Wszystkie zdjęcia: Pau Buscató

Niesamowite zbiegi okoliczności na ulicach wielkich miast

Fotograf uliczny Pau Buscató spędza siedem godzin dziennie, szukając zabawnych momentów, które większość z nas pewnie by przegapiła

tekst Beckett Mufson; tłumaczenie Zuzanna Krasowska
|
24 Kwiecień 2018, 11:00pm

Wszystkie zdjęcia: Pau Buscató

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE US

Urodzony w Barcelonie fotograf Pau Buscató, niegdyś pracujący jako architekt, dobrze zna smak porażki. W swoich pracach skupia się na dokumentowaniu ludzi, zwierząt i przedmiotów, które w zabawny sposób na siebie nachodzą lub sprawiają wrażenie iluzji optycznych. Chociaż fotografie wyglądają, jakby zostały poprawione w Photoshopie albo przynajmniej zainscenizowane, tak naprawdę nie ma w nich nic sztucznego. Na każde idealne zdjęcie przypadają setki, jeśli nie tysiące nieudanych. Buscató potrafi latami czekać na odpowiednią okazję, ale kiedy już na nią trafi, powstają przezabawne fotografie. Są trochę jak żarty – kiedy zrozumiesz, o co w nich chodzi, ogarnia cię radość.

Buscató kupił swój pierwszy profesjonalny aparat w 2010 roku i prawie natychmiast rzucił pracę na etacie, aby móc się całkowicie poświęcić robieniu zdjęć. Każdego dnia spędza siedem godzin na chodzeniu po mieście, a podczas typowej sesji robi ponad 400 zdjęć. Jednak podczas zagranicznych podróży, chociażby do Nowego Jorku czy Indii, potrafi ich zrobić nawet dwa razy więcej.

Jego proces ma wiele wspólnego z dziecięcymi zabawami, którym całymi dniami oddawał się razem z bratem i siostrą w małej miejscowości na Ibizie, gdzie się wychował. „Zwyczajne przedmioty i proste pomysły potrafiły nas zająć na całe godziny” – powiedział. „To, co teraz robię, jest praktycznie tym samym. Różnica polega na tym, że obecnie robię w pojedynkę, a efekty dokumentuję za pomocą aparatu. Jednak znajdowanie tych różnych śmiesznych zbiegów okoliczności sprawia, że nadal czuję się jak dziecko. To wciąż mnie bawi”.


Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Nie zmienia to faktu, że robienie zdjęć wymaga od Buscató wielkiego skupienia. Trzeba być naprawdę zdyscyplinowanym, żeby nie znudzić się miejscami, które widzi się już po raz tysięczny. „Zbyt dobra znajomość naszego otoczenia może nas zaślepić, więc zawsze należy starać się zachować świeże spojrzenie i otwarty umysł” – wyjaśnił. To lekcja, która przyda się każdemu, kto utkwił w nudnej sytuacji, miejscu czy pracy.

Sekretem Buscató jest cierpliwość i umiejętność poznania, że znalazło się we właściwym miejscu, we właściwym czasie. „Czasami zdjęcia same się tworzą” – powiedział. „Zwykłe jakaś rzecz lub osoba przyciąga moją uwagę i zaczynam ją fotografować; potem pojawia się kolejny element, a ja znajduję sposób, żeby je połączyć. A niekiedy wszystko dzieje się tak szybko, że pozostaje mi jedynie zareagować”

Buscató sprzedaje swoje zdjęcia na swojej stronie internetowej i jest członkiem kolektywu artystycznego Burn My Eye. Zarabia też na dawaniu intensywnych kursów z fotografii ulicznej, które mogą trwać nawet do 12 godzin. Buscató podzielił się z nami kilkoma swoimi ulubionymi zdjęciami, a także opowiedział, jak udało mu się je zrobić.

„To przedstawia ciąg ptaków. Zrobiłem je na Leicester Square w Londynie. Na zdjęciu widać namalowane ptaki oraz wyobrażonego i prawdziwego. Udało mi się to uchwycić w lipcu 2016 roku, ale było to już moje drugie podejście. W 2015 roku napstrykałem tu sporo zdjęć, czekając na przylecenie prawdziwego gołębia (dużo ich tam latało), który by dołączył do sekwencji namalowanych ptaków. W końcu się doczekałem, ale efekt był bardzo nudny, więc o tym zapomniałem. Rok później znowu pojechałem do Londynu i po czterech dniach spędzonych w mieście zauważyłem to samo ogrodzenie. Nie zwróciłem na nie uwagi, ale kilka godzin później ponownie tamtędy przeszedłem i dostrzegłem szczegół, który wszystko zmienił: w materiale była dziura, która w moich oczach wyglądała jak ptak. Wtedy zaczęła się obsesja – spędziłem tam dwa ostatnie dni wyjazdu, czekając na odpowiedni moment. Próbowałem wielu różnych rzeczy i po kilkuset nieudanych podejściach w końcu zrobiłem to zdjęcie”.
„Dziwny przypadek: znalazłem to zdjęcie, szukając jakiegoś adresu w Google Street View”.
„To zrobiłem w Barcelonie. Z połączenia żółtych linii na drodze i laski trzymanej przez mężczyznę powstaje strzała, która wychodzi z ucha innego faceta. Na początku zauważyłem żółtą laskę i zacząłem ją fotografować. Śledziłem tego mężczyznę przez kilka metrów, aż w końcu zatrzymał się przed przejściem. Wtedy dostrzegłem żółte linie, więc zmieniłem kąt, żeby sprawdzić, czy można stworzyć z tego jedną całość. Właśnie w tym momencie z prawej strony nadszedł drugi mężczyzna. Miałem szczęście, że niektóre szczegóły, takie jak ubrania obu z nich, były tego samego koloru. Do tego gest ręki mężczyzny po lewej idealnie zrównoważył całe zdjęcie”.

Więcej prac fotografa możesz obejrzeć na jego stronie internetowej.


Więcej na VICE: