Kilka tygodni temu We Draw A świętowali jubileusz pięciolecia artystycznej działalności. Duet powołany został do życia we Wrocławiu w lipcu 2012 roku, a w jego skład weszli muzycy mający doświadczenie z grania w innych projektach – Piotrek Lewandowski występował m.in. w Indigo Tree i Mifune, zaś Radek Krzyżanowski w Kamp! Od tego czasu panowie wydali dwa albumy, które urzekły słuchaczy swoim klimatem, otwartością i wielowymiarowym brzmieniem. Postanowiliśmy na bazie kilku terminów znaleźć klucz do zrozumienia We Draw A, zostawiając zarazem panom pełną swobodę interpretacji.
Eklektyzm
Videos by VICE
P: Bardzo oklepane i wyświechtane słowo. Cóż począć, kiedy nie można znaleźć trafniejszego na opisanie muzyki, czerpiącej z wielu źródeł? Może trzeba poszperać w słownikach i poszerzyć zasób słownictwa albo grać prościej żeby nie musieć używać tego, mimo wszystko ekstrawaganckiego terminu.
R: Połączyć sprzeczne tendencje, godzić różne formy, mieć i zjeść ciastko. Wszystko super, jeśli tylko udaje się utrzymać dyscyplinę i nie dać się za daleko ponieść euforii wyobrażonego rezultatu. My, chcąc nie chcąc, jesteśmy skazani na mydło i powidło – nasz background muzyczny jest tak różny, w tym momencie słuchamy zupełnie innych rzeczy, a jednak godzimy w studio to wszystko. Myślę że porozumienie osiągamy gdzieś dużo głębiej niż na poziomie formy i w tym tkwi nasz klucz do okiełznania tych różnic.
Zmysłowość
P: Słucham dużo muzyki, która pobudza moje zmysły. Naturalne jest zatem to, że chcę też taką muzykę wypuszczać z siebie. Wtedy staje się ona platformą do przekazania emocji, a nie tylko produkcyjnym przezroczystym czymś.
R: Dźwięk i ruch – tak. Dźwięk i dotyk czy doznania płynące z ciała – też. Dźwięk i wzrok – zupełnie nie. Działa to w obie strony. Kiedy muzyka mnie pochłania, zamykam oczy. I nie wejdę głębiej w emocje z niej płynące, dopóki nie zacznę się ruszać.
Malowanie obrazów dźwiękiem
P: Brzmi kiczowato, kojarzy mi się z rockiem progresywnym. Rock malowany fantazją.
R: Forma, barwa, nasycenie, temperatura i kształty – wiem, że tego wszystkiego używamy do opisu zarówno obrazów jak i muzyki. Ale ja nie nazwę się malarzem, m.in. z powodów o których pisałem akapit wyżej.
Psychodelia
P: Doznanie mistyczne, które może wywołać u mnie tylko muzyka. Nie potrzeba żadnych wspomagaczy. Porcja odpowiedniej muzyki potrafi wywrócić mózg do góry nogami.
R: Sama nas znajdowała i spowijała naszą muzykę chmurą dymu, mgłą, które rozmywały ostrość i oczywistość. Zagubieni w czasie, zagubieni w przestrzeni, płakaliśmy że nie potrafimy już zrobić normalnej, prostej piosenki.
Inspiracje
P: Inspiracje są wszędzie, całość doznań zmysłowych potrafi kosmicznie połączyć się w coś co ubieramy w formę naszych piosenek i wypuszczamy je w świat.
R: Bez muzyki innych nie wiem, czy mógłbym robić swoją muzykę. Nie ludzie, nie wydarzenia, nie krajobrazy, nawet nie konkretne emocje, ale właśnie dźwięki popychają mnie do pracy twórczej.
Toro Y Moi
P: Uwielbiam jednoosobowe projekty. Chaz ma przeogromny potencjał i talent do zajebistych piosenek.
R: W głosie Lewego pobrzmiewa jakaś nutka Chaza – od pierwszego odsłuchu “Indigo Tree” miałem to skojarzenie i nie jest to tylko i wyłącznie kwestia używania falsetu.
Uduchowienie elektroniki
P: Jeśli człowiek czuje swoją duszę to jego muzyka też ją będzie miała. Niezależnie czy produkujesz w abletonie, czy kręcisz gałkami od modularów.
R: Metafizyka suwaków? Jak w każdym gatunku muzyki, jak w każdej dziedzinie sztuki nie forma, nie narzędzia, a człowiek decyduje o zawartości. A czy jest łatwiej niż gdzie indziej? Być może – współczesny człowiek dobrze ogarnia komputer.
Przestrzeń
P: Kolejny ważny składnik w kuchni pełnej niespodzianek. Nie lubię muzyki, która jest klaustrofobiczna. To jak przebywanie w małym pokoju, w którym kończy się tlen.
R: Im więcej tym lepiej, ale w praktyce muzycznej nie jest to takie proste do zrealizowania. Jak coś jest smaczne, to jemy więcej niż trzeba, a potem płacz, że ciężko się ruszyć. Czyli znowu – bez dyscypliny ani rusz.
We Draw A
P: To dla mnie odskocznia od codzienności. Ale też płaszczyzna, na której z drugim człowiekiem porozumiewam się dźwiękami. Ogromnie się cieszę że dzieje się to w moim życiu. To wolność.
R: Powoli, ale konsekwentnie dochodziliśmy do swojego #romantictechno i ta formuła jest mi bardzo bliska. Co dalej? Lada moment ukaże się nasz nowy numer, będzie i mocno i transowo i romantycznie, jeszcze bardziej precyzyjnie i niemiecko. Ale nie będę specjalnie zdziwiony jak za chwil kilka znowu gdzieś nas poniesie w nowe nieznane.
Polska scena za 10 lat
P: Oby zawsze było kilka fajnych projektów, które można zobaczyć na żywo w swoim mieście.
R: Świat pędzi szybko, coraz szybciej. 10 lat temu nie przewidywałem jak to będzie wyglądać w 2017, tym bardziej teraz nie będę strzelać ślepakami. Na pewno będzie ciekawie.
T-Mobile Electronic Beats jest wszędzie tam, gdzie dobre emocje łączą ludzi. To projekt, który odkrywa i promuje ciekawe, wartościowe wydarzenia w świecie kultury i mediów. Electronic Beats jest blisko muzyki, technologii i sztuki, bo właśnie tam kryją się inspiracje warte wspólnego przeżywania.
More
From VICE
-

-

Michael Ochs Archives/Getty Images -

(Photo by Jason Mendez/Getty Images for Netflix) -

Credit: Flogging Molly
