Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Blake'a Wooda

Nieznane zdjęcia szczęśliwej Amy Winehouse

Nowy album pełen intymnych zdjęć Amy, które zrobił jej przyjaciel i fotograf Blake Wood, ukazuje wokalistkę, gdy miała świat u swoich stóp

tekst Roisin Lanigan; tłumaczenie Zuzanna Krasowska
|
lip 12 2018, 9:00am

Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Blake'a Wooda

Trudno uwierzyć, że zaledwie 10 lat temu Amy Winehouse była u szczytu swojej kariery. W 2006 roku, kiedy sama wokalistka zmagała się z nową, międzynarodową sławą oraz własnymi demonami, została wydana jej płyta Back to Black. W 2008 roku zgarnęła za nią pięć Nagród Grammy, a jej piosenki znalazły się na szczycie list przebojów. Jednak wraz z tym pojawiły się całonocne imprezy i potyczki z paparazzi w klubach nocnych.

W 2008 roku Amy poznała 22-letniego wówczas fotografa Blake'a Wooda. Jego nowy album Amy Winehouse pozwala zobaczyć intymne chwile z prywatnego życia piosenkarki, które ukrywała przed brukowcami i fanami. „Pamiętam, że jej głos niezwykle do mnie przemawiał” – wyjaśnia Blake. „Wiedziałem, że jeśli kiedykolwiek stałaby się częścią mojego życia, chciałbym jej pomóc w taki sam sposób, w jaki ona pomogła mi”.

Przedstawiła ich sobie Kelly Osborne, a para od razu stała się nierozłączna. Wspólnymi siłami starali się za wszelką cenę uniknąć paparazzich, którzy aż do jej śmierci w 2011 roku (w wieku zaledwie 27 lat) każdego dnia koczowali pod mieszkaniem Amy w Camden.

Książka Blake'a, która ukaże się 27 lipca, jest nie tylko opowieścią o ich przyjaźni, ale także wzruszającym spojrzeniem na życie Amy. Chociaż w sieci nie brakuje zdjęć piosenkarki, na których wytacza się z klubów, wyglądając na pijaną lub naćpaną, te zdjęcia pokazują jej inne oblicze. „Nie miałem zamiaru dokumentować jej problemów zdrowotnych ani chwil, w których brała narkotyki” – wyjaśnia Blake w książce. „Dla mnie nie była prawdziwa ona. Uważałem, że [fotografowanie jej w takich chwilach] było niesprawiedliwe. Już to zrobiono; to nie było miłe”.

Niezależnie od tego, czy uśmiecha się na plaży w Saint Lucii, odpoczywa w studiu nagraniowym, czy też poprawia swoją charakterystyczną kreskę, stojąc przed lustrem w pubie, Amy wydaje się na tych zdjęciach całkowicie zrelaksowana. Jest sobą, czuje spokój. „Była miłością w ludzkim ciele. Naprawdę ją kochałem” – pisze Blake.

„Była kimś, kto uosabiał miłość w najczystszy sposób. Pomagała ludziom odnaleźć w sobie samych dobro i miłość. Do niedawna te zdjęcia leżały w mojej szafie. Musiałem je schować, bo patrzenie na nie sprawiało mi zbyt wielki ból. Ale teraz chcę, żeby ludzie zobaczyli osobę, którą znałem – i jej światło; to wspaniałe, kochające światło”.

Album „Amy Winehouse” Blake’a Wooda ukaże się 27 lipca.

Artykuł pierwotnie ukazał się na i-D UK


Więcej na VICE:

Więcej VICE
Kanały VICE