Seks

Czego o samotnych mężczyznach nauczyła mnie praca w seks-telefonie

„Jeden z dzwoniących chciał, żebym udawała grubą wiewiórkę, która skacze z drzewa na drzewo”
ZK
tłumaczenie Zuzanna Krasowska
Sirin Kale
Wysłuchane przez Sirin Kale
11.6.18
Ilustracja: Erin Aniker

Artykuł pierwotnie ukazał się na Broadly w ramach cyklu tekstów i audycji pt. My First Time (Mój pierwszy raz), w którym zgłębiamy różnego rodzaju „pierwsze razy”.

W tej odsłonie rozmawiamy z Angelicą Whyte, która obsługuje erotyczną linię telefoniczną.

Istnieje powód, dla którego tak dobrze sobie radzę z seksem przez telefon – po prostu jestem bardzo bezpośrednia. Staram się brzmieć jak najbardziej prawdziwie.

Reklama

Zaczęłam pracować w seks-telefonie, kiedy jeszcze dorabiałam jako makijażysta w klubie ze striptizem. Jedna z tancerek powiedziała mi, ile na tym zarabia – i to w ogóle nie wychodząc z domu. Od razu mnie to zainteresowało.

Mam 24 lata i zajmuje się tym od czterech lat. Kiedy w to weszłam, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Potrzebowałam kilku tygodni, żeby się w tym połapać i zacząć zarabiać pieniądze.

Kiedy odebrałam swój pierwszy telefon, facet zapytał: „Czy jesteś otwarta na wszystko? Zrobisz dla mnie każdą rzecz, o którą cię poproszę?”. Odpowiedziałam, że oczywiście. Wtedy wyjaśnił: „Chcę, żebyś wysuszyła mi tyłek suszarką”. Ułożył się na czworaka na ziemi, a ja włączyłam moją suszarkę. Przez cały czas miałam do niego mówić sprośne rzeczy.

Po wszystkim byłam zdegustowana i zdezorientowana. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Ale wtedy pomyślałem, że nie bez powodu nazywają to usługą spełniającą najdziwniejsze fantazje. Przecież ci mężczyźni nie mogą nikomu powiedzieć o swoich marzeniach, zwłaszcza swoim partnerkom, bo w odpowiedzi usłyszą: „Co jest z tobą nie tak?”. Potem zaczęłam to znacznie lepiej rozumieć. Szczerze mówiąc, kiedy pierwszy raz uprawiałam seks przez telefon, byłam bardzo nieśmiała i zamknięta w sobie. Teraz nie czuję się już tylko operatorką telefoniczną, ale też terapeutką. Faceci mówią mi o wszystkim.

Nie dzwonią tylko po to, żeby poświntuszyć: opowiadają też o zdradzających ich żonach, problemach w pracy albo o tym, że po rozwodzie nigdy nie widują swoich dzieci. Nie mają innego miejsca, w którym mogliby wprost porozmawiać o swoich uczuciach. Niektórzy przyznają się do swoich błędów, a inni za swoje nieszczęścia obwiniają cały świat. Słucham ich wtedy i wyrażam współczucie. Mówię: „Przykro mi, że przez to przechodzisz, ale wszystko będzie dobrze. Nie skończysz sam i jeszcze znajdziesz miłość swojego życia”.

Reklama

Kiedy mężczyzna dzwoni na naszą linię, wcześniej wybiera kategorię, która go kręci. Mogą to być „nastolatki” albo „wszystko dozwolone”, a ty musisz wczuć się w rolę, którą sobie wymarzył. Powiedzmy, że ktoś dzwoni do „nastolatki” – wtedy rozmowa zawsze zaczyna się od pytania, ile mam lat.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Zwykle mówię coś w stylu: „Mogę być z tobą szczera? Dosłownie dwa dni temu skończyłam 18 lat. Moi rodzice wyjechali na wakacje, a ja jestem rozpuszczoną smarkulą. Moje koleżanki czasem korzystają z tej usługi i mówią mi, że jest naprawdę niesamowita. Mogą porozmawiać z tyloma doświadczonymi i dojrzałymi mężczyznami! Dlatego sama postanowiłam tego spróbować i trochę się zabawić. W sumie nie wiem, co powinnam teraz robić, ale mam nadzieję, że to ci nie przeszkadza”.

Niektórzy faceci, z którymi rozmawiam, są bardzo agresywni. Poniżają cię. Mówią: „Jesteś zdzirą, jesteś suką, jesteś niczym, jesteś tylko kobietą”. Ale trafiają się też niesamowicie mężczyźni, którzy powtarzają ci, jak seksowna i urocza jesteś.

Musisz dostosowywać się do ich fantazji i nie wolno ci wyjść z roli. Po tym względem przypomina to każdą inną pracę. Większość dzwoni po normalny seks, ale czasami ludzie bywają bardzo kreatywni w swoich fantazjach. Taki Jim: on chce, żebyś miała jego dzieci i masz szczegółowo opisać, w jaki sposób dojdzie do zapłodnienia. Dla niego nie jest ważne, czy masz 18, 35, 60 czy 80 lat – po prostu masz nosić jego dziecko. Albo Tyci Tim: on chce być upokarzany. Masz mu mówić, że ma malutkiego penisa i rzucać uwagami w stylu: „Jesteś obrzydliwy. Jak zamierzasz mnie zadowolić twoim trzycentymetrowym ptakiem?”.

Najważniejszy jest szybki refleks oraz umiejętność improwizacji i dostosowywania się do dzwoniącego. Na przykład kiedyś pewien klient chciał, żebym udawała grubą wiewiórkę, która skacze z drzewa na drzewo. Pomyślałam: „Jak do cholery brzmi gruba wiewiórka?”. W końcu powiedziałam: „Rzuć mi orzech. Nakarm mnie. Codziennie jestem twoim podwórku, szukając drzew, na które mogłabym wskoczyć, ponieważ wiem, że ty zawsze mnie nakarmisz”. Rozmowa trwała dobre 45 minut.

​Infodomina pokaże ci nowe oblicze cyfrowej perwersji

Musisz oddzielać fantazję od rzeczywistości. W jakichś 20 procentach sama czerpię dużą przyjemność z takich rozmów. Czasami trafiają się seksowni faceci, którzy zasypują cię komplementami i naprawdę cię podniecają. Jednak pozostałe 80 procent to, no cóż, udawanie orgazmu. Jeśli dzwoni do ciebie 80-latek, którego ledwo możesz zrozumieć, nie kręci cię to za bardzo. Musisz udawać.

Zarabiam od 1200 do 1400 dolarów [4300-5100 złotych] tygodniowo. Ważne jest wypracowanie pewnego planu i rutyny, bo inaczej łatwo się rozproszysz. Wszystko sprowadza się do tego, żeby jak najdłużej utrzymać ludzi na linii. Z każdej rozmowy należy wycisnąć jak najwięcej. Im dłużej z tobą rozmawiają, tym więcej zarabiasz.

Reklama

Ta styczność z najróżniejszymi typami osobowości, które poznajesz podczas pracy w seks-telefonie, potrafi na ciebie bardzo mocno wpłynąć. Na początku miałam z tym wielki problem. Chodząc po supermarkecie, potrafiłam profilować mężczyzn, których mijałam. Myślałam: „Czy to ten, który myśli o seksie z niepełnoletnimi dziewczynkami? A może ten, który chce gwałcić kobiety? Chwila, a może dyrektor, który fantazjuje o tym, żeby ktoś go spenetrował sztucznym penisem w jego biurze?

Po pewnym czasie zrozumiałam, że ci faceci najprawdopodobniej wcale nie chcą robić tych wszystkich rzeczy. Po prostu sobie gadają, fantazjują. Przestałam to analizować oraz ich osądzać i zaczęłam się bardziej otwierać. Moje życie osobiste też się polepszyło. Poczułam się bardziej komfortowo z moją seksualnością i zaczęłam eksperymentować. Teraz mam znacznie mniej uprzedzeń.

Praca w seks-telefonie uświadomiła mi, że w rzeczywistości wszyscy odgrywamy pewne role i wiele rzeczy w sobie tłamsimy. Czuję, że w ten sposób pomagam społeczeństwu – wolę, żeby ci faceci opowiadali mi o swoich fantazjach, niż tłumili je w sobie. Przynajmniej dzięki temu znajdują jakieś ujście dla swoich potrzeb i nie grozi nam to, że któregoś dnia wybuchną.

Ja też odgrywam pewną rolę. Jednak różnica polega na tym, że ja robię to dla pieniędzy. Oni mi płacą, a ja urzeczywistniam ich marzenia. Jeśli się przede mną otworzą, być może nie zrobią niektórych z rzeczy, o których fantazjują. I dlatego mówię im: „Słucham cię. Mów dalej”.


Więcej na VICE: