Wizyta na plaży z „Niebiańskiej plaży” zabiła moje dzieciństwo
podróże

Wizyta na plaży z „Niebiańskiej plaży” zabiła moje dzieciństwo

Uwielbiałam ten film. Kochałam plaże. Co mogło pójść nie tak?
30 Sierpień 2017, 11:00pm

Artykuł pierwotnie został opublikowany na VICE Denmark

Kiedy jako dziewczynka obejrzałam Niebiańską plażę Danny'ego Boyle'a, zakochałam się w tym filmie. Od tamtego czasu marzyłam o odwiedzeniu przepięknych plaż, po których chodził młody Leonardo DiCaprio. Dlatego też byłam niezwykle podekscytowana, gdy w wieku 30 lat dowiedziałam się, że znajduję się niedaleko wyspy, gdzie kręcono ten obraz. Przed moją wizytą nie przeczytałam niczego na temat tego miejsca. Uwielbiałam ten film. Kochałam plaże. Co mogło pójść nie tak?

Film kręcono w zatoce Maya Bay na wyspach Ko Phi Phi w Tajlandii. Podróż zajęła wiele godzin, ale byłam przekonana, że długa żegluga mi się opłaci. Kiedy dotarłam na nabrzeże, powiedziano mi, że czeka mnie spokojna wyprawa w towarzystwie 23 osób. Wszystkim rozdano nam czerwone bransoletki; poinstruowano nas, że powinniśmy je nosić przez cały czas.

Wkrótce przedstawiono nas przewodnikowi Simonowi, który miał nam towarzyszyć podczas wycieczki. Był niskim, surowym człowieczkiem, który chodził, jakby miał w tyłku silnik odrzutowy i krzyczał, jeśli którekolwiek z nas nie było w stanie dotrzymać mu kroku. Ubrani w jaskrawo pomarańczowe kamizelki ratunkowe weszliśmy na motorówkę. Kiedy dopływaliśmy do znanej nam wszystkim plaży (którą oczywiście kojarzyliśmy jedynie z Niebiańskiej plaży), moje serce zaczęło walić. Niestety im bardziej zbliżaliśmy się do celu, tym wyraźniej widziałam setki ludzi kłębiących się na wybrzeżu.

Kiedy w końcu udało nam się zacumować motorówkę pośród tysięcy innych łodzi, Simon wrzasnął: „Macie 40 minut, a potem wracajcie na łódź". Następnie dmuchnął w gwizdek i krzyknął: „Biegiem!". Wszyscy ruszyliśmy na plażę – jednocześnie starając się nie zostać stratowanym – a każdy z nas szukał najlepszego miejsca do zrobienia sobie selfie. Jakby na to nie patrzeć, była to specjalna i wyjątkowa chwila.

Koniec końców utknęłam pośród tysięcy plażowiczów. Starałam się wymyślić najbardziej kreatywny kadr, które pozwoliłoby mi ukryć setkę osób spragnionych podobnego ujęcia. Niestety bez rezultatu.

Po czterdziestu minutach Simon znowu dmuchnął w gwizdek. Szybko zebrałam swoje rzeczy i szalonym sprintem wydostałam się spośród setek osób, które pokryte od stóp do głów kremem z filtrem zbliżały się w kierunku wody. W tym chaosie zgubiłam swoje klapki, ale nie zatrzymałam się, aby ich poszukać – Simon jasno dał do zrozumienia, że nie ma żadnych oporów, żeby zostawić mnie na lądzie. Kilka minut później odpływałam już na pokładzie statku w stronę kontynentalnej Tajlandii. Na plaży, w piaszczystym grobie, pozostały sny i marzenia pewnej dziewczynki.

Poniżej możesz obejrzeć zdjęcia z mojej wyprawy na plażę z „Niebiańskiej plaży".