
Fresk w Wielkiej Zjednoczonej Loży Anglii (UGLE). Wszystkie fotografie są własnością autora
W 2017 wolnomularstwo w Wielkiej Brytanii obchodzić będzie swoje trzechsetne urodziny (warszawskie Czerwone Bractwo tę rocznicę obchodzić będzie zaledwie cztery lata później). Jednak dokładna geneza założenia tej niesławnej organizacji, wciąż pozostaje nieznana. Choć Wielką Lożę otwarto w 1717, ruch wolnomularski istniał znacznie wcześniej. Najbardziej romantyczna wersja historii masonów prowadzi do Zakonu Templariuszy. Bliższa prawdy jest teoria, według której wolnomularstwo zrodziło się z połączenia średniowiecznego systemu gildii z elementami Różokrzyża.
Znajduję się aktualnie w Wielkiej Zjednoczonej Loży Anglii (UGLE – United Grand Lodge of England), imponującym kamiennym budynku ozdobionym mnóstwem ezoterycznych symboli. Słabość masonów do mistycyzmu sprowokowała mnóstwo teorii spiskowych; od koneksji z Iluminatami i Nowym Porządkiem Świata po rzekome powiązania z atakami z 9 września 2001. Dziś, na niedługo przed obchodami okrągłej rocznicy, stowarzyszenie zastanawia się jak rozgryźć tę trzystuletnią PR-ową zagwozdkę. Co stanie się, gdy najstarsza tajna organizacja na świecie spróbuje uchylić rąbka tajemnicy?
Videos by VICE
Częścią odświeżenia wizerunku masonów jest zwalczenie najbardziej utrwalonych mitów. „W przeciwieństwie do tego, co się o nas mówi, nie mieszamy w naszą działalność polityki i religii” – opowiada mi Mike. Unikają nawet publicznych oświadczeń, „ze względu na naszą historię i niechęć do sugerowania powiązań politycznych. Wiesz, jak jest z tymi teoriami spiskowymi, Grupą Bilderberga i tak dalej…”. Po co więc dołączać do stowarzyszenia, jeśli nie może ono mieszać w polityce? Jak twierdzi Mike, chodzi o zasady. W ramach swojego zaangażowania społecznego masoni dokonują datków charytatywnych. Aktualnie są w trakcie finansowania drugiego ambulansu powietrznego dla Londynu. „Gdy następnym razem będziecie mieć jakiś poważny wypadek, a na spodzie lądującego helikoptera zobaczycie cyrkiel i węgielnicę – spróbujcie połączyć fakty”.
Stary fanpage VICE przestanie działać 1 kwietnia. Już teraz polub nowy
Jednym z bardziej zaskakujących wymogów UGLE jest to, że jej członkowie muszą wierzyć w istnienie Wielkiego Architekta Wszechświata (bądź Byt Wyższy). „Chodzi o siłę stwórczą” – szybko dodaje Mike, by wykluczyć oskarżenie o satanizm. Faktem jest, że inne odłamy wolnomularskie, takie jak Wielki Wschód Francji, przyjmują w swoje szeregi ateistów. Jednak UGLE wytrwale unika naśladowania Francuzów. „Dodaje to pewnej wiarygodności w naszej obietnicy czynienia dobra” – tłumaczy Mike. „Nasze zobowiązania dotyczą po prostu bycia dobrym człowiekiem i stania na straży zasad. Dlatego Byt Wyższy jest dla nas ważny”.

Kolejny fresk z UGLE
Choć wolnomularstwo nie jest religią, to gra symboli i alegoryczność są kluczowymi aspektami ich działalności. Wystrój Wielkiej Loży jest najlepszym przykładem tego przywiązania do mistycyzmu – główna sala udekorowana jest wspaniałym dywanem w szachownicę, freskami na sklepieniach i niesamowitymi złotymi organami. Jest tam też kilka majestatycznych tronów. Mike opowiedział mi, jak podczas ceremonii Czcigodny Mistrz zasiada na wschodzie, a Starszy Dozorca na zachodzie. Ruch słońca, któremu odpowiadają ich pozycje, symbolizuje postęp, jakiego dokonał człowiek, opuszczając ciemność i zmierzając ku oświeceniu. To bardzo częsty motyw rytuałów masońskich.
Rozmawialiśmy z kobietami zamkniętymi w więzieniu o ich marzeniach
Wielka Loża tronami stoi – poza dwoma wspomnianymi z sali głównej, trzy olbrzymie okazy znajdują się w Szatni Wyższych Oficerów. Jej ściany zdobią portrety członków rodziny królewskiej, którzy przed koronacją pełnili funkcje Mistrzów Loży. Mike tłumaczy, że trony są tak duże, bo „książę regent, który później przyjął imię Jerzego IV, był kawałem chłopa. Podobno ważył około 190 kg, więc zdecydowanie potrzebował dużego krzesła”. W czasie inwestytury zapewnia się stołek, dzięki któremu nie dyndają królewskie stopy.
A co ze słynnym masońskim uściskiem dłoni? Czy to prawda? „No cóż – mów Mike – to nic szczególnego… Uścisk kwalifikuje do przejścia między poziomami wtajemniczenia. Po inicjacji otrzymuje się symbol uznania lub wymienia się uścisk, który pozwala przejść na następny poziom… To dość nudne, szczerze mówiąc”. Po rozmowie z oficerem prasowym Loży ewidentne jest, że częścią ich strategii jest bagatelizowanie wszystkiego, co może wydawać się dziwne albo ekscytujące.

Witraż w UGLE
Kwestią znacznie bardziej kontrowersyjną od tajemnych uścisków dłoni są kobiety w lożach. Męska wyłączność od wieków wpisana jest w tradycję wolnomularstwa – nowi członkowie stowarzyszenia podczas inicjacji odsłaniają pierś, by udowodnić swoją męskość. W Anglii funkcjonują kobiece loże, które UGLE uznaje za „regularne” we wszystkim, poza płcią członków. Regularność, jak wytłumaczył mi Mike, to pojęcie używane w odniesieniu do lóż działających w sposób akceptowalny dla UGLE. Wielka Loża nie akceptuje na przykład lóż integracyjnych płciowo. Jak twierdzi Mike, to „kwestia dziedzictwa” i nikt nie pali się tu do zmian.
Pod tym względem wolnomularstwo przypomina wiele chłopięcych klubów, które rękami i nogami zapierają się przed wejściem w XXI wiek. Jednak ta niechęć do zmian powoli przeradza się w problem demograficzny. Przytłaczająca większość masonów to oczywiście mężczyźni, na dodatek szybko się starzejący – aktualnie jest pięć razy więcej członków powyżej 80. roku życia, niż tych w przedziale wiekowym od 21 do 30 lat. Średnia wieku to prawie 60. Z tego powodu loże próbują trafić do młodszych mężczyzn, co wiąże się ze wzmocnieniem swojej obecności w internecie, świeceniem przykładem w lokalnych społecznościach, a także unowocześnieniem archaicznych tekstów.
Częścią problemu masonerii jest to, że ich odrębność jest dla nich jednocześnie klątwą i błogosławieństwem. To deistyczna nie-religia, znana z niezbyt spójnego łączenia konserwatyzmu i dramaturgii. Ta dziwaczność jest z pewnością pociągająca dla niektórych potencjalnych członków. Bo co komu po tajnym stowarzyszeniu, które chce być otwarte i normalne? Jednak to napędza tę nieustanną walkę o dobre imię stowarzyszenia. Zapytałem Mike’a, czy nie kusi ich czasami, by w pełni się otworzyć. Jak twierdzi, znaczna większość ich materiałów i tak dostępna jest w sieci. Jednak członkowie UGLE uważają, że otwarcie się całkowicie zepsułoby niespodziankę. Pracują teraz nad tym, by „zdemistyfikować lożę, nie pozbawiając jej tajemniczości – to jest najtrudniejsze zadanie”. Jeśli wolnomularstwo chce świętować czterechsetną rocznicę, będzie musiało w końcu rozwikłać tę trudną zagadkę.



