Dlaczego hipsterzy pokochali Yelawolfa? Wszystkiemu winni Iluminaci

Siły odpowiedzialne ze globalny kryzys gospodarczy i wojnę w Iraku znów dają o sobie znać: za ich sprawą amerykańscy hipsterzy pokochali reklamującego Monster Energy Drink epigona Kid Rocka.

Yelawolf (właściwie Michael Wayne Atha) to pochodzący z serca Stanów biały raper, w którego dyskografii próżno szukać wartych uwagi lub choćby nadających się do posłuchania kawałków. Oto jego zdjęcie sprzed kilku lat:

Videos by VICE

Nietrudno zauważyć, że jest królem obciachu. To samo można powiedzieć o jego muzyce. Flow, styl i imydż Yelawolfa to popłuczyny po wyjątkowo obciachowej scenie rockowo-rapowej, która rozkwitła w późnych latach 90 za sprawą Limp Bizkit i Kottonmouth Kings. Do tego Yelawolf jest najukochańszym ziomusiem Kid Rocka, który zanim został działaczem republikańskim był zjebanym nihilistą i twórcą hitowych kawałków „Cowboy” i „Bawitdaba”, a który obecnie wykonuje pieśni ku czci żołnierzy amerykańskich na galach wrestlingu. Ogólnie raczej siara.

Dlaczego zatem ktoś, kto wydaje się być uosobieniem obciachu, stał się bohaterem modnych mediów? Dlaczego nieudolny naśladowca Freda Dursta, który do tego ubiera się jak Criss Angel, gra wyprzedane koncerty w hipsterskich miejscówkach? Dlaczego The Fader umieścił człowieka z fryzurą przypominającą dubstepowy mem na okładce?

Odpowiedź jest prosta: za Yelawolfem stoją prawdziwi władcy tego świata. Wystarczy obejrzeć klip, który właśnie wypuścił do spółki ze swym ziomkiem Kid Rockiem:

Czy oprócz najbardziej kozackiego tanecznego kroku w historii muzyki (trzecia minuta klipu) nie rzuciło wam się w oczy nic podejrzanego? A co z dyskretnym product placementem Monster Energy Drink? Zatrzymajcie kadr i przyjrzyjcie się logo widocznemu na puszce.

Trzy Waw, czyli po hebrajsku szóstki. 666. Liczba Bestii. Liczba najbardziej ze wszystkich liczb kojarzona z Apokalipsą, Nowym Porządkiem Świata i Iluminatami. Oto tajemnica zdumiewającego sukcesu Yelawolfa. Jest narzędziem w rękach satanistycznego światowego rządu – siły, która tym razem przeszła samą siebie przenikając do szeregów odrzucającej mainstream, hipsterskiej społeczności Ameryki. Niczym lemingi rzucające się w przepaść, odziana w rurki młodzież ustawia się w kolejkach po bilety na koncerty przaśnej gwiazdy rap-rocka i ściąga jego empetrójki. Jak bydło idące na rzeź.

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.