Bartek „Mr. Osom” Walczuk z okładką płyty PRO8L3M, swojego autorstwa

Mr. Osom mówi nam, jak się robi okładki, o których wszyscy potem gadają

Twórca okładek na płytach m.in. duetu Pro8l3m, Hadesa czy Borixona, zdradza też, dlaczego nie podjąłby się współpracy z… obecnym rządem

|
27 Październik 2017, 3:00am

Bartek „Mr. Osom” Walczuk z okładką płyty PRO8L3M, swojego autorstwa

Bartek Walczuk, czyli Mr. Osom, to obok m.in. Forina jeden z najważniejszych i najlepszych w Polsce twórców okładek płytowych. Współpracuje z czołówką sceny rapowej. To jego prace możecie zobaczyć na płytach m.in. duetu Pro8l3m, Hadesa czy Borixona. Nam opowiedział w konkretnych słowach, jak jest z weną, jak istotne jest kompleksowe podejście do tematu i dlaczego nie podjąłby się współpracy z… obecnym rządem.

O początkach

Pierwsze tematy muzyczne to okładki do mikstejpów i plakaty do warszawskiego klubu Harlem. Kasa z gatunku większe kieszonkowe, ale mogłem poznawać ludzi i uczyć się projektować. No i miałem za co się napić.

O inspiracjach

Są pojedyncze jednostki, ale bardziej inspiruje mnie proces tworzenia całości, który nie wynika z pojedynczej osoby, a zaufaniu kilku osób do wspólnej pracy. Nie stworzysz "dobrej" okładki ot tak. To proces, w przypadku tych, które zapadają w pamięć w większości okupiony pracą zespołową, zaufaniem i oczywiście dobrym pomysłem. Są takie okładki, na które patrzę i aż chce się odtwarzać proces tworzenia, dlaczego taki kolor, jak do tego doszli, jak to się łączy z albumem. Są też takie okładki, których wiem, że nie zrobiłbym tak dobrze, oraz moje własne, które zrobiłbym dużo lepiej.

O polskim rapie

Środowisko jest zróżnicowane – i dobrze. Korzenie rapu zawsze będą w blokach, więc jest na scenie dużo osiedlowej myśli, ale wśród nich są ludzie, którym zawsze będzie mało. I tu nie ma znaczenia, co powiedzą o nich media. Kiedyś mówiły co innego, dziś próbują się z nimi zasymilować.

O pracy z Hadesem

Pierwsza płyta

Początek pracy nad pierwszą okładką był dla mnie dość nieciekawy, ponieważ dostałem informację, że Hades ma już zdjęcie na okładkę. To zawsze loteria. Może mi wejdzie i od razu obuduję je designem, a może będzie tak słabe, że będę się męczył, próbując uszanować sentymentalną wartość, jaką ma dla artysty. Chwilę później okazało się, że to nawet nie zdjęcie, tylko kadr z filmu, który Hades i Kebs nakręcili w Marsylii. Strasznej jakości. No. I jest to jedna z moich ulubionych okładek. I idealnie ilustruje ten album.

Druga płyta

Z drugim albumem było zupełnie inaczej. Dziewczyny z Prosto zadzwoniły czy chciałbym kontynuować pracę z Hadesem. Termin był napięty, a ja byłem akurat w Amsterdamie. Tego samego dnia zadzwonił do mnie Łukasz i wysłał mi piękną ścieżkę dźwiękową na czas pobytu w Holandii. Tak więc to, że okładka świeci w ciemności, nie jest przypadkiem.

O Borixonie

Zaczęło się od klipu do S.O.S. – Auer skontaktował mnie z Borysem i skończyło się na przearanżowaniu kawałka, dwóch dniach zdjęciowych i patrząc z perspektywy czasu – chyba dobrym klipie. Na fali tej współpracy usiedliśmy do okładki. Często mam tak, że kiedy wpadam na TEN pomysł i czuję, że każda następna opcja będzie gorsza, zastanawiam się czy klient odbierze to jako lenistwo, czy zbytnią pewność siebie. No i zaniosłem mu jeden koncept, który według mnie był dokładnie TYM. Lubię wracać do tego motywu. Pokazuje w ogromnej mierze, jak teraz wygląda świat.

Borixon

Masz jakiś PRO8L3M?

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że sukces Pro8l3mu to doskonale dobrana do muzyki strategia. To działa, bo jest prawdziwe. Tu nie ma błędów. Projektując dla nich na samym początku w życiu bym nie powiedział, że staną się takim fenomenem. Widziałeś logotypy patronów na ich okładkach? Nie. Ubrania od sponsorów, napisy na końcu klipów. Jestem tylko jednym z ludzi, którzy z nimi współpracują ale to jest dobrze dobrana ekipa. Piotrek i Oskar wiedzą czego chcą, wszystko jest otwartą dyskusją, wszystko jest pod nich na 100 procent. Albo tego nie ma.

Zdradliwa wena, raz jest, a raz…

Najpierw jest pomysł. Wtedy wiadomo, że proces projektowania będzie przyjemną formalnością. Czasem jest tak, że idealny pomysł zaczyna kuleć w produkcji. A czasem jest tak, że nie ma pomysłu, a projekt powstaje. I jestem wściekły na siebie, palę 16-tego lolka, męczę się, bo ma być dobrze. Albo nawet wybitnie. A czasem jest tak, że są pomysły, które nie trafiają, chociaż są dobre. Nie ma reguły.

No i co z tym Kękę?

Dostałem możliwość zrobienia pierwszej płyty Kękę. I jak wspominałem wcześniej, miałem na tę okładkę ten jeden pomysł. Kękę miał inny, chciał herb, zrezygnowałem – miałem dosyć herbów, pewnie przez projektowanie ubrań dla raperów (śmiech). Myślę, że okładka jego trzeciej płyty jest bliżej tego, co chciałem zrobić na pierwszą, ale wtedy warto sobie przypomnieć, że to jednak projektant dla artysty, a nie odwrotnie.

Praca czy pasja?

Projektuję przeróżne rzeczy, od typografii, przez ubrania, obiekty, identyfikacje wizualne aż po okładki. Praca w agencjach reklamowych nauczyła mnie, że da się przeskoczyć własny gust, więc nie jest problemem zaprojektować okładkę artyście, którego muzyki nie jestem fanem. Ale nie da się projektować dla ludzi o skrajnie odmiennych poglądach. Nie zrobiłbym kampanii dla obecnego rządu.


Nie tylko rap, nie tylko rock, nie tylko muzyka. Polub nasz fanpage VICE Polska na Facebooku

Czytaj też: