Social Media

Wszystkie typy osób, które obserwujesz na Snapchacie

O Snapchacie dowiedzieli się już nasi rodzice, ciocie i wujkowie, co oznacza początek końca aplikacji. Przyjrzyjmy się typom ludzi, których pewnie obserwujesz, zanim będzie za późno
19.7.16
Ludzie na Snapchacie

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Netherlands

Lata 90. nieodparcie kojarzą się z ojcami, nagrywającymi co popadnie na kasetę VHS. Zarejestrowali nasze pierwsze kroki – dość cenny materiał – jednak wszystko, co przyszło później, jest już dużo mniej wartościowe: niezliczona ilość taśm ze Świąt, Jasełek, rodzinnych spotkań i wycieczek w różne absurdalne miejsca. Rzeczy, do których mało kto chce wracać. Wygląda na to, że druga dekada XXI wieku będzie się kojarzyć z młodymi ludźmi nagrywającymi wszystko, od swojego ślubu po kackupę, i wrzucającymi to na Snapchata. Nieskończone ilości filmów i zdjęć, które znikają po upływie doby. Historia zatoczyła koło. Wszyscy staliśmy się tatuśkami z kamerą.

Reklama

Ostatnio Snapchat przestaje być zajawką zarezerwowaną dla nastolatków. Nasi rodzice, ciotki i wujkowie próbują zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Zanim jednak im się to uda i na dobre popsują nam wszystkim zabawę, rzućmy okiem na ludzi, którzy już tam są i których prawdopodobnie obserwujesz.

Gwiazda własnego reality show

To osoba, której Snapchat służy do tworzenia reality show z nią samą w roli głównej. Nagrywa całe swoje życie, gadając przy tym do telefonu. Niezależnie od tego, czy idzie właśnie do pracy, leży w łóżku czy luzuje na kanapie – dowiesz się, co robi i jak się czuje. Wykażmy się jednak odrobiną wyrozumiałości, świat mediów jest przecież brutalny i kapryśny, zawsze jednak istnieje zapotrzebowanie na gwiazdy kreowane przez takie widowiska – tipsy, skóra w kolorze dojrzałej pomarańczy i gotowość do wygłoszenia koślawą polszczyzną kolejnej wartościowej opinii, najchętniej na własny temat.

Łatwo zapomnieć, że nagrywając, omawiając i upubliczniając każdy element swojego życia, nasza samozwańcza gwiazda pozbawia się jakiejkolwiek prywatności. Poza Snapchatem nie zostaje jej… nic. Jeśli czegoś nie nagrywa, równie dobrze mogłoby się to nie wydarzyć. Pomyśl więc o niej cieplej – gdyby nie snapy, prawdopodobnie siedziałaby na oddziale zamkniętym, zmagając się z poważnym kryzysem egzystencjalnym.

Koleś, który wysyła ci prywatne snapy, bo myśli, że na tym to polega

Prywatna wiadomość to świetna sprawa – głupi żart, który rozumiesz tylko ty i twoja kumpela, nagi sutek i emotikonka, puszczająca oczko tylko i wyłącznie tobie. W takich sytuacjach trudno powstrzymać uśmiech. Powiadomienie rozświetla ekran telefonu i wszystko wokół. Chyba że właśnie otrzymałaś snapa od starszego brata twojej dawnej współlokatorki. Czego mógłby nagle od ciebie chcieć? I dlaczego właśnie od ciebie? O co mu chodzi? Coś mu o tobie przypomniało? Chce się do ciebie zbliżyć? Nagle przypominasz sobie, że podejrzanie głośno śmiał się z suchara, którego sprzedałaś mu podczas jedynej waszej rozmowy. Oblewa cię zimny pot. Lubisz go, ale przecież nie w ten sposób. Jest przemiły, ale straszna z niego ciapa. Z drugiej jednak strony – fajnie jest być zauważoną i docenioną. Przełykasz ślinę i udajesz, że nie czujesz się dziwnie, gdy odpalasz apkę. Przecież nie ma powodu do obaw. Prawda?

Twoim oczom ukazuje się niewyraźne zdjęcie jakiegoś żarcia, które akurat przygotowuje. Chyba po prostu nie zrozumiał, czemu ma służyć funkcja „My Story", zaznacza więc wszystkich obserwowanych. Brat twojej dawnej współlokatorki w ogóle się nie zmienił, wciąż jest nieogarniętą ciapą. Powinnaś częściej ufać swojej intuicji.

wszystkie-typy-osob-ktore-obserwujesz-na-snapchacie-body-image-1468859006-size_1000

Fot. użytkownik Flickr SurFeRGIRL30

Nastolatkowie

Stary, nieco rasistowski mem mówi, że „niezależnie od tego, jak dobry w czymś jesteś, zawsze znajdzie się mały Azjata, który robi to lepiej". Jednak prawda jest taka, że niezależnie od tego, jak swobodnie korzystasz ze Snapchata, nastolatkowie zawsze robią to lepiej. Wszyscy nastolatkowie. Dosłownie. Zawsze. Nie ma wyjątków. Nie wdawaj się z nimi w ten bój – wyjdziesz na starego, żałosnego zgreda. Rób swoje i ciesz się, że możesz głosować, uprawiać seks bez obaw, że nakryją cię rodzice i że już nigdy nie będziesz musiał pisać sprawdzianu z trygonometrii.

Wysportowana laska, która uwielbia filtr z psem

Czas na kolejną żelazną zasadę – wśród twoich obserwowanych zawsze znajdzie się dziewczyna, której dzień przebiega według ustalonego rytmu: 1) zdjęcie z treningu, siłowni lub sesji joggingu z podpisem „pracujemy nad formą" czy czymś podobnym, 2) selfie z psim filtrem, ponieważ myśli, że dzięki niemu wygląda słodziutko. Ma, rzecz jasna, rację – ta cholerna psia mordka wygląda uroczo na każdym z nas, nie czyni więc z niej nikogo wyjątkowego.

To dziewczyna, której życie kręci się wokół zbilansowanej diety. Ogląda Studio Yayo, ale nie bardzo rozumie, o co w tym wszystkim chodzi. Nie jest jedną z nas i niech nie zmylą cię te oklapnięte uszka.

Nowicjusz, który ze wszystkich sił próbuje ogarnąć Snapa

Ktoś, kto dopiero odkrywa tajemnice Snapchata, wrzuca na niego bezapelacyjnie najlepsze rzeczy. Uwielbia psi filtr, podobnie jak nasza sportsmenka, ona jednak powinna być ponad to, natomiast ten typ po prostu nie potrafi pojąć, co to za czary.
Podmiany twarzy go przerastają, przecież, żeby wszystko się udało, musiałby na chwilę powstrzymać się od histerycznego śmiechu. Próbuje każdego filtra i czerpie z tego niezwykłą frajdę. Pozwól, by jego konsternacja wymieszana z czystą radością nieco stopiła lód w twoim sercu. Szczególnie urocze są osoby po czterdziestce, nie ma przecież nic lepszego niż starsi ludzie zmagający się z nowoczesną technologią.

Koleś, który bardzo chce zostać kabareciarzem

Całe piękno Snapchata polega na spontaniczności, jednak wrzutki tego ziomka sprawiają wrażenie wymuszonych. Do każdego filmiku – odpowiednia, idealnie przycięta piosenka. Przecież to wymaga setek prób i godzin starań! Gada do siebie, imituje dziwne głosy i wraca do tych samych żartów – ukłon w stronę najbardziej oddanych fanów!

Na co dzień naprawia komputery, ale tak naprawdę zawsze pociągał go stand-up i głęboko wierzy, że jeśli będzie wklejał na Snapchata swoje dowcipy wystarczająco długo, ktoś w końcu zrobi z niego kabareciarza pełną gębą. Najgorsze jest to, że prawdopodobnie ma rację – czasymarnych seriali czy książek opartych na niezbyt zabawnych kontach na Twitterze dobiegają końca. Nastała era Snapchata.

Bezpretensjonalne źródło radości

Krótki filmik, na którym widzimy jej współlokatorkę krojącą ogórka. Połowę ekranu zasłania gigantyczny bakłażan z emoji. Zoom na wejście do jakiegoś budynku. Sztucznie przyspieszony rajd wózkiem po alejkach w supermarkecie.

Kilka prostych filmików wystarczy, by wyorać nowe bruzdy w twoim mózgu. Widząc taką dawkę absurdu, zaczynasz przypominać sobie egzystencjalistów i pytać samego siebie: „Czego mogę się tu doszukać?", „Czy naprawdę potrzebuję znaleźć w tym jakikolwiek sens?", „Czy mam prawdo osądzać kogokolwiek wyłącznie na podstawie bezsensownych filmików?", „Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy?".

Dziewczyna, która musi się pochwalić, że chodzi na koncerty

Snapy od niej to niewyczerpany strumień fotek i nagrań z jakiejś opuszczonej fabryki przerobionej na klub, w którym występują tylko zespoły z długimi i zawiłymi nazwami – cztery słowa to minimum. Długa relacja z czegoś, co wydaje się kolorowym, wydającym pierdzące odgłosy światełkiem na końcu tunelu, a okazuje się festiwalową sceną. Oczywiście dowiesz się, że przesterowane szumy dobiegające twoich uszu to tak naprawdę „FLORENCE AND THE MASHIIIIIIIIIINEE [emoji: serduszko]" lub „JAMIE WOOONNN!! [emoji: nutki]".

wszystkie-typy-osob-ktore-obserwujesz-na-snapchacie-body-image-1468859023-size_1000

Zdjęcie ze Snapchata Noisey Netherlands.

Laska, która używa Snapchata zamiast lustra

Dobrze wiedzieć, że twoja fryzura wciąż się trzyma i że kupiłaś nową szminkę. Oczywiście, że jeśli dodasz do tego podbicie czerwieni lub jakiś inny filtr, to twój snap zyska na wartości artystycznej. Dzięki, Andżela, że twoje „story" to tylko informacja, jak dobrze dziś wyglądasz.


Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


To oczywiście bardzo leniwe, ale też bardzo praktyczne. Gdy twoją jedyną wartością jest fizyczna atrakcyjność, nie musisz wysilać się i tworzyć czegokolwiek zabawnego czy kreatywnego. Zaoszczędzony czas Andżela może wykorzystać na coś fajnego. Może spędzić go w sposób, o jakim ty ze swoją zakazaną mordą możesz tylko pomarzyć. Może spotkać się z prawdziwymi ludźmi. Cholerna Andżela.

Pierwsza jaskółka

To ktoś, od kogo dowiadujesz się o wszystkich nowych filtrach. Nie wiadomo, skąd o nich wie – może co chwila to sprawdza, może po znajomości dostaje je wcześniej od innych, a może po prostu czyta informacje o aktualizacjach. Sprawia wrażenie osoby, która dla samego szpanu posiadania konta premium zapłaciłaby realny hajs za darmową apkę. To dość żałosne, ale i niezwykle przydatne. Gdyby nie pierwsza jaskółka, prawdopodobnie zatrzymałbyś się na etapie psiego pyszczka.

Koleś wykorzystujący fakt, że snapy przepadają zaraz po odtworzeniu

Tego ziomka najlepiej podsumowuje zdjęcie, które tak często wysyła: świeża kupa, którą właśnie zrobił. Jest, ale zaraz zniknie i pozostanie tylko niesmak. „Czemu nie strzelić fotki swojemu klockowi?" – oto jego dewiza. I możliwe, że dewiza całego Snapchata, choć to się dopiero okaże.

Bezbolesny normals

To krewny „bezpretensjonalnego źródła radości", jednak istnieje pomiędzy nimi subtelna różnica. Ten koleś naprawdę chciałby zabawić nas czymś sensownym, ale po prostu niewiele się u niego dzieje. Siedzi w parku i wcina sałatkę z tuńczykiem. Gada ze znajomymi. Męczy się, przenosząc nabytą przez internet sofę. Jego koleżanka oblała się kawą, on więc nagrywa jej desperackie próby uratowania spódnicy. Ma zwykłe życie. To nic porywającego, ale i nie zanudzisz się przy nim na śmierć. Jest normalny. To sałatka z tuńczykiem wśród użytkowników Snapchata – jest w porządku. Nic dodać, nic ująć.