
Zdjęcie: konto Guille Faingold na Stocksy.
Nie tak dawno szwedzki Minister Zdrowia Gabriel Wikstrom oznajmił, że głośny seks dobrze służy indywidualnemu samopoczuciu oraz zdrowiu społeczeństwa. Znaleźliśmy więc (bardzo atrakcyjnego) pracownika służby zdrowia, licząc, że pomoże nam dotrzeć do sedna tej sprawy.
Jest już prawie północ, zbliżasz się do orgazmu, a twoje krzyki tłumi poduszka przykrywająca usta. Może chciałabyś wykrzyczeć coś w stylu jak „oooch tak” albo „mocniej”, kiedy obejmujesz jego muskularny tyłek, ale za bardzo się wstydzisz; zamiast tego po prostu szepczesz mu: „Kocham cię” i całujesz w usta.
Videos by VICE
Sprawdź, co seks ma wspólnego z herbatą?
Ale, jak się okazuje tłumienie, głośnych seksualnych reakcji może obciążyć twoje zdrowie. A przynajmniej tak mógłby stwierdzić Gabriel Wikstrom, Minister Zdrowia w Szwecji, kiedy jeden z obywateli poskarżył się na Twitterze na temat zbyt głośnego stosunku sąsiadów. Wikstrom odpowiedział, tak jak przystało na osobę publiczną zdrowo traktującą temat seksu: „To dobrze dla nich, a także dobrze dla wszystkich”.
Temat głośnego seksu często pojawia się w kobiecych dyskusjach z przyjaciółkami, ale kiedy ostatnio zapytano o to eksperta?
Dr Ian Kerner to licencjonowany psychoterapeuta i doradca seksualny specjalizujący się w terapii życia intymnego oraz autor bestsellerowego poradnika Jej orgazm najpierw. „Pary, które potrafią porozumieć się w seksie, są zdrowsze i szczęśliwsze” – powiedział Kerner w wywiadzie dla Broadly, w którym wyjaśnia, że głośny seks może stanowić część tego dialogu – i służyć parom.
„Kopulacyjna wokalizacja – wydawanie dźwięków podczas seksu – to niezbędny sposób komunikacji z partnerem, przekazywanie, co ci się podoba, a co niespecjalnie” – stwierdził Kerner, dodając, że trochę hałasu może też zapewnić partnera, że może już dojść. „Wiele badań wykazało, że kobiety głośne podczas seksu często nie robią tego dla demonstracji własnej przyjemności, ale by zasygnalizować partnerowi, że może już przeżyć orgazm”.
Stary fanpage VICE przestanie działać 1 kwietnia. Już teraz polub nowy
Oczywiście zmysłowe westchnięcia podczas seksu mogą nakręcać. „Zdolność werbalizacji i czucie się nieskrępowanym dodaje stosunkowi przyjemności” – dodał. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić: wstrzymywanie się od sprośnej gadki może mieć coś wspólnego z tym, że nasza seksualność jest głęboko stłumiona. „Znamy nasze ulubione pozycje. Wiemy, gdzie lubimy być dotykani, gdzie nasi partnerzy lubią być dotykani. Ale niekoniecznie dzielimy się fantazjami. Niekoniecznie dzielimy się opiniami. Niekoniecznie werbalizujemy wszystkie nasze potrzeby – przyczyną mogą być te wszystkie wpajane nam wzorce i schematy myślenia o seksie”.
Według Kernera jesteśmy bardzo pruderyjni. „Żyjemy w społeczeństwie opartym na wstydzie, nieco wiktoriańskim, o złym podejściu do seksu” – oświadczył. „Nie tylko nie wyrażamy siebie, ale też nie rozmawiamy o tym – ani o naszych fantazjach, ani nawet nie wyrażamy opinii na temat odbytych zbliżeń”. Kerner uważa, że obowiązujący model seksualny od wieków skupia się na prokreacji. „Ruchałeś się, by mieć dzieci, a jakakolwiek inną motywację uważano za grzech lub chorobę”. Jest jeszcze gorzej, ty zboczeńcu: „Dwieście lat temu masturbację postrzegano za chorobę, którą można wyleczyć poprzez operację”.
Tego typu normy społeczne wpływają na to, jak ze sobą sypiamy. „Jeśli nie uprawiasz monogamicznej, zaangażowanej emocjonalnie miłości: jeśli masturbujesz się do pornografii, jeśli angażujesz się w wiele relacji naraz, jeśli lubisz perwersje – wielu ludzi w tym kraju mogłoby to uznać za pewnego rodzaju patologię i orzec, że jest z tobą coś nie tak”.
Mimo iż Kerner potwierdza zdrowotność głośnego seksu, wyjaśnia też, że wydawanie dźwięków nie jest wymagane, by osiągnąć wysokiej jakości seks. To w ogóle nie wskazuje na to, czy jest dobry, czy zły. Na przykład jeden z jego pacjentów lubi zachować ciszę podczas stosunku, w ten sposób naprawdę się nakręca. „Istnieje milion sposobów na uprawianie seksu i głośność nie przekłada się automatycznie na jakość” – tłumaczy, dorzucając, że czasem można ją nawet odebrać jako nieautentyczną. Kerner wspomina inną klientkę udającą orgazmy podczas właśnie takiego głośnego stosunku: jej partner był tym „zdumiony”. „Dla niej była to forma występu. Trzeba rozróżnić prawdziwy seks, prawdziwe dźwięki od tego, jak się zachowujemy, kiedy gramy”.
Dowiedz się, jaki będzie twój seks po ćpaniu
Bez względu na to, jak uprawiasz seks, to wszystko składa się na bycie człowiekiem. „To zdrowa część życia i odgłosów życia. Słyszymy sąsiadów chodzących w mieszkaniu nad naszym, słyszymy, jak się kłócą i krzyczą. Słyszymy ich dzieci, kiedy płaczą. Jeśli słyszymy ich ruchających się i kochających się, to tylko następny odgłos, który musimy nauczyć się tolerować pośród miejskiego hałasu”.
Broadly skontaktowało się także z osławionym szwedzkim ministrem, który potwierdził swoje tweety i oznajmił, że ten temat znacznie wykracza poza temat seksu. „Nie chodzi o głośny seks, tylko o dobre samopoczucie wszystkich” – Wikstrom napisał w e-mailu do Broadly. „Według statystyk, częstotliwość z jaką pary uprawiają seks spadła o 24% w ciągu ostatnich 20 lat”. Gdyby to wynikało z ludzkich wyborów, Wikstrom wcale by się tym nie przejął. Ale, jak mówi, ten spadek „często wynika z presji, stresu i wrażenia, że nie spełnia się pewnych wymagań dotyczących wyglądu ciała. To problem. Jesteśmy ludźmi i potrzebujemy naszej intymności”.
Kerner zasugerował, że oświadczenie Szweda nie dotyczyło specyficznego aktu, a raczej skutków kulturowych. „Wydaje mi się, że chciał powiedzieć, że lepiej żyć w społeczeństwie, gdzie ludzie uprawiają seks i zakłócają spokój sąsiadów, niż w społeczeństwie, w którym ludzie nie uprawiają seksu w ogóle”.