konie i staroszkolnie myślę.
Trzeba przyznać, że „staroszkolny” to nie jest słowo, jakiego większość ludzi użyłaby, żeby opisać homoseksualnego mieszkańca Nebraski, który wpadł na pomysł dzikiego wyścigu drag queen ‒ konkurencji, w której trzech mężczyzn próbuje usadzić drag queen na grzbiecie rozszalałego wykastrowanego byka.
Takie właśnie niuanse odróżniają gejowskie rodeo od normalnego. Obok standardowych elementów sportu – konkurencji z liną, konkurencji prędkościowych i konkurencji z nieujarzmionymi zwierzętami (np. ujeżdżanie byka i tego typu bolesne gówno) – odbywają się podczas niego także konkurencje kampowe. Na przykład wspomniane wyżej nakładanie kozich slipów (formalnie zwane ubieraniem kozy), dekorowanie byczka (polega na próbach przytroczenia wstążki do ogona zwierzęcia) czy dziki wyścig drag queen. Częstotliwość zagłuszających komunikaty z głośników piosenek Janet Jackson, wkradających się w przerwie gitar Blake’a Sheltona i śpiewu Tima McGrawa, to też kwestia unikalna dla gejowskiego rodeo. I to, że jednym z głównych sponsorów jest firma produkująca lubrykant dla mężczyzn.

Zawodnik uczestniczący w konkurencji barrel racing podczas pierwszego dnia rodeo.
Inną różnicą – tą ważną różnicą – jest fakt, że uczestnictwo w gejowskim rodeo podlega na zasadzie all inclusive. W normalnym rodeo na arenie de facto istnieje podział na płcie, po części z powodu norm kulturowych, po części wyrażony jawnie w regulacjach, podczas gdy gejowskie rodeo zachęca do pełnego udziału każdej z płci we wszystkich konkurencjach. Organizatorzy promują ze wszech miar politykę dawania szansy, by wszyscy konkurowali z sobą na równych zasadach i otwarcie – co niestety nie jest częstą praktyką. Barrel racing, konkurencja prędkościowa, jest ściśle określona jako część oferty Profesjonalnego Stowarzyszenia Rodeo Kobiet i nie występuje na zawodach Stowarzyszenia Profesjonalnych Kowbojów Rodeo, największej organizacji rodeo na świecie. Konkurencje z nieujarzmionymi zwierzętami (dosiadanie byka czy nieujeżdżonego konia) wymagają posiadania rekordu wywalczonego na zawodach, by dany zawodnik mógł ubiegać się o wystąpienie na profesjonalnej arenie. Dla przykładu jeździec musi mieć już na koncie wygraną rzędu 1000 dolarów – ale areny dla kobiet w ogóle nie organizują konkurencji tego typu. Na gejowskim rodeo króluje proste podejście: im nas więcej, tym radośniej.

Zawodnik podczas szybkiej drzemki nieopodal tylnego wejścia na arenę.
‒ Spotkaliśmy ludzi, których nie widzieliśmy na imprezie od dziewięciu, dziesięciu lat – powiedział Andy Pittman, małomówny kowboj z bardzo zadbanymi, sumiastymi wąsami. Kiedy zaczął padać lekki deszcz, Pittman stał na zewnątrz areny, czekając na okazję, by zaliczyć swój przejazd w barrel race. Wraz ze swoim mężem Louisem Varnado nie występowali na rodeo od 2009 roku ‒ ze względu na wzrost kosztów podobnie uczyniło wielu uczestników. Zaczęli się skupiać na swoich konkretnych dyscyplinach: w przypadku Pittmana tych związanych z jazdą konną, jak barrel race albo pole bending. Ale warto było wrócić akurat na to wydarzenie w Ohio.
‒ Próbujemy sprowadzić gejowskie rodeo z powrotem w okolice Waszyngtonu – dodaje Pittman. – To rodeo było idealne.

Andy Horner (na pierwszym planie) i jej partnerka Jennifer Nuss, obie mieszkające w Marion w stanie Ohio, przygotowują konia Andy na zawody barrel racing.
Impreza w Ohio była pierwszym rodeo przygotowanym we współpracy z Gay Games, międzynarodowym festiwalem sportu i kultury LGBT, organizującym zawody w 35 różnych dyscyplinach. Tegoroczne wydarzenia związane z festiwalem w Cleveland i Akron przyciągnęły 30 tysięcy widzów, a lokalna gospodarka stanu Ohio wzbogaciła się na nich o około 40 mln dolarów w ciągu tylko jednego tygodnia. Dla porównania: udane gejowskie rodeo może zgromadzić 10 tys. dolarów na cele charytatywne.
‒ Chcemy, żeby ludzie zrozumieli gejowskie rodeo, zobaczyli gejowskie rodeo i zaczęli się angażować w gejowskie rodeo – powiedziała Judy Munson, dyrektorka imprezy w Ohio. – Chcemy po prostu, żeby świat dowiedział się, co nas kręci.

Herbert Seamons, znany na gejowskim rodeo jako Red Hodeo, czeka na zapleczu areny.
Ohio należało pierwotnie do Trójstanowego Stowarzyszenia Gejowskiego Rodeo, kapituły IGRA założonej w 1990 roku, która jednak po kilku latach przestała istnieć. Inne kapituły, które obejmowały zasięgiem swej działalności to terytorium, też nie stanęły na wysokości zadania i przez 25 lat w Ohio nie odbyło się żadne gejowskie rodeo.
‒ No więc tak jakoś od roku Gay Games odbywają się w Ohio – powiedział Herbert Seamons, wysoki i towarzyski gaduła, który podczas rodeo używa pseudonimu Red Hodeo.
Zazwyczaj nie afiszuje się ze swoją orientacją, więc zaskoczyło mnie, gdy bez wahania pozwolił mi na użycie jego prawdziwego nazwiska w tym artykule. Mieszkaniec Michigan, po którym wyraźnie widać, że jest jedną z podpór tej społeczności, Seamons od roku bezwstydnie agitował na rzecz zorganizowania tej imprezy:
‒ Musimy to zrobić – stwierdził. – To nasza największa szansa.
Organizacja gejowskiego rodeo w nowym stanie może być nielichym wyzwaniem – trzeba znaleźć obiekt, dostawców bydła, wolontariuszy – ale oznacza także nową widownię i okazję do rekrutacji kolejnych uczestników.
‒ Dostaję gęsiej skórki na samą myśl, że odbywa sie u nas – mówi Jen Nuss, 32-latka, co czyni ją jednym z najmłodszych zawodników.
Nuss, która nigdy wcześniej nie startowała w rodeo, mieszka ze swoją partnerką Andy Horner. Razem uczestniczą w konkurencji barrel race, która polega na przejeździe wierzchem wokół beczek wedle wyznaczonego schematu trasy, który przypomina liść koniczyny, po arenie ozdobionej logami budweisera – och-jakże-amerykańskiego piwa, które jest naczelnym sponsorem rodeo. Razem trzymają też konie i należą do lokalnej kapituły Narodowego Stowarzyszenia Barrel Horse (NBHA) w Ohio. Horner brała udział w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata NBHA, a pierwszego dnia gejowskiego rodeo uzyskała najlepszy czas ze wszystkich kobiet startujących w barrel race.
Jak szacuje jeden z członków, średnia wieku członków IGRA to 47 lat. Dlatego przyciąganie takich uczestników jak Nuss i Horner – młodych ludzi, którzy preferują wiejski styl życia bazujący na marzeniach o klasycznej Americanie, aczkolwiek w wariacji lekko à la Brokeback Mountain – to kluczowa sprawa dla organizacji.

Andy Pittman (po lewej) i jego mąż Louis Varnado czekają przed wejściem na arenę na zawody w barrel racingu.
‒ Nasza kultura, kultura gejowska, walczyła przez lata i lata, i lata, żeby tylko móc pokazać społeczeństwu, kim jesteśmy, czym jesteśmy i czego jesteśmy w stanie dokonać – stwierdził Beck.
Był naocznym świadkiem wszystkich tych zmian. Opowiada o poważnych groźbach i atakach, przez które musiał przejść jako gej w wiejskich rejonach Nebraski w późnych latach 70. Jego stodoła „w nieznany sposób” zajęła się ogniem, jego psa zabito, na szybie swojego nowiutkiego chevroleta chevelle przeczytał krwistoczerwoną wiadomość: „Wyprowadź się albo zginiesz. Jesteś następny”. Od razu zadzwonił wtedy po szeryfa. Kiedy przyjechała policja, na podwoziu auta znaleźli bombę.
Mimo tych przejść Beck ewidentnie posiada w sobie pokłady nadziei na przyszłość:
‒ Dziś młodzi ludzie dorastają w innym świecie – powiedział – to nie jest doskonały świat, ale na pewno lepszy.
Uznał, że dalsze losy gejowskiego rodeo to nadal nierozstrzygnięta sprawa:
‒ Przetrwaliśmy 33 lata. Nie powymieramy wszyscy jutro. I wiesz, musimy utrzymać przy życiu nasz westernowy styl.
More
From VICE
-

1001nights/Getty Images -

-

George Carlin (Photo: NBCU Photo Bank/Paul Drinkwate)
