pytania

10 pytań do prawnika, który broni gwałcicieli

„Ludzie czasem pytają, jak mogę bronić przestępców. Nazywano mnie też szują i pytano, czy się sobą nie brzydzę. Niektórzy prawnicy rezygnują, bo odbija się to na ich psychice, ale ja nie jestem jednym z nich”
Fot. Sam Nichols

Obrona gwałciciela wydaje się być czymś moralnie nagannym. Domniemanie niewinności to oczywiście fundament naszego wymiaru sprawiedliwości, ale idea, że jakiś prawnik z własnej woli decyduje się wziąć taką sprawę, wydaje się niepojęta. To tak, jakby ktoś ochoczo bronił zbrodniarza wojennego albo koncernu tytoniowego.

Tak przynajmniej uważa większość ludzi.

Żeby zrozumieć, jak to naprawdę wygląda, porozmawiałem z obrońcą specjalizującym się w sprawach karnych, Anthonym Isaacsem. W ciągu 39 lat swojej kariery reprezentował prawie 200 osób oskarżonych o gwałt lub napaść na tle seksualnym. Isaacs spotkał się ze mną przed swoim biurem, przedstawił swoim dwóm synom, a następnie postawił kawę, jednocześnie opowiadając o różnych paskudnych sprawach, nad którymi pracował. Potem usiedliśmy przy stoliku, aby porozmawiać o tym, jakie to uczucie bronić ludzi oskarżonych o gwałt.

Reklama

VICE: Cześć, Anthony. Zacznijmy od kwestii etycznych. Czy uważasz, że twoje postępowanie jest słuszne?
Anthony Isaacs: Zdecydowanie tak. Ludzie często uważają, że bycie oskarżonym o napaść na tle seksualnym jest równoznaczne z byciem winnym. Jednak wszystkie dowody muszą zostać sprawdzone. To konieczne i właściwe postępowanie. Należy udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że dany czyn został popełniony. Właśnie to leży u podstaw naszego prawa karnego.


OBEJRZYJ: Prawdziwy Saul Goodman z „Better Call Saul”


Kiedy ludzie przyznają się do popełnienia przestępstwa, nasza praca polega na opisaniu kontekstu i zebraniu wyjaśnień, które następnie w odpowiedniej formie przekazujemy sędziemu. Zazwyczaj staramy się pójść na ugodę, żeby nikt nie musiał się stawiać w sądzie. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że ludzie zazwyczaj przyznają się do winy. Gdybym nie mógł praktykować prawa karnego, w ogóle nie zostałbym adwokatem. To właśnie ono mnie pasjonuje.

Czy kiedykolwiek zdarzyło się, że wierzyłeś w winę klienta, a mimo to zająłeś się jego sprawą?
Tak. Nie mam problemu z podważaniem dowodów. Jeśli prokurator nie może przedstawić żadnych niezbitych dowodów, nie robię nic złego – to po prostu oznacza, że nie były one wystarczające do skazania oskarżonego. Wymiar sprawiedliwości opiera się właśnie na sprawdzaniu dowodów. Nie ma dla mnie znaczenia to, że dana osoba została oskarżona, a dowody wydają się obciążające. Klient chce, żebym go bronił. To moja praca.

Reklama

Czyli często bronisz ludzi, przy których jesteś prawie pewien, że popełnili daną zbrodnię?
Postępujemy zgodnie z instrukcjami naszych klientów. Niedawno mieliśmy [przypadek napaści na tle seksualnym], gdzie pojawiły się naprawdę mocne dowody przeciwko oskarżonemu. Poinformowaliśmy klienta, że jeśli przyzna się do winy, jego wyrok będzie znacznie łagodniejszy, niż gdyby postanowił się procesować. Jednak wbrew naszej radzie facet postanowił zabrać sprawę do sądu, gdzie został uznany za winnego. Potem złożył apelację, ale to nic nie zmieniło.

Czy mam problem z reprezentowaniem takich ludzi? Nie. Nasz system [sprawiedliwości] opiera się na sprawdzaniu i podważaniu dowodów. To, że ktoś został oskarżony, a dowody wydają się przekonujące, nie ma dla nas znaczenia.

Czy kiedykolwiek się zdarzyło, że wybroniłeś klienta, który był według ciebie winny?
Pamiętam, że wiele lat temu broniłem faceta oskarżonego o gwałt, a ława przysięgłych go uniewinniła. Gdy wychodziliśmy z sądu, powiedział coś, co jasno dawało do zrozumienia, że naprawdę to zrobił. Wiedział, że nie pałałem do niego sympatią. Jednak takie rzeczy nie śnią mi się po nocach. Żyjemy w systemie, w którym jeśli coś nie zostało udowodnione ponad wszelką wątpliwość, to znaczy tylko tyle, że nie zostało to udowodnione ponad wszelką wątpliwość. Osoba uznana za nie-winną wcale nie musi być niewinna.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Chcę podkreślić, że nie mam obowiązku lubić moich klientów ani popierać tego, co zrobili. Ludzie muszą pamiętać, że należymy do pewnej społeczności. Jesteśmy ojcami, mężami, synami, matkami, żonami i córkami. Tak samo reagujemy na rzeczy, które dzieją się w naszej społeczności.

Reklama

Czy często współczujesz ludziom, którzy oskarżają twoich klientów?
Niektóre dowody [które słyszę] są naprawdę przygnębiające. Ciężko się słucha o tym, jak pewne wydarzenie wpłynęło na tych, którzy wnieśli oskarżenie. Najgorzej, kiedy mówią, że zrujnowało ich to fizycznie lub psychicznie, na przykład sprawiło, że stali się alkoholikami albo narkomanami. Wysłuchiwanie opowieści o tym, jak czyjeś życie zostało zrujnowane, porusza każdego.

Czy kiedykolwiek chciałeś zrezygnować z bronienia takich ludzi?
Niektórzy prawnicy [z tego rezygnują], ponieważ odbija się to na ich psychice, ale ja nie jestem jednym z nich. Broniłem ludzi, którzy zrobili straszne rzeczy. Pamiętam, że kiedyś występowałem w imieniu kogoś, kto został oskarżony o serię gwałtów na starszych kobietach mieszkających w domach opieki. Przyznał się do winy, ale i tak było mi ciężko. Facet miał sporo problemów. Uważam, że większość ludzi robi takie rzeczy, ponieważ nie radzą sobie ze swoim życiem. Naszą rolą jako adwokatów jest wyjaśnienie, z jakimi problemami mogą się borykać i ustalenie, na jaką karę zasługują.

Czy kiedykolwiek miałeś problemy z zaśnięciem podczas takich spraw?
W przeszłości w sytuacji stresu sięgałem po kieliszek, ale od trzech i pół roku nie wypiłem ani kropli alkoholu. Czasami jedynym rozwiązaniem jest czarny humor – jeśli się nie będziesz z tego śmiał, szybko zwariujesz. Kiedyś byłem na kolacji z przyjaciółmi i zapytali mnie, jak minął mi tydzień. Opowiedziałem im o pewnym kliencie, a oni zaniemówili. Pomyślałem: „Co w tym strasznego? Gdybyście usłyszeli o drugim facecie, którego bronię!”. W pewnym momencie znieczulasz się na to, jak niewłaściwe są pewne zachowania.

Reklama

Czy ludzie krytykują cię za to, jaką wybrałeś karierę?
Czasami pytają mnie: „Jak możesz bronić przestępców?”. Nazywano mnie też szują i pytano, czy się sobą nie brzydzę. Niektórzy oskarżali mnie o atakowanie kobiet, które zeznawały i pojawiały się pretensje, że niektórych z moich klientów uniewinniono. Zazwyczaj odpowiadam: „Ale na czym polega problem? Czy uważasz, że ta osoba była winna? A dlaczego?”.

Pamiętam ostrą wymianę zdań pomiędzy mną a przyjacielem dobrego znajomego. Poszliśmy razem na kolację, a ten mężczyzna opowiadał o tym, jak zasiadając w ławie przysięgłych, przekonał większość ławników, że oskarżony był winny. Zapytałem go: „Czy dobrze się czujesz z tym, że początkowo mieli zupełnie inne zdanie?”. Kiedy powiedziałem mu, czym się zajmuję, zaatakował mnie i wszystkich innych obrońców, mówiąc, że zastawiamy na ludzi pułapki, zastraszamy ich i zadajemy im pytania, na które nie potrafią odpowiedzieć. To wszystko nie jest prawdą.

W jakich przypadkach pozwany rzeczywiście okazuje się niewinny? Wydaje mi się, że przy takich sprawach nie zdarza się to zbyt często.
Czasami mamy przypadki, kiedy obie strony za dużo wypiły lub były pod wpływem narkotyków. Potem pojawiają się wyrzuty sumienia, wstyd albo docinki ze strony innych ludzi. To może sprawić, że ktoś oskarży kogoś o gwałt i powie, że był zbyt nietrzeźwy, żeby wyrazić zgodę na współżycie.

Czasami zdarzają się też rzekome napaści na tle seksualnym, gdy jakaś kobieta zostaje przyłapana na zdradzie, po czym oskarża partnera o gwałt. Sporo ludzi zastanawia się, czemu podejmuję się takich spraw. „Po cholerę się tym zajmujesz?” – pytają mnie. Obecnie reprezentuję klienta, który mówi, że wszystko było w porządku, dopóki następnego dnia kobieta nie zauważyła malinek i siniaków na piersiach oraz szyi. Nie wiedziała, jak to wytłumaczyć swojemu chłopakowi, więc poszła na policję i powiedziała, że mój klient ją zgwałcił. Nie wiem, czy to prawda, ale on to tak przedstawia. Nie do mnie należy osądzenie, czy naprawdę tak było.

Reklama

A co, jeśli naprawdę została zgwałcona?
To powiemy jej: „Proszę udowodnić ponad wszelką wątpliwość, przed obecną tu ławą przysięgłych, że naprawdę nie wyraziła pani na to zgody”.

Ale zakładając, że została zgwałcona, to dość okrutne traktowanie.
Cóż innego możemy zrobić, niż pozwolić ławie przysięgłych zdecydować? Jaką mamy inną opcję? Uważam, że nasz wymiar sprawiedliwości ma zapewnić, że niewinni ludzie nie pójdą do więzienia. To jego główne zadanie. Jestem pewien, że ludzie i tak trafiają do więzienia za czyny, których nie popełnili. Żeby ochronić osoby, które zostały niesłusznie oskarżone, musimy się upewniać, że dowody naprawdę dowodzą ich winy. I to bez cienia wątpliwości.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Australia


Więcej na VICE: