
Reklama
A potem płaczesz, kiedy już po sprawie.
Skądże-ć to? Czy-ć żal, że cię obłapiano
Czy że tylko raz i że poprzestano?J. A. Morsztyn „Na smętną"W liberalnym Gdańsku, mieście iście europejskiego formatu, porządki panowały nawet frywolniejsze niż w szlacheckiej koronie. Latryna, co to się z niej rzeczony członek wyłonił, usytuowana była na dawnym Podwalu, (wtedy podmiejskiej dzielnicy – za murami), czyli tam gdzie zamtuzy. Na Zachodzie, do XVI wieku, takie przybytki (burdele komunalne) powstawały pod auspicjami władz kościelnych, co by spragnieni chędożenia mężczyźni nie oddawali się gorszącej sodomii i by cnotliwych kobiet na złą drogę nie sprowadzali. Wzmożenie religijne doby kontrreformacji spowodowało stopniowe zamykanie przybytków, ale nie znaczy to bynajmniej, że prostytucja zeszła do podziemia. W łaźniach, teatrach, karczmach wciąż szaleć mogła rozpusta. W okresie między XVI a XVIII wiekiem, w obiegu wydawniczym funkcjonowały nawet przewodniki dla chcących sobie poużywać w największych miastach starego kontynentu. Zawarte w nich opisy skrupulatnie odnotowywały tak walory fizyczne, jak i biegłość ladacznic we wszetecznym rzemiośle. Do takich eskapad sposobiono się od lat młodzieńczych – średni wiek inicjacji seksualnej przypadał na 13-14 wiosnę, a nierzadko i wcześniej. Zwykle z inicjatywy domowej służby (płci obojga), którą, gdy izb w domostwie nie zbywało, do łóżek kładziono z dzieciarnią.Gdańskie dildo jest duże, ciężkie i drogocenne. Wykonano je ze skóry wypełnionej włosiem, nasadę zaś obstalowano z drewna. Domyślać się można, iż należało do jakiejś bogatej mieszczki (mieszczanina?) lub luksusowej kurtyzany. Musiała ów pała albo wypaść w trakcie sprośnych zabaw, albo zostać wyrzuconą, trudno jednak uwierzyć by przedmiotu tak kunsztownego, ktoś chciałby pozbyć się bez żalu (zrozumiałego).Rzecznik Muzeum Archeologicznego w Gdańsku przewiduje rychłą ekspozycję członka na eksponowanym miejscu. Wszak taki penis to gratka zarówno dla oka laika, jak i dla badaczy specjalizujących w seksualności czasów staropolskich. Perspektywy te różnią się w sposób znaczący. Nawykliśmy bowiem do postrzegania przeszłości współczesnym okiem, przypisując ludziom minionych epok motywacje, do których z racji odmiennego poziomu wiedzy, nie mogli mieć dostępu. Projektowania na historię naszych własnych doświadczeń zupełnie ukrywa przed nami problemy, z którymi w istocie borykali się nasi poprzednicy. Zresztą zagadnieniom związanym z codziennością na lekcjach historii poświęca się niewiele czasu, a kwestiom związanym z intymnością szczególnie. Oprócz mglistych wyobrażeń na temat „Filozofii w buduarze" namiętnie uprawianej przez markiza De Sade, nie bardzo nasze umysły mają się na czym pożywić. Niech wyciągnięte z latryny dildo posłuży nam do zaspokojenia lubieżnej ciekawości.
