Zawodowy piłkarz opowiada, jak łatwo stosuje się doping w świecie piłki nożnej

„Przez całą moją karierę zostałem przebadany tylko raz, a znam graczy, których nigdy nie sprawdzono”
10.7.18
Lotfi El Bousidi (z prawej) grający w hiszpańskiej drużynie CD Torrevieja (Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Lotfiego El Bousida)

W niedawnym wywiadzie dla „Die Zeit” Hans-Wilhelm Müller-Wohlfahrt, klubowy lekarz Bayernu Monachium, stwierdził, że w piłce nożnej nie stosuje się już dopingu, ponieważ w rzeczywistości nigdy nie przynosił on żadnych efektów. Jego oświadczenie zostało szybko skrytykowane przez krajową agencję antydopingową (NADA).

Jednak nie tylko badania NADA wykazały, że piłkarze mogą czerpać – i czerpią – korzyści z przyjmowania leków poprawiających wydajność. Lotfi El Bousidi był zawodowym piłkarzem, który grał w Grecji, Hiszpanii i Niemczech. Podczas swojej kariery Lotfi zauważył rozbieżności między procedurami antydopingowymi w piłce nożnej a w innych sportach. Twierdzi, że on i jego koledzy z drużyny rzadko byli sprawdzani, podczas gdy w sportach indywidualnych, takich jak lekkoatletyka czy jazda na rowerze, sportowcy są stale poddawani wyrywkowym badaniom.

Podczas grania w drugoligowym klubie niemieckim Mainz 05, Lotfi zaczął studiować Nauki o Sporcie na Uniwersytecie Johannesa Gutenberga w Moguncji. Pragnąc uświadomić innych piłkarzy na temat związanych z dopingiem niebezpieczeństw dla zdrowia, napisał pracę dyplomową, w ramach której sprawdził, co właściwie sportowcy wiedzą o środkach zwiększających wydajność. W tym celu przeprowadził wywiady z byłymi kolegami z boiska i odkrył, że w niektórych ligach aż 30 procent piłkarzy przyznaje się do stosowania dopingu.

Kibice już od pewnego czasu zastanawiali się, czy na pewno wszystkie drużyny, które brały udział w tegorocznych Mistrzostwach Świata, stroniły od dopingu. W związku z tym postanowiliśmy porozmawiać z Lotfim, aby dowiedzieć się, jak łatwo zawodowym piłkarzom jest ukryć fakt stosowania środków dopingujących.


OBEJRZYJ: Wikingowie, którzy powstrzymali Messiego: jak Islandia została piłkarską potęgą


VICE: Co skłoniło cię do napisania rozprawy o dopingu w piłce nożnej?
Lotfi El Bousidi: Przez całą moją karierę zostałem przebadany tylko raz, a znam graczy, których nigdy nie sprawdzono. Pamiętałem również wszystkie historie, które słyszałem o byłych graczach z lat 80. i 90. – wstrzykiwano im wtedy najróżniejsze środki, a teraz większość z nich ma szereg poważnych problemów zdrowotnych.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że każdy zawodnik tegorocznego Pucharu Świata był czysty?
Moim zdaniem bardzo małe. W dużych turniejach, niezależnie od tego, czy mówimy o Lidze Mistrzów, czy o Pucharze Świata, od piłkarzy wymaga się znacznie lepszych wyników niż podczas zwykłych meczów ligowych. Dlatego też piłkarze czują pokusę, żeby oszukiwać, a do tego same kluby chcą, aby ich zawodnicy byli w jak najlepszej formie. Jestem gotowy się założyć, że gdyby na takich turniejach przeprowadzano naprawdę staranne badania, zobaczylibyśmy znacznie więcej oblanych testów.

Czy masz jakieś podejrzenia, ilu graczy na Mistrzostwach Świata stosuje doping?
Trudno mi na ten temat spekulować. W Bundeslidze, jak wynika z moich badań, około 15 procent graczy przynajmniej raz w życiu stosowało doping. W Hiszpanii było to aż 30 procent. A jak już wspomniałem, podczas rywalizacji o Puchar Świata wymaga się znacznie wyższych osiągów. Jednak z drugiej strony ryzyko złapania jest również o wiele wyższe.

Czy istnieje jakiś sposób, żeby stwierdzić, że gracz stosuje doping?
Jedyną stuprocentowo pewną metodą jest przeprowadzenie testów. Widz sam nie może ocenić, czy gracz coś bierze. Natomiast jeśli cała drużyna jest w świetnej formie przez cały okres trwania Pucharu Świata, szczególnie podczas naprawdę trudnych meczów, to należy zacząć się niepokoić. Na tym poziomie nikt tak naprawdę nie ma prawa się szczególnie wyróżniać; poziom sprawności wszystkich drużyn powinien być względnie podobny.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Niektórzy mogą pamiętać doktora Eufemiano Fuentesa, który był zamieszany w skandal dopingowy w kolarstwie. Otwarcie przyznał, że ma wśród swoich pacjentów zarówno kolarzy, jak i piłkarzy.

Ale niektórzy twierdzą, że doping tak naprawdę wcale nie pomaga piłkarzom.
Powiedziałbym, że doping jest zdecydowanie bardziej przydatny przed ważnym turniejem niż w trakcie. Na przykład podczas Pucharu Świata piłkarze muszą w bardzo krótkim okresie wystąpić w wielu meczach, więc mają mniej czasu na regenerację. Istnieją pewne rzeczy, które można robić w fazie treningowej, aby pomóc swojemu ciału nauczyć się szybciej odzyskiwać formę i spowalniać nadejście zmęczenia. To metoda odpychania bólu, która jest bardzo niebezpieczna dla zdrowia. Twoje ciało nie bez powodu mówi ci, żebyś przestał.

Czy gracze zawsze wiedzą, że biorą nielegalne substancje?
Nie, niekoniecznie. Jedną z najbardziej szokujących rzeczy, jakie odkryłem, to że zaskakująco duża liczba moich byłych kolegów w ogóle nie wiedziała, co znajduje się na liście zakazanych substancji. A bardzo niewielu z nich kwestionuje to, co im się podaje – do tego stopnia, że gdyby zostali przyłapani, prawdopodobnie nigdy wcześniej nie słyszeliby nawet o środku, o którego zażywanie się ich oskarża.

Czy podczas twojej kariery podano ci kiedykolwiek coś, co wzbudziło twoje wątpliwości?
Nie, a przynajmniej nic takiego nie pamiętam. Ale nigdy nie możesz być całkowicie pewny.

Czy gracze stosują doping na własną rękę, czy raczej otrzymują pomoc ze strony swoich trenerów i lekarzy klubowych?
Niektórzy z graczy, z którymi rozmawiałem, powiedzieli mi, że sami kupowali sterydy na czarnym rynku. Ale zwykle były to osoby, które pragnęły jak najszybciej wrócić do pełnej sprawności po kontuzji.

Co chciałeś osiągnąć dzięki swojemu badaniu?
Przede wszystkim chciałem uświadomić moim kolegom, jak niebezpieczne dla zdrowia jest stosowanie dopingu – również dlatego, że większość z nich wydawała się prawie nic nie wiedzieć na ten temat. Uważam też, że piłkarze powinni stanowić wzór do naśladowania. Od czasu publikacji moich badań, VDV (Związek Zawodowy Piłkarzy w Niemczech) w końcu bardziej zainteresował się kwestią zapobiegania dopingowi oraz edukacją na temat tych środków.

Jak udało ci się namówić innych graczy, żeby się przed tobą otworzyli?
Wielu z nich znałem osobiście, ponieważ przeprowadzałem badanie w krajach, w których albo wcześniej grałem, albo w których miałem bardzo dobre kontakty. To było niezwykle ważne, żeby uznali mnie za jednego z nich – inaczej nie czuliby się komfortowo z braniem w tym udziału. Obiecałem im też, że ankieta będzie anonimowa, a wszystko napiszę w taki sposób, żeby nie dało się ich powiązać z konkretnymi wypowiedziami.

Paolo Guerrero, kapitan reprezentacji Peru, prawie przegapił Puchar Świata, ponieważ w 2017 roku wykryto w jego organizmie reszki kokainy. Czy gracze, którzy biorą „imprezowe” narkotyki, powinna oczekiwać, że zostaną złapani?
Oczywiście. Pod wieloma względami jest o wiele gorsze dla twojego wizerunku niż doping. Właśnie dlatego większość profesjonalistów, których znam, nigdy nie brała narkotyków rekreacyjnych.

Czy pomimo tego, co wiesz teraz o skali dopingu w grze, nadal potrafisz się cieszyć piłką nożną?
Oczywiście. Kocham ją tak samo mocno, jak zawsze.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Germany


Więcej na VICE:

Szkółka piłkarska Realu Madryt to był najgorszy rok mojego życia

Śmierć za samobója