tatuaże

Bonson zdradza nam historie swoich tatuaży

Rozmawiamy z Bonsonem o jego pierwszych dziarkach, o tym, że ból koncentruje się w żebrach i najprzyjemniejsze jest tatuowanie sobie głowy

tekst Paweł Mączewski; zdjęcia: Mikolaj Maluchnik
26 Luty 2018, 10:16am

To nie będzie rozmowa o tym, że Bonson postanawia umrzeć, ale o tatuażach – tych pierwszych i ostatnich, o spontanicznych sesjach; spójności i chaosie w tuszu pod skórą. Byliśmy ciekawi, jaką rolę dla ludzi, którzy związali swoje życie z muzyką i definiują się poprzez dźwięki, pełni obraz na ich ciele. W kolejnym odcinku serii o tatuażach muzyków raper Bonson zdradza nam historie swoich wzorów.

VICE: Cześć, ile masz tatuaży?
Bonson: Nie wiem, serio. Kiedyś liczyłem, ale po poprzednim roku doszło ich tak wiele, że dałem sobie z tym spokój.

A czy jest jakaś część ciała, której sobie nie wytatuowałeś lub nigdy sobie nie wytatuujesz?
Do zrobienia są jeszcze dół pleców i żebra, ale póki co, jeszcze się tego boję (śmiech). Żebra to jakiś dramat jest. Przekonałem się o tym, robiąc sobie jeden z pierwszych tatuaży na brzuchu. Tatuował mnie kumpel, mieliśmy wtedy po 15 lat, a on się uczył moim ciele swojego późniejszego fachu (którym zajmuje się do dziś). Padł wtedy pomysł, że na żebrach zrobi mi jakiś japoński obraz. Po godzinie samych konturów, powiedziałem, że resztę dokończymy następnego dnia. No i od tamtego popołudnia minęło już 10 lat i dlatego do dziś mam tam tylko fragmenty wzorów ręki i nogi.

Jaki jest twój ostatni tatuaż?
Na czole wytatuowane „Feel No Pain” – takie małe przypomnienie, że pomimo wielu przeciwności, czy ciosów, które człowiek dostaje w życiu, staram się z tym walczyć.

No, chyba że chodzi o żebra (śmiech)?
Zgadza się. To tam się koncentruje ból z całego ciała.

Skąd u ciebie chęć robienia kolejnych wzorów?
Są po prostu takie dni – wstaję rano, sprawdzam, kto ma wolne terminy, umawiam się na spotkanie i na miejscu szukam sobie czegoś, co mi się spodoba. To może uzależnić. Tak przynajmniej się czułem, gdy tatuowałem sobie twarz – wracałem do domu i od razu myślałem, co jeszcze mogłoby się tam znaleźć.

Który swój tatuaż lubisz najbardziej?
Różę na czole. Podoba mi się. Zrobiłem ją na konwencie w 10 minut, bo akurat chłopaki mieli wolne studio. Najbardziej też chyba lubię tatuować głowę – wszyscy zawsze mnie straszyli, że to będzie tragedia i jakkolwiek wiele zależy od techniki tatuatora, to o ile nie używa wiertła zamiast igły, tatuowanie sobie głowy i twarzy jest całkiem przyjemnym uczuciem.

Czym się charakteryzują wzory na twoim ciele?
Nie lubię dużych tatuaży, nie lubię długo siedzieć nad jakimś wzorem – dlatego zdarza się, że przychodzę do studia i sesja trwa pół godziny, tak że skóra nawet nie zacznie bardzo puchnąć.

Widziałem, że masz na nodze wytatuowane postaci Batmana i Jokera, jesteś fanem komiksów?
Jestem fanem tych postaci, lubię historie z Batmanem, nieważne, czy chodzi o jego komiksy, które czytałem w dzieciństwie, czy kino – jestem w stanie obejrzeć nawet niesławny film Batman i Robin, i to z dubbingiem!

Masz już pomysł na kolejny tatuaż?
Coraz ciężej o wolne miejsce na ciele, ale jeszcze nie mam pomysłu, chociaż to może się zmienić jutro.

Możesz śledzić autora tekstu na jego profilu na Facebooku

Czytaj też: