Lekarzu, bój się Boga

FYI.

This story is over 5 years old.

Foto

Lekarzu, bój się Boga

Recepta na dziś: Zdrowaś Mario przed posiłkiem i Msza Święta w dni nieparzyste

Początkowo brzmiało to jak żart i to jeden z tych gorszych: ponad 3 tysiące lekarzy, specjalistów i osób związanych ze służbą zdrowia podpisało „Deklarację Wiary”, co automatycznie uplasowało się u mnie w czołówce najbardziej egoistycznych i niechrześcijańskich zagrywek, jakich dopuścić się mogli ludzie wiary, dedykowani do niesienia pomocy innym.

„UZNAJĘ pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim - aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji”.

Reklama

Przeczytałem w Deklaracji, a to zaledwie jeden z podpunktów całego dokumentu – jednocześnie chyba najbardziej kontrowersyjny… ale wtedy jeszcze zabawny. Dlaczego? Bo gdyby potraktować to poważnie, oznaczałoby, że cofnęliśmy się w czasie, a może i w rozwoju. Nagle bowiem ludzie, których wykonywanie profesji definiuje się poprzez podejście „szkiełka i oka” są gotowi powierzyć dobro swoich pacjentów niewidzialnym „wyższym siłom”, w które wierzą – bo niech się dzieje wola Boska. Przestało mi być do śmiechu.

Potem pojawił się prof. Bogdan Chazan, dyrektor warszawskiego szpitala, który postanowił działać wedle głosu własnego sumienia, kosztem dobra swojej pacjentki – odmawiając jej przeprowadzenia aborcji, pomimo poważnego uszkodzenia płodu (zamiast tego zasugerował kobiecie skierowanie dziecka do hospicjum lub adopcję, jeżeli te przetrwa poród). Tym samym udowodnił swoją pełną gotowość do walki o własne przekonania i wierzenia, za wszelką cenę.

Jaka na dzisiaj jest konkluzja tej historii? Taka, że przed sejmem organizowane są demonstracje, gdzie ludzie muszą domagać się normalnego traktowania przez lekarzy i dostępu do nowoczesnej opieki medycznej. Jaki my smutny kraj sobie nawzajem tworzymy, gdzie trzeba walczyć o tak podstawowe prawa…

Pozostaje jeszcze pytanie: Co w pracy lekarza jest ważniejsze, jego spokojny sen w nocy, czy zdrowie jego pacjenta?

Reklama