Foto – Holly Lucas
Odkąd zaczęłam udawać że jestem dorosła myślałam, że słowo „szmata” jest już za mną. Gdy obudzę się obok kogoś innego niż osoba, z którą w nocy całowałam się w toalecie jakiegoś pubu, nie mam z tym problemu. To mój wybór, zdołałam otoczyć się ludźmi, którzy też nie mają z tym problemu, co znaczy, że nie mam moralnego kaca przez kilka dni. Mimo to, wydaje mi się, że słowa „szmata” używa się dziś z wielką lekkością, choć jest śliskie jak zużyta prezerwatywa – każdy ma inne wyobrażenie na temat tego, co w dzisiejszych czasach oznacza, przez co trudno wiedzieć, kiedy czuć się urażonym. Przygotowałam krótki przewodnik po tym, co pewne gatunki ludzi mają na myśli mówiąc „szmata” w roku 2013. Mam nadzieję, że rozwieje wasze wątpliwości.
GDY STARZY RASIŚCI NAZYWAJĄ CIĘ SZMATĄ
Etymologicznie, angielskie słowo „slut” [szmata] wywodzi się od „slattern”, czyli „brudny”, „nieporządny”. O tym zazwyczaj myślą starsi, gdy nazywają cię szmatą. Przykład użyty w zdaniu: „Cały czas znajduję pety w swojej zmywarce, bo mieszkam z bandą szmat”, albo „Mam pozostałości ciasta z Domino's Pizza w moim pępku, bo jestem wstrętną szmatą”. Oto zasadniczo chodziło parlamentarzyście Godfreyowi Bloomowi, gdy na konferencji Partii Niepodległości użył w odniesieniu do kilku kobiet określenia „slut”. Doszło do tego po tym, jak ironicznie przyznały, że „nie posprzątały za lodówką” – odnosząc się do jego poprzednich wypowiedzi, na temat flej, które dziś uchodzą za kobiety.
Więc to wciąż mizoginistyczne, ale w inny sposób. Niech ci będzie Godfrey, ale te kawałki pizzy zostają na swoim miejscu, może później zgłodnieję.
GDY NASTOLATKI NAZYWAJĄ CIĘ SZMATĄ
Jeśli chodzenie do szkoły tylko dla dziewcząt czegoś mnie nauczyło, to tego, że każdy jest szmatą, do tego stopnia, że to słowo przestaje cokolwiek znaczyć. Dyrektorka to szmata. Twoja najlepsza przyjaciółka to szmata. Kot woźnego to też szmata. Nieważne czy faktycznie zrobiłaś loda temu kolesiowi na promie podczas klasowej wycieczki we Francji, zostaniesz nazwana szmatą przez każdą nastolatkę, która jest niepewna co do swojego wyglądu i zdolności do kontaktu z ciałem kogoś innego, czyli – ojej – przez nie wszystkie. Pewnie też sama kiedyś nazwiesz jakąś dziewczynę szmatą, bo mama pozwoliła jej nosić Kickersy na obcasie i stringi, a tobie nie – bo myślała, że będziesz w nich wyglądać jak szmata.
To wszystko znaczy tyle, że gdy jedna kobieta nazywa drugą „szmatą”, to zazwyczaj dlatego, że po prostu jest zazdrosna. Mimo to, słowa mogą zranić, a liczba samobójstw, które młodzi ludzie popełniają ze względu na dokuczanie na tle seksualnym tylko to potwierdza – spójrzcie na sprawy Gabrielle Moliny z maja i Rehtaeh Parsons z sierpnia. W ramach reakcji na ten problem Emily Linden stworzyła Unslut Project, amerykańską kampanię, która właśnie zebrała blisko 20 tys. dol. by uwidocznić i zwalczyć „slut-shaming” w szkołach, z pomocą „Slut: A Documentary Film”. To świetna wiadomość dla nastolatek na całym świecie, a ze swojej strony, nie polecam promu… za bardzo buja.

Foto – Holly Lucas
GDY INTERNET NAZYWA CIĘ SZMATĄ
To chyba żadna tajemnica, że celebrytki jak Rihanna czy Miley Cyrus celowo przyjmują role „szmat”, wyprzedzając w tym wszystkich, którzy mogliby przypiąć im taką metkę w internecie, i jadą na takiej reputacji ile mogą. Niezależnie od tego, czy to akt feminizmu czy chwyt marketingowy, jest to komicznie wymowne: Miley i jej przerażającemu językowi oberwało się za twerkowanie od wszystkich, a pewnego dnia Instafeed @badgirlriri skończy na kursie genderowym na jakimś przygnębiającym uniwersytecie regionalnym. Ale kiedy posuną się za daleko? Pamiętacie jak Liz Jones posprzeczała się z Rihanną, po tym jak powiedziała, że jest złym przykładem do naśladowania dla nastolatek? Nigdy, PRZENIGDY już tego nie powiem, ale sądzę, że Liz Jones mogła mieć rację. Jeśli Miley chce robić fellatio młotowi, to ma do tego prawo, ale wywiera tym na jedenastoletnich dziewczynkach presję kopiowania jej hiperseksualności. Albo przynajmniej na lizaniu zimnej stali i pajęczyn w szopie z narzędziami taty.
Okejjj dziewczyno po cos są te guziki, nie mozesz po prostu nosic stanika z rozpieta koszula. #szmata
— Audrey☯ (@heyitsaudreyyy) 2. października 2013
Ostatecznie, Internet dał nam zupełnie nową płaszczyznę, na której możemy być „szmatami”. Gdy to, co prywatne staje się publiczne, można zyskać tytuł „#szmaty”, albo, gdy jest się naprawdę ważnym, zaszczycić kolumnę Wstyd Dnia swoją obecnością bez majtek. Każdy znał w szkole taką dziewczynę, której wczesne skłonności do dziwnych postaw seksualnych poznała połowa miasteczka, dzięki wiadomościom obrazkowym.
No i jest Twitter. Gdy kogoś wyzywa się od szmat online, tak jak z tą Irlandką, którą ostatnio nazwano „#slanegirl”, po tym jak sfotografowano ją robiącą loda na koncercie Eminema, #szmata staje się czymś znacznie więcej. Internet nie tylko odzwierciedla potępienie dla kobiecej autonomii seksualnej, ale też usprawiedliwia to potępienie i popiera.
Moja rada? Twerkuj tylko w zasięgu wzroku ludzi, którzy cię kochają albo w miejscach bez zasięgu 3G.
Foto – Jake Lewis
GDY FEMINISTKI SAME NAZYWAJĄ SIĘ SZMATAMI
Według Freuda i „Cosmo”, wszyscy chłopcy mają coś zwanego „kompleksem Madonny i ladacznicy”, czyli zasadniczo chcą uprawiać seks ze „szmatą”, ale nie chodzić z nią. Stek bzdur. Nie wszyscy mężczyźni są tacy sami i nie wszyscy chcą tego samego. To też przykład tego szufladkowania, które idioci z całego świata wykorzystują w usprawiedliwianiu takich potworności jak myśl, że dziewczyna zasługuje na bycie zgwałconą, jeśli zachowuje się lub ubiera jak „szmata”. Głupków trzeba edukować. Powiedzieć, że przemocy seksualnej nigdy nie można usprawiedliwić, to mało, ale Marsz Szmat to dobry początek edukacji. Wiele osób krytykowało protest za wykorzystanie słowa „szmata”, ale czasami trzeba mówić do ludzi ich własnym językiem, a jeśli tym językiem jest sukienka body-con połączona ze spodniami bez krocza, no to niech tak będzie.
W moim wyobrażeniu słowo „szmata” jest dalekie od bycia niezrozumiałym. Ale z chęcią poprowadzę wydarzenie pt. „Noc Szmat”, na którym pojawią się kobiety takie jak Sara Pascoe, Sophie Heawood i Bryony Kimmings i uraczą nas żartami, opowieściami i występami o delikatnym puszczaniu się. Żadna z nich nie jest na tyle zorganizowana, żeby dać mi znać o czym dokładnie będą mówić, ale na dzień dzisiejszy obiecano mi 360 wagin, sztuczne wąsy z włosów łonowych i seks z psem. Celem „Nocy Szmat” nie jest odzyskanie słowa „szmata”, tylko całkowite jego podważenie.
NAJLEPSZE SEKS OGŁOSZENIA PROSTO Z BAZ WOJSKOWYCH W AFGANISTANIE