FYI.

This story is over 5 years old.

Varials

​Dlaczego młode kobiety wciąż umierają przy porodzie?

Ciąża nie powinna być równoznaczna z wyrokiem śmierci dla żadnej kobiety, niezależnie od jej miejsca zamieszkania i sytuacji finansowej. Nie w 2015 r

Zdjęcie: Alejandro Moreno de Carlos/Stocksy

Prawie 800 kobiet umiera każdego dnia podczas porodu. Śmierć zbiera żniwo od Sierra Leone po Birmę.

Gdy 17-letnia ciężarna dziewczyna dotrze do szpitala w Sierra Leone, będzie już za późno. Jej dziecko umrze. Może już dzień przed tym, może jeszcze wcześniej. Będzie zmuszona rodzić zdecydowanie zbyt długo (ok. 36 godzin). Będzie czekała na cesarskie cięcie opóźnione przez brak prądu. Gdy prąd znów zostanie włączony, nie będzie przy niej żadnego lekarza. Potem rozpocznie się walka z czasem, by ocalić nastolatkę. W jej macicy rozwinie się infekcja, tkanki zaczną się rozpadać. Lekarze będą się starali jej pomóc, ale w nocy zakażenie się rozprzestrzeni. Następny poranek będzie jej ostatnim.

Reklama

„Zbyt wiele, zbyt późno" – napisał na blogu Benjamin Black, obserwator nadzorujący ginekologię i położnictwo należący do organizacji humanitarnej Lekarze bez Granic (MSF). Tragiczna historia dziewczyny została przekazana dalej przez tysiące innych ludzi.

W 2013 r. ok. 289 tysięcy kobiet umarło z powodu powikłań w trakcie ciąży lub porodu. To prawie 800 kobiet każdego dnia. 99 proc. z tych śmiertelnych przypadków miało miejsce w krajach rozwijających się. Prawie wszystkim tym zgonom i poważnym obrażeniom można było zapobiec. Niewiele z nich miałoby miejsce na Zachodzie. Nie trzeba czytać raportu WHO, aby dowiedzieć się, że śmiertelność ciężarnych kobiet jest „niedopuszczalnie wysoka" i że to tragedia – wystarczy popatrzeć na statystyki. Liczby mówią same za siebie: 800 zgonów dziennie to o 800 za dużo. Mimo 45-procentowego spadku śmiertelności kobiet w ciąży (w porównaniu z 1990 r.) organizacja Marie Stopes International [która zajmuje się świadomym rodzicielstwem oraz zapewnia opiekę medyczną związaną z seksem i macierzyństwem kobietom na całym świecie – red.] nadal donosi, że ryzyko śmierci po komplikacjach związanych z porodem to 1:22 w krajach Afryki Subsaharyjskiej. W niektórych krajach Afryki to ryzyko wynosi nawet 1:8.


Przeczytaj też: Ty żyjesz, a ty nie, bo cesarka


Działania Funduszu Ludnościowego Narodów Zjednoczonych (UNFPA) mają na celu m.in. poprawę warunków przebiegu ciąży i porodu, promowanie świadomego rodzicielstwa i ograniczanie zarażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową. Na stronie UNFPA możemy przeczytać, że świat przedsięwziął „ważne kroki, ale wciąż nie są one wystarczające". W niektórych krajach rozwijających się liczba zgonów związanych z powikłaniami przy ciąży lub porodzie w ciągu ostatnich lat się zmniejszyła. Ale kraje południowoazjatyckie oraz te na południe od Sahary nadal zmagają się z tym problemem.

Reklama

Lekarka z małym masajskim pacjentem w Kenii. Zdjęcie: Hugh Sitton/Stocksy.

W Europie i Ameryce Północnej zbyt pochopnie zakładamy, że śmierć podczas porodu to relikt przeszłości. Może się pojawić jako dramatyczny wątek w filmie kostiumowym z epoki (np. Downton Abbey) albo wiktoriańskiej tragedii z książki Charlesa Dickensa. Według Marie Stopes International pięć najczęstszych przyczyn tych zgonów to: krwotok, zakażenie, amatorska aborcja, rzucawka [napad drgawek u kobiety ciężarnej z nadciśnieniem tętniczym – red.] i niewspółmierność porodowa [za wąska miednica matki lub za duża główka dziecka – red.]. Możecie czuć się zaskoczeni i przerażeni – tych rzeczy można uniknąć, można je leczyć, ale jednak zabijają. Tu i teraz, w 2015 r.

Warto podkreślić, że liczby w statystykach od 25 lat wciąż się zmniejszają. Dodatkowo, podczas szczytu Milenijnych Celów Rozwoju ONZ w 2010 r., sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon zaprezentował „światową strategię dotyczącą zdrowia kobiet i dzieci", która w ciągu czterech lat ma ocalić 16 milionów istnień. Zapytałam Luca de Bernisa, głównego doradcę UNFPA w Genewie ds. zdrowia kobiet w ciąży, czy świat robi wystarczająco dużo w tym celu.

– Na pewno nie, ale to jest mobilizujące – zaznacza Black. – Wyzwaniem jest teraz utrzymanie tendencji wzrostowej liczby ocalonych istnień i przyspieszenie tego postępu, tak aby w 2030 r. osiągnąć wyznaczone cele. Zdrowiu kobiet, kobiet w ciąży i nastolatek nie poświęca się wystarczająco dużo uwagi, mimo iż udowodniono, że większości zgonów ciężarnych kobiet i ich dzieci można było uniknąć, nawet w biednych krajach.

Reklama

Pewna kobieta przyszła do szpitala i wyraźnie potrzebowała cesarskiego cięcia. Ale nie było nikogo od obsługi generatora, nie było prądu ani światła.

– Niestety, rozwiązanie nie jest ani proste, ani czysto medyczne – mówi Black, który pracował dla MSF w Republice Środkowoafrykańskiej i Sierra Leone. – Nie istnieje jedno proste rozwiązanie tej skomplikowanej sprawy. Trzeba wziąć pod uwagę czynniki społeczne, polityczne i ekonomiczne tego problemu.

Black mówił o trzech czynnikach powodujących opóźnienie, czyli trzech barierach, które zbyt często uniemożliwiają udzielenie kobietom potrzebnej pomocy na czas. Pierwsza przeszkoda: zbyt późne rozpoznanie, że coś jest nie tak:

– Gdy kobieta w subsaharyjskiej Afryce rodzi w swojej wiosce z lokalną położną, to niestety może ona przeoczyć pierwsze oznaki powikłań. Może jej to zabrać ponad dzień.

Druga przeszkoda: dostanie się do miejsca, w którym można otrzymać pomoc. Black opowiedział o pracy w Sierra Leone, gdzie dotarcie do szpitala może zająć pacjentkom ponad dzień (z powodu kiepskiego stanu dróg, braku dostępu do transportu lub pieniędzy na taksówkę).

Trzecią przeszkodą jest zbyt późne otrzymanie pomocy na miejscu. Black wspomina pacjentkę, która „przyszła do szpitala i wyraźnie potrzebowała cesarskiego cięcia. Ale nie było nikogo od obsługi generatora, nie było prądu ani światła".

Byłam jednym z dzieci rodzących dzieci, miałam tylko 14 lat.

Reklama

Najbardziej zagrożone są nastolatki. Pracownicy Marie Stopes International opisali przypadek 16-letniej Mi Aye, która mieszka w Birmie. Dziewczyna wyszła za mąż, mając 13 lat, zaszła w ciążę rok później.

– Nikt nie powiedział mi, skąd się biorą dzieci ani jak się zabezpieczać przed zajściem w ciążę, więc oczywiście zaszłam. Byłam jednym z dzieci rodzących dzieci, miałam tylko 14 lat. Potem bardzo bałam się kolejnej ciąży, ale nie wiedziałam, co robić i jak jej uniknąć – skarży się Mi Aye.

Kobiety między 15. a 19. rokiem życia są dwa razy bardziej narażone na śmierć z powodu ciąży lub porodu niż kobiety po dwudziestce. Dziewczyny poniżej 15. roku życia są pięć razy bardziej narażone na śmierć. Bethan Cobley, dyrektorka ds. polityki w Marie Stopes International, wyjaśniła, dlaczego nastolatki są najbardziej zagrożone:

– Czasem ich ciała nie są jeszcze wystarczająco rozwinięte, aby dać sobie radę z ciążą i porodem. Ale częściej młodzi ludzie, szczególnie w krajach rozwijających się, mają po prostu trudniejszy dostęp do opieki medycznej dobrej jakości.

Black nazwał to kwestią „bezbronności", której stopień zwiększa się w zależności od socjoekonomicznej sytuacji, w której się znajdujesz:

– Na przykład 15-letnia dziewczyna z biednej wiejskiej rodziny jest dużo bardziej zagrożona każdym z trzech wspomnianych przeze mnie opóźnień niż np. kobieta pracująca w stolicy, nawet w tym samym kraju – mówi.

Reklama

Zgodnie z danymi UNFPA dostęp do wykwalifikowanych położnych mógłby zapobiec 2/3 zgonów noworodków i ciężarnych kobiet. Zdaniem de Bernisa „położne mogą przeprowadzić ponad 85 proc. zalecanych niezbędnych interwencji RMNH [dotyczących zdrowia ciężarnych, noworodków i edukacji seksualnej – red.]". Lecz aby zmniejszyć ten zatrważający poziom śmiertelności, potrzeba więcej niż tylko medycznych interwencji.

Dr Azhar Abid Raza, specjalista UNICEF-u ds. zdrowia i uodparniania, zgodził się, że całościowe podejście jest „niezbędne i skuteczne". Wiele się poprawiło w kwestii badań prenatalnych i szczepionek dla ciężarnych kobiet. UNICEF prowadzi także program, którego celem jest zakończenie praktykowania małżeństw dzieci poniżej 18. roku życia.

– UNICEF, WHO i UNFPA współpracują także, aby pomóc niedożywionym matkom, a także promować wczesne rozpoczynanie karmienia piersią i karmienie wyłącznie w ten sposób do 6. miesiąca życia dziecka – dodaje Raza.

Dostęp do wiedzy na temat świadomego rodzicielstwa jest równie ważny jak zapewnienie bezpiecznej aborcji wszystkim kobietom. Obecnie na świecie 222 miliony kobiet chciałyby stosować antykoncepcję, ale nie mają do niej dostępu.

– Szacuje się, że rocznie przeprowadza się ok. 22 milionów amatorskich aborcji, których wynikiem jest 47 tysięcy zgonów, a 8 milionów kobiet cierpi z powodu powikłań – ocenia Cobley. – To może wydawać się oczywiste, ale gdy kobiety mają dostęp do antykoncepcji, liczba niechcianych ciąż drastycznie się zmniejsza.

Reklama

Chodzi o możliwość wyboru, którą te dziewczyny powinny mieć zapewnioną. O podjęcie decyzji dotyczących ich własnego ciała, bez bycia piętnowanymi i osądzanymi. Bez ograniczeń i w bezpiecznych warunkach.

W wielu rozwijających się krajach świadome rodzicielstwo i przerywanie ciąży wciąż są tematami tabu. Przez to aborcje schodzą do podziemia i często są śmiercionośne, np. z powodu użycia ostrych narzędzi lub połknięcia przez ciężarną trujących ziół. Nic dziwnego, że te metody często powodują medyczne powikłania, niepłodność, a nawet śmierć.

Więc co jest w tej sprawie najważniejsze? Chodzi o możliwość wyboru, którą te dziewczyny powinny mieć zapewnioną. O podjęcie decyzji dotyczących ich własnego ciała, bez bycia piętnowanymi i osądzanymi. Bez ograniczeń i w bezpiecznych warunkach. Życie kobiet można uratować, jeśli tylko pojawią się polityczne chęci, wsparcie i pieniądze.

– Tam, gdzie władze zdecydowały się finansować świadome rodzicielstwo i usunąć zakazy prawne dotyczące aborcji, zaobserwowaliśmy duży spadek śmiertelności ciężarnych kobiet w stosunkowo krótkim czasie – podsumowuje Cobley. – Na przykład rząd Etiopii zainwestował w świadome rodzicielstwo i dzięki temu śmiertelność ciężarnych kobiet spadła tam o ponad połowę, z 990 zgonów na 100 tysięcy porodów (w 2000 r.) do 440 zgonów (w 2013 r.).

Ciąża nie powinna być równoznaczna z wyrokiem śmierci dla żadnej kobiety, niezależnie od jej miejsca zamieszkania i sytuacji finansowej. Nie w 2015 r.