Film

„Odsuń się od niej, ty suko”, czyli jak „Obcy” rozpoczął rewolucję w kinie

Ellen Ripley, którą po raz pierwszy ujrzeliśmy w „Obcym” z 1979 roku, utorowała drogę innym silnym bohaterkom filmów akcji i science-fiction
25.4.17
Katherine Waterston jako Daniels w „Obcy: Przymierze”. Zdjęcie dzięki uprzejmości 20th Century Fox

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Australia

W maju 2016 roku utknęłam w Uberze, którego kierowca z uporem godnym lepszej sprawy nie mógł dowieźć mnie na lotnisko im. Johna F. Kennedy'ego w Nowym Jorku. Koleś najpierw nie zauważył ważnego zjazdu, potem przegapił jakiś zakręt. Odległość od terminala zwiększała się z każdą minutą, a ja miałam coraz mniej czasu na odprawę.

Balansowałam już na krawędzi paniki, kiedy nagle dostałam wiadomość od mojej przyjaciółki, która również wtedy gdzieś leciała. „Właśnie widziałam Sigourney Weaver!" – napisała. No jasne: podczas gdy ja wgapiałam się w mapę na telefonie i byłam bliska płaczu, ona spokojnie podglądała celebrytów na lotnisku. Jednak jej bliskie spotkanie z porucznik Ripley w przedziwny sposób pomogło mi się uspokoić. Czy Ripley zamartwiałaby się czymś tak prozaicznym, jak lot krajowy? Oczywiście, że nie.

Reklama

Dwadzieścia minut później przeszłam przez bramkę. Czułam się, jak gdybym rozpoczynała misję na frachtowcu Nostromo, a nie wchodziła na pokład samolotu do Los Angeles. Traf chciał, że jednym z filmów puszczanych podczas lotu był właśnie Obcy. Obejrzałam go więc po raz tysięczny a następnie niczym Ripley w komorze kriogenicznej, zapadłam w letarg (z niewielką pomocą valium).

UTALENTOWANA PANI RIPLEY

Niestety jeszcze trochę czasu poczekamy na kolejnego Obcego z Weaver. Jednak ujęcia z nadchodzącego filmu Ridley'a Scotta pt. Obcy: Przymierze, czyli sequela Prometeusza z 2012 roku (który zaś był prequelem Obcego z 1979 roku) oraz fakt obsadzenia w głównej roli Katherine Waterston, pozwala wierzyć, że kino ma nową nadzieję (cytując inną znaną kosmiczną sagę).

Najpierw porozmawiajmy jednak o Ripley i jej wielu twarzach: Ripley w zielonym kombinezonie z tęczową naszywką na ramieniu, która przytula pokładowego kota Jonesy'ego; Ripley w egzoszkielecie przeznaczonym do podnoszenia ciężarów; Ripley dzierżąca w jednej dłoni olbrzymią spluwę, a drugą podtrzymująca małą Newt; Ripley z ogoloną głową, gotowa znowu skopać kosmitom tyłki. Nie istnieje bardziej kultowa heroina filmów akcji niż właśnie Ripley.

Jej wyjątkowość wynika między innymi z tego, że przez długi czas film miał opowiadać historię porucznika Ripleya, czyli mężczyzny. Jednak reżyser Ridley Scott postanowił obsadzić w roli głównej Sigourney Weaver, czym raz na zawsze zmienił oczekiwania publiczności wobec bohaterów kina akcji. Zatrudnienie Weaver sprawiło, że obraz ten zyskał miano przełomowego – do 1979 roku w kinie głównego nurtu nigdy nie pojawiła się podobna postać. Nie chodziło jednak tylko o sam fakt, że protagonistką wysokobudżetowej produkcji science-fiction została kobieta, tylko o to, jaki miała charakter – Ripley była ostrą, czasem złośliwą postacią.


Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Chociaż Scott na początku planował uśmiercić bohaterkę w ostatniej scenie Obcego, kierownictwo studia zaprotestowało (i słusznie). Dzięki temu od premiery Obcy – ósmy pasażer Nostromo w 1979 roku Ripley wciąż pozostaje żywa w publicznej świadomości. W dużej mierze jest to zasługa nawet lepszego sequela [sic!] Obcy – decydujące starcie (1986) oraz Obcego 3 (1992), a także filmu Obcy: Przebudzenie z 1997 roku (raczej niepotrzebnego, bądźmy szczerzy).

Podobnie jak każdy główny męski bohater w wysokobudżetowym filmie akcji lub science-fiction, postać Ripley nie powstała po to, aby służyć za obiekt czyichś westchnień lub żeby kusić widownię swoimi wdziękami. Jej zadaniem było przede wszystkim ocalenie jak największej ilości osób. Nie cackała się ze sobą i nie miała czasu na takie bzdury.

Reklama

Niemniej jednak zawsze znajdowała chwilę, żeby zająć się pokładowym kotem.

„ZAZWYCZAJ WYCHODZĄ NOCĄ. ZAZWYCZAJ".

Jedną z najbardziej fascynujących i wymownych cech postaci granej przez Weaver musi być fakt, że mimo całej jej hardości, przez całą sagę zmaga się ze swoim skomplikowanym stosunkiem do macierzyństwa.

Niezależnie, czy chodzi o kota, córkę, sierotę Newt, czy o absolutnie przerażającą królową ksenomorfów, Ripley jest postacią jednocześnie troskliwą, ale i nieustraszoną. To zupełnie inne spojrzenie na macierzyństwo niż chociażby w Dziecku Rosemary (1968) czy w doskonałym horrorze Davida Cronenberga Potomstwo (miał premierę w tym samym roku, co pierwszy Obcy). Ripley tak naprawdę najbliżej do czegoś, co w 1993 roku akademiczka Barbara Creed określiła mianem potwornej kobiecości (ang. monstrous feminine). W ten sposób nawiązała do specyficznego sposobu przedstawiania kobiet w horrorach, w których ich siła i potęga najczęściej ściśle wiąże się faktem posiadania potomstwa. W przypadku Obcego szczególnie rzuca się to w oczy z powodu niezwykle mrocznej i seksualnej wizji szwajcarskiego artysty H.R. Gigera, który zaprojektował postać Obcego: ksenomorfy, z którymi musi zmierzyć się Ripley, ociekają śluzowatą breją przypominającą płyny ustrojowe.

Teraz, wraz z premierą Obcy: Przymierze, ewolucja Ripley może obrać zupełnie nowy kierunek.

GRAJ JAK SIĘ DA, DANIELS!

Nie znalazłszy w końcu żadnych fantastycznych bestii w najnowszym spin-offie z uniwersum Harry'ego Pottera, Katherine Waterston wcieliła się w Obcy: Przymierze w ekspertkę od terraformacji, która bierze udział w misji kolonizacyjnej. Oczywiście aparycja granej przez nią Daniels od razu wywołuje u widza pewne poczucie déjà vu: podkoszulek z logiem statku, smukłe, umięśnione ciało, króciutkie włosy i olbrzymia broń. Sama Waterston przyznała, że wejście w buciory Ripley było dla niej bardzo onieśmielającym doświadczeniem. W tym samym wywiadzie dodała, że za odskocznię od ciężkiej pracy na planie zdjęciowym służyły jej eseje Joan Didion.

Heroina kina akcji, która w wolnej chwili zachwyca się Nowym Dziennikarstwem? Biorę w ciemno.

INSPIRACJA

Niektórzy ludzie chcąc sobie poprawić nastrój w pracy, stawiają na biurku smętne paprotki lub wieszają na tablicy korkowej komiksy z Dilbertem i inspirujące cytaty („Trzymaj się" itp.). A ja? Mnie motywuje pocztówka z Lindą Hamilton w roli Sary Connor z filmu Terminator 2: Dzień sądu.

Nie sądzę, aby przesadą było stwierdzenie, że Sarah Connor nie powstałaby bez Ripley. Co więcej, u większości kobiecych wojowniczek, które od tamtego czasu pojawiły się na ekranie, również widać ślady osobowości Ripley. To właśnie dzięki niej przestały być sprowadzane jedynie do roli ładnego obrazka, który miał służyć napalonym nerdom za materiał do jazdy na ręcznym.

Reklama

Takimi postaciami są chociażby Buffy, Dana Scully, Furiosa z Mad Maxa (choć ten film to temat na osobną dyskusję nad płcią w kinie), nowa, żeńska obsada Pogromców Duchów czy bohaterki najnowszych części Gwiezdnych Wojen, z których żadna nie nosi już metalowego bikini.

Coś z ostrości Ripley widać również postaci granej przez Scarlett Johansson w Pod skórą (2013), której bohaterka występuje jedynie jako „Kobieta". Jednak jako że wciela się w antybohaterkę, bliżej jest jej chyba do królowej obcych, czyli nemezis Ripley.

„CZY POD MOJĄ NIEOBECNOŚĆ ZMNIEJSZYŁO SIĘ WAM IQ?"

Chociaż od 1979 roku minęło już prawie 40 lat, „obrońcy praw mężczyzn" nadal podnoszą larum za każdym razem, kiedy główną bohaterką dużej produkcji zostaje kobieta. Zawsze wtedy wołają, że tak właśnie wygląda koniec męskości; to zaś z powrotem prowadzi nas prosto w silne ramiona Ripley. Czy panią porucznik w ogóle obeszłoby takie mazgajstwo? Nie.

Widzicie, Ripley zupełnie inaczej rozumiała walkę i ostateczne starcie niż dzisiejsi użytkownicy Facebooka i Twittera. Dlatego właśnie wszyscy musimy sobie powtarzać „CZR", czyli: „Co Zrobiłaby Ripley?". Dzięki tej mantrze unikniemy wielu bezsensownych kłótni – między innymi o to, czy należy mieć silne kobiece postaci w mainstreamowych produkcjach.

Tłumaczenie: Zuzanna Krasowska


Więcej na VICE: