​Uzależnieni od źródeł – 15 lat Wikipedii

„Wystarczyło napisać »Warszawa to miasto na zachód od Chin« i miało się swoje hasło. Było. I było to uczucie satysfakcji, że się dodało, powiedziało coś o świecie" – w 15 urodziny Wikipedii rozmawiamy z Krzyśkiem ze Stowarzyszenia Wikimedia Polska

|
sty 15 2016, 10:01am

Źródło: Flickr/Giulia Forsythe

„Mam na imię Krzysztof. Wikiholikiem jestem od 12 lat", żartuje do mnie Krzysiek – w wikipediańskim świecie zwany Halibuttem. Im dłużej jednak opowiada o swojej przygodzie z Wikipedią, tym jaśniejsze staje się, że to żart tylko częściowo. Wikipedia wciąga, w Wikipedii zawsze jest coś do poprawienia i, okazuje się, zawsze można znaleźć kawałek wiedzy, który komuś może się przydać.

Umawiamy się w jednej z małych warszawskich kawiarni. Dojeżdża ze szkoły, w której uczy historii i wiedzy o kulturze. Jest po trzydziestce, w domu czeka żona – również nauczycielka – i mały syn. Co jakiś czas zamawia kolejne espresso. Jest spokojny, ale widać, że uwielbia opowiadać o tym, co robi. Jego opowieść szybko zaczyna przypominać „wieczór z Wikipedią", gdy od jednego tematu, przez system odniesień i dygresji wędrujemy aż do jego nagłej konstatacji „jak to, już trzecia w nocy?".

„W zasadzie niegroźna"

Pierwszy raz spotyka się z Wikipedią w 2003 roku. Niewiele czasu po tym, gdy sama „internetowa encyklopedia" powstaje. Początkowo zresztą będąc tylko i wyłącznie projektem pomocniczym dla jak się wtedy wydawało, ambitniejszej Nupedii. Wikipedia była sidekickiem – oddolnym, społecznym pomocnikiem, który przynosił tematy i wiedzę do weryfikacji eksperckiej.

Do Wikipedii artykuł mógł dodać każdy, zaś wybrane tematy i artykuły trafiały do dalszej obróbki – wielostopniowej weryfikacji eksperckiej. Po pewnym czasie Nupedia rezygnuje z tej formy pomocy, Wikipedia zaś dalej żyje własnym, niesamowicie płodnym życiem.

We wrześniu 2003 roku Nupedia zostaje zamknięta – na koncie ma 25 artykułów w pełni zweryfikowanych, 3 prawie skończone i 74 w wersjach roboczych. Wszystkie one trafiają do Wikipedii, która ma już wtedy 46 edycji językowych. Zbiór nie przestaje rosnąć. Z pomocniczego narzędzia, zaczyna stawać się wielkim, globalnym przedsięwzięciem. Tym bardziej zadziwiającym, że przecież tworzonym „przez ludzi, dla ludzi".

„Jak dla mnie moduł wiki może zostać wdrożony natychmiast, gdyż wymaga bardzo małego utrzymania i ogólnie jest niegroźny" – Larry Sanger, cytat z forum Nupedii.

„Właściwie, to na pytanie, jak powstała Wikipedia, odpowiedź jest taka, że nikt nie wie" – mówi Krzysiek. Oprogramowanie wiki istniało wcześniej, Sanger w końcu tylko zaproponował, żeby je wykorzystać, do rozbudowania Nupedii. Jak to się stało, że chwilę później pączkował już ogromny projekt ciągłego, bieżącego zbierania ludzkiej wiedzy, w możliwie jak największej liczbie języków i dzielenia się jej ze światem? Projekt z patronującą Fundacją, niezależnymi Fundacjami i Stowarzyszeniami w poszczególnych krajach, podprojektami, projektami siostrzanymi, wystawami, współpracujący z Uniwersytetami na całym świecie, i wciąż napędzany siłą wolontariuszy?

Na początku było słowo. I było prosto.

„Wiesz, wtedy, na początku, było strasznie łatwo poczuć tę satysfakcję" – Krzysiek wspomina z pewną nostalgią początki swojego wikiholoizmu. W 2003 roku zajrzał na polską Wikipedię, po tygodniu trafił na angielską. I tam już został. „Wystarczyło napisać »Warszawa to miasto na zachód od Chin« i miało się swoje hasło. Było. I było to uczucie satysfakcji, że się dodało, powiedziało coś o świecie. Jasne, potem cała robota z edytowaniem, uzupełnianiem, weryfikowaniem, którą odwalałeś albo ty, albo inni. Ale teraz jest dużo trudniej znaleźć coś, co w ogóle nie zostało opisane".

To początek, geneza istnienia Wikipedii – władza opisywania świata zostaje dana każdemu. Już nie należy tylko i wyłącznie do wysoko postawionych uniwersyteckich ekspertów, redaktorów i edytorów wielkich komercyjnych encyklopedii, patrzących z wysokości swych katedr i redakcji, przez pryzmat dystansu orzekających, co warte jest opisania. Teraz każdy miał w rękach tę władzę.

„Oczywiście, nie jest tak, że wszystko jest już opisane, po prostu trafienie bądź znalezienie kompletnie nieopisanej rzeczy wymaga teraz dużo więcej pracy. Tak samo wiedza lub determinacja potrzebna do uzupełniania i weryfikowania powstających haseł jest teraz dużo większa. Trudno już o tę łatwą nagrodę i satysfakcję". No i wymagania, które stawia hasłom społeczność Wikipedystów, są coraz większe.

Bez źródła nie pójdzie.

„Gdy rozmawiam bądź prowadzę warsztaty dla środowisk uniwersyteckich, zawsze w którymś momencie słyszę to, bądź podobne zdanie: Ale ja za cytowanie Wikipedii w pracy naukowej uwalam! No, i ja mogę powiedzieć wtedy tylko jedno – i słusznie! Sam bym uwalił, a i uczniowi w liceum pewnie bym wypomniał. No bo tak samo uwaliłbym, gdyby mi ktoś jako źródło cytował Encyklopedię Britannica. Jeśli licencjat czy magisterka ma być efektem własnych badań albo przeglądem literatury przedmiotu, to niech się student wysili i dotrze do źródeł, a nie idzie na skróty. Zresztą, my mamy coś, czego inne encyklopedie nie dają – wymóg źródła", tłumaczy mój rozmówca.


Grafika – Jeremiasz Bremer.

I rzeczywiście, kto spędził na Wikipedii więcej czasu, zna doskonale powtarzające się co i rusz [potrzebne źródło] (w angielskiej wersji [citation needed]). To znak ostrzegawczy zarówno dla autora danego hasła, jak i dla czytającego je odbiorcy. Dla autora, że ktoś z czytających (najczęściej jeden z wikipedystów, którego modus operandi to głównie przyglądanie się nowym artykułom czy nowym ich wersjom — bo są i miłośnicy takiej aktywności) uznał, że dana informacja potrzebuje podparcia w źródłach. Dla czytającego — że należy do niej podchodzić z rezerwą i „pewną dozą nieufności".

W idealnie zredagowanym haśle na Wikipedii — na wszystko jest źródło. Zasada ta tworzy zresztą zabawne sytuacje.

„Wiadomo, że hasło stworzone bez żadnego źródła prawie natychmiast zostanie cofnięte do brudnopisu autora. Mieliśmy zresztą kiedyś taką sytuację z Politechniką Warszawską. Pracownicy PW postanowili wprowadzić biogramy zasłużonych profesorów do Wikipedii. Wszystko sobie pięknie przygotowali, tyle że nie pod wymogi Wikipedii, a standardowo – jak do folderu konferencji. Więc oczywiście, wszystkie zostały cofnięte. Po kilku takich wypadkach w końcu zadzwonili do nas z pytaniem, o co chodzi. Dopiero po szkoleniu projekt ruszył z kopyta, dziś w Wikipedii jest niemal setka ich haseł, bardzo niezłych zresztą".

Oczywiście, istnieje problem z wiarygodnością samych cytowanych źródeł, i do nich potrzeba mieć sporo dystansu, szczególnie do tych informacji, którymi nie zajmują się periodyki naukowe i popularnonaukowe. Problem ten dotyczy zwłaszcza biografii, w których najłatwiej o przypadki wandalizmu, podawania nieprawdziwych, bądź przekręcanych informacji. „Jasne, Wikipedia często oskarżana jest o to, że — skoro każdy może ją tworzyć i edytować — to każdy też może w niej napisać cokolwiek. Trudno temu zaprzeczać. Ale prawda jest taka, że rzesze ludzi pracują nad tym, aby w najpopularniejszych językowych edycjach Wikipedii średni czas wyłapania takiego wandalizmu był jak najkrótszy".

Wandalizmy – informacje celowo fałszywe, bez źródeł, po prostu dopisane, wyłapać najłatwiej. Trudniej, oczywiście, jest z takimi, których wydźwięk łatwo przekręcić, bądź takie, dla których istnieją niewiarygodne źródła.

„Mieliśmy taką historię, gdzie wymóg źródła – weryfikowalnego dla czytelnika – obrócił się w absurdalną sytuację. Jedna z aktorek polskiego serialu „Rodzina zastępcza" ma trudne, bo obcojęzyczne nazwisko. I trudno dziś orzec tę samą nazwę, czy pomyłka nastąpiła w napisach filmu, czy gdzieś po drodze, ale wszystkie ogólnodostępne źródła podawały jedną i tę samą wersję, a za nimi Wikipedia. Dziewczyna zadzwoniła do nas, że źle podajemy jej nazwisko. Na dowód miała swój dowód osobisty. Z punktu widzenia naszych zasad – mogłem rozłożyć ręce i stwierdzić, że źródła mówią inaczej. Nie mogliśmy jej dowodu osobistego uznać za źródło dla Wikipedii, gdyż nie był dostępny dla czytelnika. Udało nam się jednak pomóc jej w sprostowaniu tej pomyłki w serwisach filmowych, które już jako źródło mogliśmy potraktować. Wtedy mogliśmy poprawić też nasze hasło".

Potęga wkurwu

„W przeciwieństwie do tamtych pionierskich czasów, teraz najwięcej dobrego dzieje się... gdy ktoś się wkurzy". Patrzę z niedowierzaniem, bo jak dotąd opowieść wydawała się pełna pięknych emocji, pędu ku cudownej przyszłości, w której kaganek ogólnodostępnej wiedzy rozświetli monitory i umysły rzeszy ludzi na całym świecie. A to wszystko trudem rąk i klawiatur ludzi od lat wpatrzonych w monitory z uporem godnym największych spraw i piszących krótkie, hasłowe artykuły, ale też hasła wymagające gargantuicznej pracy. A tu, proszę, niespodzianka – bo wkurw. No jak to?

„No, bo jedną z częstszych motywacji do poprawienia Wikipedii jest wkurzenie, że coś jest napisane głupio lub zbyt po łebkach. Albo – że przy takiej ilości dostępnej wiedzy, nikt z nią nic nie robi. Zresztą, to jest też mój sposób na ludzi, o których wiem, że mają wiedzę i mogą się nią podzielić. Tak jak ostatnio, rozmawiałem z taką jedną osobą, i wszystko, czego było potrzeba to stwierdzenie Czy Pani widzi, jak mało jest tam o Belmondo? Przecież to człowiek, w którym kochało się swego czasu całe pokolenie! Myśli Pani, że możemy to tak zostawić? Na szczęście, okazało się, że oczywiście nie możemy i już niebawem będzie zdecydowanie więcej".

W ten sposób do grona Wikipedystów trafia też wielu świetnie wykształconych ludzi. Natknąwszy się na informację, której skrótowość wywołuje u nich odruchowy „facepalm", wpadają w odruch uzupełniania wiedzy. Tak było z Jamesem Heilmanem – kanadyjskim lekarzem, który pewnego dnia natknął się w Wikipedii na artykuł o otyłości. I na wszystkie, widoczne dla niego błędy. Odkąd więc zaczął być aktywnym twórcą Wikipedii, namawiał swoich znajomych po fachu do edytowania i poprawiania haseł. Wiedział, że lekarze w swojej codziennej pracy zaglądają do tego źródła. I trudno było mieć im to za złe.

Źródło: Flickr/Duncan Hull

Łatwo dostępna wiedza, właściwie pod ręką dla każdego, kto tylko ma dostęp do Internetu. Trzeba było tylko zadbać o to, by było troszkę rzetelniejsze. Początkowo James robił to sam, namawiając stopniowo kolejne osoby. W końcu z jego inicjatywy powstała Fundacja Wiki Project Med – której głównym zadaniem jest dopilnowanie, by treści medyczne na Wikipedii były odpowiedniej jakości. Stało się to przy współpracy z jednostkami uniwersyteckimi.

Dzięki temu dziś artykuły medyczne o Eboli, znajdujące się na Wikipedii, przetłumaczone na języki afrykanerskie przez organizację Tłumacze bez granic, znajdują się na listach najlepszych źródeł o tej chorobie prowadzonych przez WHO i CDC. Ich hasło o dendze (denga, taka choroba tropikalna) zostało nawet opublikowane w czasopiśmie naukowym Open Medicine.

Uwolnić wiedzę

Prosty z pozoru pomysł stworzenia „encyklopedii, tylko że w Internecie" przez piętnaście lat swojego istnienia urósł do poziomu wielkiej, niezależnej, woluntarystycznej, kompletnie anarchicznej w swojej strukturze organizacji. Powstało też wiele siostrzanych projektów i organizacji, wiele lokalnych fundacji i stowarzyszeń, zajmujących się krzewieniem idei Wikipedii, szkoleniem z jej używania, współpracą między wikipedystami i różnymi instytucjami.

Niektóre powstały z przypadku i oszczędności (jak Wikimedia Commons – ogromna baza ogólnodostępnych do użytku zdjęć, której powstanie to prozaiczna chęć trzymania wszystkich materiałów graficznych dla wszystkich językowych wersji Wikipedii w jednym miejscu, by nie trzeba było tworzyć oddzielnych baz). Do takich organizacji należy też Stowarzyszenie Wikimedia Polska, działające jako Organizacja Pożytku Publicznego. Do niedawna jako jedna z niewielu wśród tych organizacji, które zajmują się największymi edycjami Wikipedii, nie korzystała z finansowego wsparcia Wikimedia Foundation. Dopiero niedawno dostała pierwszy grant (na program usprawniający dzielenie się plikami graficznymi małym muzeum). Mimo tego daje rade od lat organizować kolejne konkursy, wydarzenia, wspierać takie instytucje jak Muzeum Narodowe swoimi wolontariuszami, organizować kolejne warsztaty i wciąż nawiać lekko niechętnych wobec rosnących wymagań nowych wikipedystów.

„Wiesz, licealiści, którzy zaczynali z Wikipedią, dziś piszą doktoraty. Dla nich to jednak było coś nowego. Teraz to codzienność, od której trochę zależy przyszłość". Więc, może warto się dziś na coś wkurwić? Pierwsza działka za darmo. Każda kolejna też.


Poniżej zdjęcie Kaplicy p.w. św. Wawrzyńca na Śnieżce - Karpacz, kaplica św. Wawrzyńca na Śnieżce. Autor: Piotrekok_1602, na licencji CC-BY-SA 3.0 Polska. Zdjęcie zwyciężyło w konkursie Wiki lubi zabytki organizowanym przez Stowarzyszenie Wikimedia Polska.

Więcej VICE
Kanały VICE