Ile procent koksu w koksie

Oto zakupione przez nas narkotyki.

Kupiłam kilka działek kokainy, heroiny, cracku, trawy i ecstasy i dałam do zbadania chemikowi z MIT. Spodziewałam się, że we wszystkich znajdzie trujące dodatki. Tymczasem okazało się, że dilerzy wcale nie żenią towaru z cementem i tłuczonym szkłem. Nie żenią go niemal z niczym, bo nie muszą. Nie rozumiecie? Nie szkodzi, wyjaśnię później.

Videos by VICE

Wspomniany doktor chemii z MIT (nie mogę zdradzić jego tożsamości, bo go zwolnią) przebadał podesłane mu przeze mnie próbki za pomocą ekstrakcji kwasowo-zasadowej, jądrowego rezonansu magnetycznego oraz cienkowarstwowej chromatografii cieczowej. Ekstrakcję kwasowo-zasadową stosuje się do wyizolowania substancji chemicznych. Następnie analizuje się je za pomocą jądrowego rezonansu magnetycznego, dzięki czemu uzyskuje się obraz atomów wodoru w cząsteczkach. Na przykład widmo heroiny ma 20 linii o różnorakim rozmieszczeniu i wysokości. Jeśli na obrazku widać coś więcej, oznacza to, że narkotyk oprócz samej heroiny zawiera coś jeszcze. Z kolei dzięki cienkowarstwowej chromatografii cieczowej można szybko określić z ilu składników składa się dana substancja. Oto komentarz gościa z MIT: „Można to porównać do eksperymentu, który być może przeprowadzaliście jako dziecko (jeśli byliście kujonami); polega on na naniesieniu atramentu na ręcznik papierowy i zamoczeniu go w wodzie, tak by pojawiła się cała gama kolorów”. Dzięki tej metodzie można dowiedzieć się ile składników zawiera badana substancja, ale już nie co to za składniki. Od tego jest jądrowy rezonans magnetyczny. Jeśli wciąż nie łapiecie, to dajcie to do przeczytania komuś bardziej kumatemu od was i poproście go o wyjaśnienia.

KOKAINA

Na pierwszy ogień poszła kupiona przez nas kokaina; okazała się być w 98 procentach czysta. Gdy już skończyliśmy sobie gratulować, popadliśmy w zadumę. Przecież z filmów i serialu Nowojorscy gliniarze wiadomo doskonale, że tak czystą kokainę można dostać wyłącznie w aptece, a kokaina kupowana na ulicy to trucizna, w której można znaleźć strychninę, benzynę, zmywacz do paznokci i Bóg wie co jeszcze.

Nie miałam zamiaru kupować kolejnych 50 działek kokainy, bo byłoby to marnowanie pieniędzy i narkotyków, natomiast miałam z tyłu głowy historię niejakiego Petera Cohena, który napisał o tym pracę magisterską. Oprócz przebadania 50 próbek kokainy zapytał o doznania 50 kokainistów, którzy kupili wspomniane próbki. Tym sposobem skonfrontował ich wrażenia ze stanem faktycznym. Czterech na pięciu kokainistów twierdziło, że testowana kokaina nie była czysta, a trzech na czterech z tej grupy było zdania, że ożeniono ją z amfetaminą. Wielu z nich uważało również, że narkotyk zmieszano z tłuczonym szkłem, środkiem do udrażniania rur, środkiem na przeczyszczenie i innym paskudztwem. Po zbadaniu próbek okazało się, że średni stopień czystości testowanej kokainy wynosiła 65,1 procent. W badanych próbkach znaleziono m.in. amfetaminę, Daro (środek na ból gowy), witaminę C, kofeinę, cukier, nikotynamid (inaczej witaminę B), lidokainę (środek znieczulający), mannitol (cukier obecny w słodyczach dla cukrzyków) i wodorowęglan sodu (inaczej proszek do pieczenia). Wszystkie te substancje są nieszkodliwe, a stosuje się je tylko po to, by zwiększyć objętość narkotyku. Opowieści o niebezpiecznych wypełniaczach są w większości niepotwierdzone. Innymi słowy, drodzy paranoicy, nie szukajcie w kokainie tłuczonego szkła, bo go tam nie ma.

Nie oznacza to oczywiście, że nie zdarzają się przypadki żenienia narkotyków z trującymi substancjami. Według Amerykańskiej Organizacji Antynarkotykowej (DPNA) pewien gang z Dublina żeni kokainę z rakotwórczą substancją o nazwie fenacetyna, która powoduje nowotwory układu moczowego i przewodów nosowych u szczurów. Takich historii są setki milionów; są one chętnie rozpowszechniane przez organizacje antynarkotykowe, narkomanów i redaktorów walczących o zwiększenie sprzedaży, ponieważ w takim świecie żyjemy.

Wniosek: stopień czystości kokainy wyraźnie przekracza 60 procent, a już zwłaszcza kokainy dostępnej w USA. Dzięki, Rico.

HEROINA

Badana przez nas próbka składała się w 60 procentach z czystej heroiny, w 20 procentach z acetaminofenu, w 10 procentach z kofeiny i w 10 procentach z niezidentyfikowanych substancji chemicznych. Na pierwszy rzut oka ilość dodatków może niepokoić, ale powyższy wynik mieści się w normie. Średni stopień czystości heroiny w Nowym Jorku to 63,3 procent. Aha, i nie wierzcie w bajki o żenieniu heroiny ze środkiem do udrażniania rur. Heroinę na ogół chrzci się acetaminofenem, kofeiną, maltitolem, diazepamem, metakwalonem i fenobarbitalem. Diazepam to uspokajający lek psychotropowy, metakwalon to depresant ośrodkowego układu nerwowego, a fenobarbital to środek uspokajający stosowany przy napadach padaczki oraz do leczenia bezsenności. Innymi słowy, do heroiny dodaje się specyfiki, po których być może chce się spać, ale są one o wiele mniej niebezpieczne od samego narkotyku. I tyle. Jak chcecie czystszej heroiny, przeprowadźcie się to tego zasranego Londynu. Przebadawszy 228 próbek heroiny ze stolicy Anglii, Ross Coomber z Uniwersytetu w Greenwich stwierdził, że 44 procent z nich zawierało czysty narkotyk, a pozostałe dodatkowo substancje wspomniane wyżej. Coomber przeprowadził też inne badanie, w ramach którego zapytał 17 dilerów heroiny na różnych etapach dystrybucji czy dodawali inne narkotyki albo substancje nieaktywne do sprzedawanych przez siebie narkotyków. Jedenastu zaprzeczyło, czterech przyznało, że robią to czasami, a tylko jeden (sprzedający 120-150 gramów miesięcznie) zeznał, że zawsze dodaje do narkotyku substancje nieaktywne (a konkretnie glukozę w proporcji 1 do 9 lub 2 do 8). Dupek.

Wniosek: Średni stopień czystości heroiny jest trochę niższy niż w przypadku kokainy. Heroina dostępna w USA mieści się pod tym względem w normie. Należy też zaznaczyć, że dilerom nie zależy na truciu swoich klientów, bo to kiepski interes –jeśli ci drudzy umrą, przestaną kupować towar. Na marginesie: diler, od którego kupiliśmy heroinę, zrobił na nas piorunujące wrażenie – dostawa do domu w środku dnia roboczego zajęła mu 20 minut. Jaka szkoda, że już się w to nie bawimy.

CRACK

Crack, który kupiliśmy od jakiegoś śmiecia w Bushwick, był w 95 procentach czysty, przy czym pozostałe 5 procent stanowiły najprawdopodobniej produkty uboczne syntezy, a nie substancje trujące. Oznacza to, że do narkotyku nie dodano niczego w „postprodukcji”, a wspomniane zanieczyszczenia wytrąciły się właśnie w podczas produkcji. Crack ma jeden z najwyższych stopni czystości spośród wszystkich narkotyków (średnio 85-95 procent), ponieważ przed lub po podgrzaniu traktuje się go rozpuszczalnikiem. Dzięki temu można uzyskać crack o wysokim stopniu czystości nawet ze średnio czystej kokainy.

Wniosek: Crack to pewniak. Jeśli podejrzewacie, że wasz diler żeni kokainę z jakimś gównem, wystarczy ją podgrzać.

TRAWA

„Według przedstawicieli służb porządkowych do marihuany coraz częściej dodawane są inne narkotyki, takie jak kokaina (narkotyk), LSD (halucynogen) czy PCP (halucynogen znany również jako anielski pył)” głosi artykuł z New York Timesa z kwietnia 2004 roku. Kupiona przez nas trawa nie zawierała ani kokainy, ani heroiny, ani PCP, ani żadnego innego narkotyku. Zwykła trawa i tyle. Co za lipa.

Przyjrzyjmy się bliżej cytowanemu przed chwilą fragmentowi. „Przedstawiciele służb porządkowych”? – lubię gliniarzy i mam nadzieję, że w razie czego ochronią mnie przed gwałtem. Za to dziennikarze to kłamcy. Czy nie dziwi was, że wspomniani w artykule „przedstawiciele służb porządkowych” nie występują pod nazwiskiem? Niby czemu mieliby ukrywać swoją tożsamość, skoro przekazywane przez nich informacje nie są żadną tajemnicą? Bądźmy poważni. Każdy chyba słyszał mrożące krew w żyłach historie o trawie maczanej w PCP i sprzedawanej jako zwykła trawa, problem tylko w tym, że rewelacji tych nie potwierdziło nigdy żadne badanie. Wystarczy spojrzeć na slangowe nazwy trawy chrzczonej innymi narkotykami, a cała sprawa od razu zaczyna wyglądać na mocno dętą. Dziennikarze to pizdeczki, które na ogół gówno wiedzą o narkotykach, więc kiedy piszą o wszechobecności trawy moczonej w PCP, próżno szukać w artykule jakichkolwiek dowodów na poparcie tej tezy. Stąd biorą się teksty w stylu: „ Kupić PCP na ulicy nie jest łatwo, ponieważ większość ulicznych dilerów najlepiej zarabia na sprzedaży gotowych jointów nasączonych PCP po 10-20 dolarów sztuka. Jeśli jednak uda się trafić na czyste PCP, za 60-gramową porcję trzeba zapłacić około 50 dolarów”. Czyżby?

Wniosek: W większości przypadków marihuana sprzedawana jako marihuana moczona w PCP nie ma w sobie ani grama PCP. Jednocześnie nie ma żadnych dowodów na to, że ktoś sprzedaje marihuanę nasączoną PCP jako zwykłą marihuanę. Jeśli naprawdę chcecie mocniejszych doznań, posypcie sobie skręta kokainą.

ECSTASY

Kupione przez nas ecstasy zawierało czyste MDMA, ale to dlatego, że mamy dojścia do dobrych dilerów. Wszyscy wiemy, że w pigułach można znaleźć heroinę, bo każdemu z nas zdarzyło się widzieć na nich małe brązowe kropeczki. Te kropeczki to właśnie heroina. W ecstasy można znaleźć różna świństwa, ale na pewno nie takie, o jakich pisał magazyn Time Out w artykule „Bitter Pills” z 1993 roku. Jego autor twierdził, że dilerzy pakują do ecstasy, heroinę, LSD, trutkę na szczury i tłuczone szkło, co szybko stało się miejską legendą. Tymczasem Stephen Beard z Programu Pomocy Narkomanom z Newham, który stanowił źródło informacji dla autora ww. artykułu, utrzymuje, że sam uzyskał je od pewnego dilera. Ów rzekomy diler twierdził, że robi lewe ecstasy z tłuczonego szkła. Oto dowód, że do napisania artykułu wystarczą pogłoski. Informacje z Time Out nie zostały podparte wynikami badań laboratoryjnych ani nie pochodziły od lekarzy zajmujących się narkomanami. Tym niemniej, czasami zdarza się, że ecstasy zawiera truciznę. W 2000 roku w Londynie pojawiła się gładka dwudzielna tabletka z żółtymi kropkami, która zawierała 8 mg strychniny. Śmiertelna dawka strychniny wynosi 10 mg.

Wniosek: W dzisiejszych czasach nietrudno o narkotyki dobrej jakości. Dilerzy kombinują tak: mogę marnować czas na rozkminianie jak rozcieńczyć towar albo zhandlować go na ulicy i mieć szybki zarobek. Jeśli towar okaże się zbyt czysty – super. Zyskam dzięki temu reputację dobrego dilera i będę miał więcej klientów.

FINANSOWA DOMINACJA – NAJDROŻSZY Z FETYSZY

NORWESKI HRABIA ARESZTOWANY WE FRANCJI

MOJE LEKI DZIĘKI NIM MOGĘ NORMALNIE ŻYĆ

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.