Producent, wokalista i prekursor łączenia electro, dubstep i d’n’b z góralszczyzną. Właśnie rozpoczął ogólnopolską trasę promującą album „Better Place”. Uznaliśmy, że to dobra okazja, aby się spotkać i porozmawiać o muzyce i życiu.
VICE: Ile miałeś lat, kiedy zacząłeś grać?
Videos by VICE
Gooral: Jestem rocznik ‘81, byłem w 7 klasie podstawówki. Rodzice kupili mi keyboarda. To była wtedy rewolucja – tyle instrumentów w jednym. Na początku chodziłem na prywatne lekcje, ale nauczyciel denerwował się, kiedy próbowałem dodawać coś od siebie. Potem dołączyłem do orkiestry, która grała właściwie na samych keyboardach.
Kiedy zacząłeś remiksować muzykę etno?
Wywodzę się z muzyki elektroniczej i klubowej, góralszczyzna doszła dopiero w 2003 roku. Chciałem wymyślić coś nowego w muzyce klubowej. Niby robiłem setki utworów, ale byłem sfrustrowany, chciałem czegoś innego. I pojawiła się góralszczyzna.
Koncertujesz od ponad 10 lat. Jakie były najtragiczniejsze miejsca, w których grałeś?
Może nie będę mówił o najstraszniejszych miejscach, ale o jakichś nietuzinkowych sytuacjach. Na przykład w Końskim grałem koncert, już za czasów Goorala. Było tak ze sto osób i nagle ktoś do kogoś coś powiedział i wszyscy, poza może pięcioma osobami, wyszli z lokalu się bić. Parkiet pusty, połowa koncertu, a ja dalej gram, bo parę osób jeszcze siedziało. Po dwóch utworach wszyscy wrócili i bawili się dalej. O, pamiętam też jak w ryj dostałem na koncercie!
Od kogo?
Od jakiegoś górala w Białce Tatrzańskiej. Nie strzymał basów, że tak powiem. Dostałem po mordzie. Typ niezbyt trzeźwy podszedł w trakcie koncertu, prosił żebym kogoś pozdrowił. Takie sytuacje się często zdarzają, czasami potrafią się ludzie przebić przez ochronę. Mówię do mikrofonu „Pozdrawiam wszystkich od wszystkich do wszystkich”, a on na to „Nie kpij ze mnie”, potem ktoś zawołał „Chuj Ci w dupę”, więc zawołałem typa do siebie, no bo to mój spektakl. No i wtedy on mnie walnął w nos, a u mnie się uruchomił taki złocisty pióropusz do odwetu, aktywowany w pokładach kory mózgowej odpowiedzialnej za najbardziej prymitywne reakcje (prawdopodobnie), ale już go nie zdążyłem trafić, bo mnie trzy osoby odciągnęły.
Masz jakieś psychofanki, które szukają cię po koncercie? Rzucił ktoś kiedyś w ciebie majtkami?
Majtkami to nie pamiętam, żebym dostał, ale biustonoszem to już tak. Jeśli chodzi o psychofanki to zdarzają się czasami tacy ludzie, z którymi nie umiesz sobie poradzić i wtedy można odnieść wrażenie „psychofaństwa”, aczkolwiek staram się być otwarty.
Ale szukają cię, wypisują do ciebie
Mam Facebooka i nie mam oporów, żeby kogoś dodać do znajomych. Muszę jakieś grupy porobić, bo nie chcę pewnych rzeczy publikować dla wszystkich. Ale fan to jednak złoty człowiek. Nie odzywa się do mnie jakoś bardzo dużo ludzi, chociaż w sumie codziennie dostaję jakiegoś maila.
Spotkałeś się kiedyś z fanką? Napisała do ciebie, stwierdziłeś ze fajna dziewczyna?
Wiesz co, no nie wiem, w sensie czy chodzę i dupczę? „Wpadłaś mi w oko, nie spierdol tego”?
Raczej czy byś mógł się umówić z taką, co napisze, żeby zaprosić cię na piwo?
Mógłbym, gdyby była taką sztunią, że by mnie to przerosło w chuj i jeszcze na dodatek by miała fajny charakter. Ludzie mają swoje potrzeby, ale z drugiej strony nie ma sobie co karmy rozpierdalać. Zazwyczaj obserwuję, że jak w coś wdepniesz ze swojej głupoty to potem musisz długo z tego wychodzić. Ja raczej jestem trochę dziwny w tych tematach. Była w końcu rewolucja seksualna – nagle jak idziesz na imprezę to musisz wydupczyć dziewczynę czy coś takiego. Zdarzyły mi się kilka razy takie sytuacje, ale nie sprawia mi to frajdy, mówiąc szczerze. Uwielbiam seks i uwielbiam rozkosz, ale to musi mieć jakąś duszę, żeby szło do przodu. Nie to, że wiesz, wyrucham dupę i piona.
Masz jakieś zwyczaje przed koncertem? Pijesz?
Na trzeźwo wolę, bo lepiej to przeżyć świadomie.
Jak wyglądają wasze zwyczaje w trasie?
Zwykle rano wstajemy i składamy dziewicę w ofierze (śmiech). Zwykle po koncercie się przebieram, bo jestem cały mokry. A potem to różnie wygląda. Jak masz w weekend trzy koncerty i po występie musisz przejechać jeszcze autem 400 km to nie ma żartów, może się źle skończyć, możesz nie strzymać basów. Ale są też takie imprezy, że potem to może flaszeczka, może coś, akurat znajomi przyjechali, może pójdziemy tu, a może tam, a może pozwiedzamy miasto. A jeżeli chodzi o koncerty, to może byłem raz pijany czy dwa razy, jeszcze nie za czasów Goorala, tylko np. jak za czasów Psio Crew byliśmy do Fryderyków nominowani…
Będzie ci przeszkadzało jeżeli zapalę?
Pamiętam, jak kiedyś spoko był zapach papierosa. Za czasów kiedy jeszcze nie było w Polsce zagranicznych samochodów jeździłem z wujkiem na wakacje… Kurwa, pierdolę, nie będę reklamował tego gówna, wypaliłem w życiu może trzy papierosy i to jeszcze w momentach, kiedy miałem takie świadomościowe sytuacje i totalnie nie wiedziałem co się dzieje. Miałem mocne otwarcie głowy, to było po ostrym melanżu. Akurat wołałem w tym momencie do Jezusa, czułem, że coś się wydarzy tego dnia. Melanż był na łódce, mocno tam jaraliśmy. Otworzyłem się wtedy i po dwóch takich dniach jarałem peta i czułem, jak takie siły we mnie walczyły. Czytałem wtedy Biblię i nie wiedziałem co się ze mną dzieje, w końcu wyczytałem, że powinienem iść z tym do księdza. Pukam na zakrystię i mówię, że chciałbym z kimś pogadać, a ksiądz na to: „Przyszedłeś zapłacić za ślub?” A ja nie wiem o co mu chodzi, już drugi dzień nie wiem co się dzieje. „To po co przyszedłeś?” „Nawróciłem się i chciałem porozmawiać”. Ksiądz na to – „Eee… obiad teraz jem…”.
Może wiedział co robi, może wyszło mi to na dobre? Byłem wtedy mocno zaniepokojony stanem mojej świadomości, otworzyła mi się głowa no i po prostu trzeba uważać z używkami. Religia chrześcijańska to temat mocno nadużyty, naprawdę nie wiem czy coś na tym świecie zostało bardziej nadużyte. Pochodzę z religijnego domu i jeszcze kilka lat temu spojrzenie na Kościół było zupełnie inne, teraz jest on o wiele bardziej świadomie traktowany, ale przez to też mogą być ofiary.
Co sądzisz o używkach?
Wiele ludzi spotyka się z dużą banią czy eksperymentuje i może się w tym pogubić, a nawet może się to skończyć tragedią. To jest w chuj ważne, żeby o tym mówić. Nie chciałbym być źle zrozumiany, ja na pewno mam jakieś problemy psychiczne, ciekawe tylko czy ktokolwiek ich nie ma. Przychodziły do mnie demony.Tu chodzi o taki wielki mrok w chuj, kiedy nie można sobie poradzić ze swoją wrażliwością, a świat cię przytępia i nie daje odpowiedzi tylko wręcz nakłania cię do tego, żeby było coraz ciemniej. Dużo ludzi ma problemy psychiczne, a wtedy nie ma żartów z imprezami, używkami, z wódą, ćpaniem.
Jak sobie z tym radziłeś?
Nie mam pojęcia, może pokora… Nie byłem z tym u specjalisty. Wiadomo, że przede wszystkim musisz sam sobie poradzić – mi się to udało. Wiem, że grubo poleciałem z tymi demonami, no ale są dobre siły i złe siły, mamy w sobie obie. Wtedy było dużo alkoholu, miałem ciężką sytuację życiową, dużo brałem na klatę i dawałem z siebie wszystko co miałem. Alkohol w takich momentach jest głupotą, czasami po prostu nie mogę pić. Opowiadam teraz o ekstremalnych sytuacjach i z jednej strony trochę się obawiam, że będę żałował, ale jeżeli dzięki temu pomogę chociaż jednej osobie, to ja się jaram. Swoją drogą jak człowiek się boi, to to jest niedobre, coś jest nie tak. Ja się często boję np. jak halne przechodzą. Mogłyście o tym nie słyszeć – to jest taki wiatr, który nadupcza sto na godzinę i to jest przerażające, wtedy najwięcej górali popełnia samobójstwa.
Podobno jesteś weganem?
Jak sobie pomyślę, że jest taki zwierz w górach, u bacy, któremu sweter śmierdzi, to tam zabijanie zwierząt jest dość naturalne. Ale jeśli chodzi o masowe produkowanie mięsa, to jak czasami człowiek coś przeczyta, to ręce opadają. Coraz więcej takich rzeczy się słyszy. Może się wydawać, że jak przestaniesz jeść mięso to zwierzęta nie przestaną ginąć, ale każdy ma wpływ na ten świat. Generalnie chodzi o szacun do życia. Nie to, że pójdziesz na zakupy i kupisz pierwszą rzecz jak leci, chodzi o świadomość wyboru. Też nie jestem super typem, jeżeli chodzi o jedzenie, bo cały czas siedzę i robię muzykę.
Jesz w trasie dużo syfnego jedzenia?
Nie muszę się w McDonaldzie zatrzymywać , jest dużo dobrych karczm po drodze. Zdarza się czasem coś gorszego, ale jem nienajgorzej. Czasami nawet bardzo dobrze. Szczególnie jak nas górale ugoszczą.
Dużo czasu w roku spędzasz w trasie?
Praktycznie co tydzień gram. Trasa czasami jest jak wakacje, ale po bardziej intensywnej serii koncertów trzeba z 2-3 dni odpocząć.
Kiedyś byłeś instruktorem narciarstwa. Jeździsz jeszcze na nartach?
Teraz zarabiam już tylko na muzyce. Kiedyś byłem zawodnikiem narciarskim i trenowałem wyczynowo. Niezbyt wysokie pozycje zajmowałem. Po tym jak skończyłem karierę zawodnika, zarabiałem na sprzęt jako instruktor. Dalej jeżdżę czasem, ale zniszczyłem sobie kręgosłup. Śmieję się z tego, ale w sumie to nie jest śmieszne, wyczynowy sport nie jest zdrowy, jeszcze potem, jak byłem instruktorem tylko wszystko pogorszyłem. Ale mogę jeździć, znalazłem dobrego typa, który mi wszystko nastawił.
Grasz na festiwalach?
Pewnego razu zadzwonił do mnie Jurek Owsiak i zapytał, czy nie chciałbym zrobić projektu z zespołem Mazowsze na Woodstock. Każdy festiwal to też inny klimat. Na każdym poznaję innych ludzi, ale to jest jednak robota. Na Openerze każda scena ma swój backstage, ale część wykonawców wraca do hotelu od razu po koncercie, bo jak jest się w trasie to trzeba się wyspać. Inaczej umrzesz.
Najdłuższy ciąg poza domem?
Zazwyczaj gramy w weekendy, więc w tygodniu normalnie wracam do chaty. Może dwa tygodnie bez powrotu? Jeździmy zazwyczaj ja, Wiosna, Kamer – sami rozstawiamy sprzęt i tak dalej, więc musimy być w formie. Nie mamy kierowcy. Przeszliśmy już ze sobą masę kłótni, ale koniec końców dalej jesteśmy razem.
Kiedy poczułeś, że jesteś rozpoznawalny?
Ja tego nie czuję, czasami ktoś do mnie podejdzie. Nie pojawiam się często w mediach, więc raczej to mi się nie zdarza. Chociaż czasami, kiedy czuję się słabo, nie mam siły i ktoś krzyknie na ulicy „Siema Gooral” to robi mi się naprawdę zajebiście miło. Lubię sytuacje, kiedy ktoś nie jest upierdliwy tylko daje od siebie moc.
Jakbyś nie był muzykiem to co byś robił?
Miło, że nazywasz mnie muzykiem… Zostałbym optometrystą, zrobiłem nawet parę okularów raz na zajęciach.
