Reklama
seks

#FuckAFan: nowy trend w porno, w którym chodzi dokładnie o to, co ci się wydaje

Dzięki mediom społecznościowym dystans między gwiazdami porno a ich fanami jest dziś mniejszy niż kiedykolwiek dotąd

tekst Robert Jackman; tłumaczenie Dominika Skórzewska
16 Styczeń 2019, 12:51pm

Ilustracja: Esme Blegvad; Zdjęcie: Stas Vulkanov / Alamy Stock Photo

W listopadzie zeszłego roku, Roddy* – fan piłki nożnej oraz zdeklarowany entuzjasta filmów pornograficznych – przybył do londyńskiego mieszkania na randkę, którą od wszystkich pozostałych randek odróżniło intymne zbliżenie z jedną z jego ulubionych aktorek porno. Nie zapłacił za to – a przynajmniej nie od razu – nie był też profesjonalistą na planie filmowym. Został zaproszony z jednego powodu: wygrał internetową loterię.

W świecie internetowej pornografii takie doświadczenie nosi nazwę #FuckAFan i zazwyczaj działa tak: gwiazda porno zamieszcza posta na portalu społecznościowym, w którym informuje, że prowadzi konkurs i zachęca ludzi do kupowania biletów. Szczęśliwy zwycięzca ma możliwość przespać się z nią i będzie to miał uwiecznione na filmie.

Idea fanów występujących w porno nie jest niczym nowym: wpisz hasło w wyszukiwarkę, a znajdziesz mnóstwo nagrań, które ukazują szczęśliwych amatorów, którzy mogą poznać swoje ulubione gwiazdy. Amerykański reżyser Jim Powers stworzył nawet film Fuck A Fan w 2009 roku; zrodził on 15 sequeli.

Chociaż wytwórnie studia starały się, by fantazja przeżyła, szybki rzut okiem na same filmy wystarczył, by zniszczyć całą fanaberię: sądząc po ich cechach fizycznych, mężczyźni w filmach Powersa wyglądali na równie autentycznych fanów, jak główna postać kobieca w jego filmie z 2007 The Hitchhiker wyglądała na naprawdę nieszczęśliwą podróżniczką szukającą podwózki.

Po latach plotek idea nagle odżyła: w czerwcu 2017 roku aktorka z San Diego, Gaby Quinteros, ogłosiła na Twitterze konkurs #FuckAFan. Uczestnicy zostali zaproszeni do zasubskrybowania strony Gabi, aby wziąć udział w comiesięcznym losowaniu nagród. Od tego czasu inne amerykańskie gwiazdy poszły w jej ślady.

Trend zaczyna rozwijać się również w Wielkiej Brytanii. W ciągu ostatnich kilku miesięcy kilkoro brytyjskich aktorów z filmów dla dorosłych rozpoczęło własne konkursy – twierdzą, że są one autentyczne.

Jedna z aktorek, z którymi rozmawiałem, wyjaśniła, jak zorganizowała #FuckAFan w listopadzie. Jako nowicjuszka w przemyśle pornograficznym chcąca poszerzyć grono odbiorców, była ciekawa, jak jej pójdzie: każdy bilet kosztował 250 złotych, a pula zawierała tylko dziesięć losów. Poprzez prywatne wiadomości poinformowała potencjalnych uczestników, że muszą przedstawić dobre opinie w Adultwork: platformie eskort, która podobnie jak Airbnb, działa na podstawie systemu zaufanych recenzji. Jednym z ochotników był Roddy, który zgodził się ze mną porozmawiać.

„Byłem zachwycony na wieść o wygranej — powiedział mi w prywatnej wiadomości, wyjaśniając, że obserwował Gabi na portalach społecznościowych od miesięcy.

Wysłał mi jej konto na OnlyFans (portal, który działa na zasadzie Snapchata z płatnymi kanałami, na którym obserwatorzy otrzymują erotyczne aktualizacje od wybranych osób), gdzie mogłem zobaczyć film, na którym aktorka robi mu loda – na życzenie Roddy’ego, jego twarz nie pojawia się na nagraniu.

Kiedy zadałem oczywiste pytanie (czy denerwował się występem przed kamerą?), sprawy nabrały ciekawego obrotu. Okazało się, że to nie był pierwszy raz Roddy'ego w filmie. Przyznał, że sam jest amatorem aktorstwa pornograficznego. Niemniej jednak utrzymywał, że konkurs był prawdziwy: zapłacił pieniądze, by wziąć udział i został wybrany w losowaniu.

Ale nawet jeśli Roddy nie pasuje do wizerunku szczęściarza, który na chwilę zabłysnął pośród gwiazd i nagle stał się fenomenem przemysłu pornograficznego, jego decyzja jest normalna. Chociaż gwiazdy porno gromadzą rzeszę fanów, istnieje prawdopodobieństwo, że tylko niewielka część zwolenników kiedykolwiek miałaby ochotę pojawić się przed kamerą.

1547119415386-sashapaige
Sasha Paige

Jakiś czas temu Sasha Paige – producentka fetyszystyczna z Manchesteru, która stylizuje się na „ekskluzywną prostytutkę transwestytę” – zorganizowała swój pierwszy konkurs, oferując fetyszystom szansę zagrania w filmie. W zasadach konkursu informuje, że uczestnicy muszą być przygotowani na bycie nagrywanym i podpisać formularz zgody na filmowanie – jeśli chcą pozostać anonimowi, mogą założyć maskę.

A więc, czy fikcja stała się prawdą? Czy #FuckAFan naprawdę istnieje? Im bardziej się temu przyglądałem, rozmawiając z aktorami z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, tym bardziej byłem przekonany, że tak – aczkolwiek z jednym wielkim zastrzeżeniem. Aktorzy, z którymi rozmawiałem, mieli jedną wspólną cechę: to nie był pierwszy raz, kiedy płacono im za seks.

Ponownie, nie jest to nic zaskakującego: jedną z wielkich zmian w branży dla dorosłych było stopniowe zacieranie się granic pomiędzy pornografią a eskortami, w dużej mierze dzięki platformom internetowym. Umożliwiają one aktorom weryfikowanie swoich klientów oraz kontaktowanie się z nimi, co jest znacznie łatwiejsze i bezpieczniejsze niż wcześniej.

Niepisana umowa #FuckAFan wygląda tak: biorąc udział w konkursie, gracze mają okazję spotkać swoich ulubionych aktorów po znacznie niższych kosztach. W zamian aktorzy nagrywają stosunek (albo jego część) i wykorzystują do celów marketingowych – cały proceder działa stosunkowo sprawnie.

„Myślę, że moim fanom bardzo spodobało się nagranie, na którym ssę kutasa” – wyjaśniła Gabi. Mówi, że zdobyła całkiem spore zainteresowanie, a fani chcą więcej. W ciągu kilku miesięcy liczba jej obserwujących wzrosła do ponad 5000.

Jeśli chodzi o tych, którzy nie wygrywają – aktorki, z którymi rozmawiałem, podkreślają, że takie osoby nie są pozostawione z pustymi rękami. Niektórzy otrzymują filmiki na OnlyFans, inni używane majtki aktorek.

Niezależnie od tego, jaka jest prawda, #FuckAFan to ciekawe studium przypadku pokazujące, w jaki sposób Internet przewrócił do góry nogami relację między gwiazdami porno a widzami. Kiedyś aktorki były obiektami odległej fantazji, dzisiaj te odnoszące największe sukcesy wykorzystują Internet do bezpośredniej komunikacji z fanami. Podobnie jak w przypadku vlogerów i influencerów, celem jest stworzenie większego poczucia zaufania i intymności – a następnie (w miarę możliwości), zamiana tego na gotówkę.

I jeśli ma to jakiekolwiek znaczenie, zdaje się, że to działa: dwie różne aktorki powiedziały mi, że ich konkursy wyprzedały się w ciągu kilku dni. Inne gwiazdy zostały zaproszone przez znajomych z branży, którzy chcieli spróbować. Dla wszystkich Roddych tego świata sprawy przyjmują ekscytujący obrót.

*Imię zmienione

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE UK


Więcej na VICE: