Zdjęcia, które pokazują lęk i apatię w epoce Instagramu

Do nastrojowych zdjęć dodano napisy, doskonale oddające zmartwienia, smutki i trwogi dojrzewających ludzi

tekst Shelby Black; tłumaczenie Zuzanna Krasowska
|
kwi 4 2018, 4:00am

Wszystkie zdjęcia udostępnione dzięki życzliwości artystki

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE US

Kolorowe filmowe zdjęcia fotografki Sarah Bahbah wydają się stworzone specjalnie z myślą o internecie: szczupli, młodzi ludzie bawią się na łóżkach i w basenach, jedząc przy tym pizzę i pijąc szampana prosto z butelki. Jej prace charakteryzuje pewna mroczna nuta, za które odpowiadają nastrojowe napisy, doskonale oddające zmartwienia, smutki i trwogi dojrzewających ludzi. To połączenie okazało się hitem, dzięki któremu Bahbah zebrała mnóstwo fanów na Instagramie.

Bahbah uwielbia opowiadać historie, a zwięzły tekst, który towarzyszy jej zdjęciom, przypomina fragmenty scenariusza. Podczas niedawnych pokazów w Miami i Los Angeles oraz jej pierwszej autorskiej wystawie w Castle Fitzjohns Gallery Bahbah rzuciła wyzwanie artystycznemu establishmentowi – chce, aby zaakceptowano dzieła, które są egalitarne i zaprojektowane w taki sposób, aby swobodnie można było je udostępniać na mediach społecznościowych. Jak zauważa w swoim opisie na Instagramie: „Prawdopodobnie już widziałeś moją sztukę na koncie kogoś innego”.

Niedawno porozmawialiśmy z palestyńską artystką, która wychowała się w Australii, a obecnie mieszka w Los Angeles, o poruszaniu się po internetowym świecie, naturze intymności i znaczeniu wrażliwych mężczyzn.

VICE: Co zainspirowało cię do zatytułowania swojej wystawy Fuck Me, Fuck You?
Bahbah: To serce i rdzeń współczesnej miłości. Jeśli spojrzysz moje prace, zobaczysz, że wszyscy bohaterowie mają ambiwalentny stosunek do miłości i rozstań. Na jednej pewna postać mówi: „Potrzebuję miłości”, a na innej: „Pieprz się, nienawidzę cię”. Ten tytuł naprawdę dobrze to oddaje.

Ostatnimi czasy coraz częściej wystawiasz swoje prace. Czemu to zawdzięczamy?
Patrzenie, jak moje przyjaciółki odnoszą sukces, bardzo mnie inspiruje, a do tego ostatnio w show-biznesie pojawiło się mnóstwo kobiet, które pewnie prą przed siebie. To ważne, żeby być twardą sucz-szefową. Ja po prostu zaczęłam robić to, o czym od zawsze marzyłam. Miałam wielkie cele i postanowiłam sama zacząć się reprezentować: stworzyłam własny zespół i sfinansowałam wszystkie moje pokazy. Pragnęłam mieć indywidualne wystawy, więc zorganizowałam jedną w Miami, w którą zainwestowałam szaloną sumę pieniędzy. Wierzyłam w siebie i byłam zmotywowana, żeby się nie poddawać oraz iść do przodu. Dlatego wkrótce zorganizowałam pokaz w Los Angeles, a teraz w Nowym Jorku. W lecie mam zamiar wystawić moje prace w całej Europie. Nie chcę polegać na innych, próbując osiągnąć to, co chcę osiągnąć.

Jak oceniono twoje wystawy?
W Nowym Jorku ludziom bardzo spodobał się ich przekaz. Usłyszałam niezwykle poruszające słowa. Mówili mi, że daję wyraz ich myślom i uczuciom. To najfajniejsza reakcja, o jakiej mogłam marzyć. Wiele dla mnie znaczy, że to, co robię, tak wpływa na sposób, w jaki ludzie wyrażają samych siebie.



Jaka jest różnica między patrzeniem na twoje prace z bliska a przez telefon?
Fani powiedzieli mi, oglądanie ich na żywo to kompletnie inne doświadczenie niż podziwianie ich w sieci. Istnieje spora różnica między zerknięciem na coś, co wyświetliło ci się na telefonie, a faktycznym stanięciem przed zdjęciem i przeanalizowaniem tego, co zostało powiedziane: pięknej wiadomości, w rozmiarze większym niż twoja głowa.

Czy dzięki wystawom więcej ludzi rozpoznaje cię jako autorkę tych prac?
Zdecydowanie. Gdyby rok temu ktoś udostępnił moje zdjęcie [na mediach społecznościowych] bez podania mnie jako autorki, powiedziałabym, że w 70 procentach przypadków nie zostałby przyłapany. W tym roku udaje się to może jakimś 5 procentom ludzi. Mnie samą to już dawno przestało obchodzić, ale moi fani są prawdziwymi szpiegami. Uwielbiam ich.

Dylan Sprouse był jednym z pierwszych mężczyzn, którzy wystąpili w twojej serii. Jak wyglądało to doświadczenie?
Dla mnie feminizm polega na wspieraniu kobiet i pozwalaniu mężczyznom na wyrażanie własnych emocji oraz na pewną wrażliwość. Tym drugim musimy pokazać, że mogą płakać, być delikatni i mówić o swoich emocjach. Nie muszą zawsze udawać niewzruszonych twardzieli.

W jaki sposób udaje ci się uchwycić tak niepozorowaną szczerość?
Wszystko, co widzisz – poczynając od zdjęć, a kończąc na dialogach – pochodzi z moich myśli i uczuć. Uwewnętrzniam rozmowy lub rzeczy, które chciałabym powiedzieć, a potem je tworzę i zapisuję. Od kilku lat próbuję być jak najbardziej przejrzysta i szczera w moich myślach oraz emocjach. Kobiety zbyt długo były zmuszane do milczenia i nie pozwalano im mówić o tym, co tak naprawdę czują. W dzisiejszych czasach jest to ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Czym się teraz zajmiesz? Co jeszcze chciałabyś pokazać światu?
Jest wiele rzeczy, o których społeczeństwo nie rozmawia, oraz wiele tabu, których jeszcze nie poruszono. Chcę wykorzystać tę platformę, aby podnieść świadomość ludzi na temat spraw, o których obecnie się milczy. W dzisiejszych czasach musimy móc się czuć komfortowo, komunikując rzeczy, które podświadomie w sobie tłumimy. Pracuję nad nową serią. Zdjęcia są już zrobione, a dialogi napisane. Po prostu muszę jeszcze poddać je edycji.

Więcej VICE
Kanały VICE