Czas na chill na Jamajce. Charlet ląduje w Kingston, żeby poczuć rytm dancehallu. Tu afterparty po pokazie zaczyna się na wybiegu zaraz po tym, jak ostatnia modelka z niego zejdzie. I może trwać nieustannie, biorąc pod uwagę, że to miasto bawi się co noc. Fashion Week odbywa się tu już od 12 lat, ale tutejsza kultura zdecydowanie nie hołduje modzie na wychudzone dziewczyny. Ludzie tutaj mają za to inne, nie do końca godne pochwały słabości. Jamajkę opanowała moda na wybielanie skóry. Pomimo że wszyscy twierdzą, że są dumni ze swojej „czarności”, niezliczona grupa Jamajczyków (nie tylko dziewczyn, ale i chłopców) wsmarowuje w swoje ciała tajemnicze mikstury, które mają zbliżyć ich karnację do jak najbardziej białej. Kuracja wybielającym smarowidłem jest dodatkowo uzupełniana faszerowaniem się proszkiem napakowanym hormonami, który ma dopomóc w rozwoju ponętnych kształtów. Na drugi plan zostaje zepchnięty fakt, że nie jest to najbezpieczniejsze dla skóry, czy zdrowia generalnie. Ryzyko jest warte podjęcia, jeżeli istnieje choć najmniejsza szansa, że taka kuracja zbliży nas do osiągnięcia wymarzonego wyglądu.
JAK „PRZYJACIELE” STWORZYLI POKOLENIE ZNERWICOWANYCH, EGOCENTRYCZNYCH IDIOTÓW
