używki

Który z narkotyków jest najmniej, a który najbardziej szkodliwy?

Poprosiliśmy kilka osób, by ułożyły różne używki na skali od zioła do metamfetaminy
09 Listopad 2017, 4:43am
Bliżej niesprecyzowane narkotyki. Fot. Michael Segalov

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE UK

Który narkotyk jest najgorszy? Nie chodzi mi o to, po którym się najpaskudniej czujesz – ten zaszczyt oczywiście przypada gównianej amfetaminie, sprzedawanej jako MDMA przez nieuczciwych dilerów. Mam na myśli najgroźniejszy; gdyby twój znajomy by się w niego wkręcił, zacząłbyś się niepokoić. Byłam ciekawa, czy wszyscy mają taką samą hierarchię, czy jednak własne doświadczenia, dyskusje w mediach oraz sposób pokazywania ich filmach sprawiają, że każdy ocenia je inaczej.

Dowiedzmy się.

Milo, 24 lata

VICE: Jak wygląda twoja hierarchia szkodliwości narkotyków?
Milo: Dla mnie najgorsze są „brudne" dragi: crack, metamfetamina, klej.

Czyli za najgorsze uważasz takie używki jak ketamina czy heroina?
Tak naprawdę przeraża mnie wszystko, co jest bardzo tanie. Czy to dziwne? Kiedyś często sięgałem po psychodeliki, a teraz bawię się w mikrodawkowanie, więc takie dragi mnie nie niepokoją. Jednak podejrzewam, że jeżeli nie masz dużego doświadczenia, a ktoś dałby ci sporą dawkę, mógłbyś się naprawdę przestraszyć. Ogólnie jestem raczej tolerancyjny i chętnie spróbuję wszystkiego, ale przyjaciele moich rodziców, którzy byli multimilionerami, ćpali heroinę oraz crack i potem stracili cały majątek. Dlatego dla mnie takie narkotyki nie wchodzą w grę.

Niezależnie od tego, czy biorą je milionerzy?
Nawet jeżeli ćpałaby je Kim Kardashian, i tak są bardzo niebezpieczne.


OBEJRZYJ: Czarny rynek gazu rozweselającego


Max, 25 lat

VICE: Jak wygląda twoja hierarchia szkodliwości narkotyków?
Max: Najlepsza na pewno byłaby marihuana, ale jej nie uważam za narkotyk. Nie jestem specjalnie uduchowiony, ale zioło to coś naturalnego; roślinka, która po prostu sobie rośnie na Ziemi. Wydaje mi się, że to przez rządową propagandę uważa się ją za niebezpieczniejszą od alkoholu. Walka z marihuaną jest kompletnie bez sensu, więc jeśli mój kolega zacząłby ją palić, nie miałbym nic przeciwko. Powiedziałbym tylko, żeby uważał i nie dał jej zawładnąć swoim życiem.

Co więcej, moim zdaniem alkohol jest narkotykiem; legalnym, oczywiście, ale podobnie jak inne dragi ma działanie odurzające i na pewno wyrządza więcej szkód niż zioło. Alkohol niszczy wątrobę i powoduje stany lękowe. Jeśli chodzi o psychodeliki, sam nigdy ich nie próbowałem, więc nie mogę się wypowiedzieć na ten temat, a tym bardziej komuś ich odradzać.

Przy wszystkich mocniejszych rzeczach na pewno powiedziałbym koledze: „Stary, nie rób tego". Martwiłbym się o niego. Ale jeżeli coś jest naturalne, pochodzi z ziemi, to jak bardzo szkodliwe może być?

Wydaje mi się, że nawet bardzo.
Człowiek powinien mieć prawo robić wszystko, co nie szkodzi jemu ani nikomu z jego otoczenia. Przy czym oczywiście istnieją pewne granice, których nie należy przekraczać.

To samo można powiedzieć o każdej innej rzeczy. Przypominasz mi trochę polityków. Lubię myśleć, że przedstawiam wyważoną argumentację.

Sarah, 26 lat

VICE: Jak wygląda twoja hierarchia szkodliwości narkotyków?
Sarah: Gdyby mój przyjaciel palił trawę, martwiłabym się o niego. Gdyby zażywał kokainę, martwiłabym się o niego. Gdyby łykał MDMA, martwiłabym się o niego. A gdyby ćpał heroinę lub metamfetaminę, bardzo bym się o niego martwiła.

Czyli według ciebie wszystkie narkotyki są niebezpieczne?
Tak, zdecydowanie. Wybrałeś sobie fajną osobę, żeby zadawać takie pytania. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, jak często bierzesz i dlaczego. Jeśli byłaby to jednorazowa przygoda na festiwalu, pewnie jakoś szczególnie bym się tym nie przejęła, ale gdyby ktoś ćpał w każdy weekend, zaczęłabym się niepokoić.

Dlaczego mówisz tak nawet o trawie?
A dlaczego nie? Widziałam efekty długotrwałego nadużywania zioła. Znam ludzi, którzy palą je nałogowo i nie potrafię z nimi rozmawiać; męczą mnie ich zmiany nastrojów. Są kompletnie niestabilni. Kilku z moich znajomym odstawiło trawę i na własne oczy zobaczyłam, jak wielką zrobiło to różnicę. Oczywiście nie podważam tego, że marihuana ma wiele korzyści zdrowotnych i powinna być legalna, ale można stać się od niej zależnym, a to nic dobrego. Zioło mocno rzuca się na psychikę, wystarczy wspomnieć o stanach lękowych, apatii czy paranoi.


Nie tylko o używkach. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


A co uważasz o alkoholu?
Nienawidzę go. Piję, ale nie piję.

Co to znaczy?
Bardzo źle go toleruję.

To musi być trudne w społeczeństwie, które jest nastawione na zalewanie pały.
Uważam, że alkohol powinien być mniej legalny niż zioło. Jest inaczej, ponieważ stanowi świetną maszynkę do zarabiania pieniędzy i rząd doskonale o tym wie. Pijani ludzie często bywają agresywni, alkohol szkodzi zdrowiu, a osoby cierpiące na związane z nim choroby i obrażenia zapychają nasze szpitale. Ludzie piją na umór i potrafią się doprowadzić do takiego stanu, że mdleją w pół kroku, włażą bezmyślnie na ulicę albo stają na szkle. Nie rozumiem, dlaczego w niektórych częściach świata uznano taką konsumpcję za coś normalnego. Żyję w Shoreditch, imprezowej dzielnicy Londynu, i weekendy w ogóle nie wychodzę na zewnątrz. Mam już po dziurki w nosie tych nieprzytomnych, bezwładnych zombiaków. Oni nawet cię nie zauważają: wpadają na ciebie i tym paskudnym, zapijaczonym głosem bełkoczą „pszaszam".

Jonny, 23 lat

VICE: Jak według ciebie wygląda hierarchia szkodliwości narkotyków, zaczynając od najbezpieczniejszych?
Jonny: Heroina, potem metamfetamina, LSD, kokaina, zioło, ecstasy, papierosy i alkohol.

Zakładam, że wymieniłeś je w złej kolejności. Chyba że naprawdę uważasz piwo za bardziej szkodliwe niż amfetamina?
Cholera, mój błąd. Martwiłbym się, gdyby mój kumpel zaczął ćpać heroinę.

To ciekawe, że uważasz ecstasy za mniej szkodliwe od zioła.
Sądzę, że ecstasy może być dla ciebie całkiem dobre, kiedy potrzebujesz nagłego zastrzyku endorfin.

Czyli to taka multiwitamina szczęścia?
Dokładnie. Natomiast marihuana wywołuje paranoję. Po ziele stajesz się smutny. To nie tak, że melancholia pojawia się na jeden dzień i jesteś tego świadomy. Efekty zioła przypominają ciche, zabójcze bąki – skradają się powoli i towarzyszą ci przez dłuższy czas. Skutki palenia trawy są długoterminowe. Takiego smutku nie da się wypłakać w jeden dzień.

Sky, 18 lat

VICE: Jak według ciebie wygląda hierarchia szkodliwości narkotyków?
Sky: Alkohol, zioło, grzybki, MDMA, LSD, kokaina, heroina. To jedyne, które przychodzą mi teraz do głowy.

Czyli według ciebie grzybki są mniej szkodliwe niż koks?
Wydaje mi się, że po grzybkach możesz doświadczyć bardzo ciekawych rzeczy. Oczywiście tylko wtedy, gdy masz dobry humor. Nie należy sięgać po psychodeliki w okresach stresu lub przy stanach lękowych. Możesz mieć przez to bardzo zły trip i skończysz schowany w ciemnym pokoju, z myślami godnymi paskudztwa wymyślonego przez Davida Lyncha. Wydaje mi się, że kokaina ma złą reputację głównie z powodu tego, jak jest przedstawiana w filmach – zazwyczaj wciągają ją ludzie, którzy mają przekrwiony oczy, a z ich ust toczy się piana. No i nawet jeżeli wciągną tylko ociupinkę, od razy stają się ćpunami.

A więc koks jest zły, ponieważ uzależnia?
Tak. Wiem, że nigdy nie obudzę się i nie pomyślę: „Potrzebuję trochę grzybków, bo inaczej nie będę w stanie dzisiaj normalnie funkcjonować".

Ludzie potrafią się uzależnić psychicznie od zioła, a mimo to znajduje się ono bardzo nisko na twojej liście.
Tak, bo trawa nie uzależnia fizycznie, tylko sytuacyjnie. Jeśli każdego dnia wracasz do domu do współlokatorów podających sobie lolka, nie jest łatwo odmówić, kiedy cię nim częstują.

Słuszna uwaga. Dzięki, Sky.


Więcej na VICE: