Kryminał

Ofiara pedofila mówi, dlaczego publiczna nagonka jedynie pogarsza sprawę

„Może gdyby mój oprawca miał się do kogo zwrócić o pomoc, nigdy by do tego nie doszło”
Manisha Krishnan
Toronto, CA
15.2.17

Artykuł pierwotnie ukazał się VICE Canada

W ciągu zaledwie kilku dni od publikacji filmu o samozwańczych łowcach pedofilów w Kanadzie, do redakcji zaczęły napływać skargi, że VICE stara się znormalizować pedofilię.

Ludzi szczególnie wzburzyła historia Todda Nickersona, pedofila mieszkającego w stanie Tennessee w Ameryce. Kilka osób odezwało się do mnie na Twitterze albo napisało maila, by wyrazić swoje „zniesmaczenie" tym, że pozwoliłam mu się wypowiedzieć na forum publicznym. Należy nadmienić, że mężczyzna nigdy nie złamał prawa i pomimo, że pociągają go seksualnie małe dziewczynki, nigdy nie dotknął żadnego dziecka.

Reklama

Na Facebooku całe tysiące komentatorów zasugerowało, że Nickermana i „jemu podobnych" powinno się zabić lub zamknąć w więzieniu, niezależnie od tego, czy popełnili jakąkolwiek zbrodnię na tle seksualnym.

Jednak Rhea Martinez, którą za młodu zgwałcił i wielokrotnie molestował przyjaciel rodziny, ma zupełnie odmienne zdanie. Obecnie 28-letnia kobieta uważa, że społeczeństwo powinno wykazywać większą empatię wobec ludzi o skłonnościach pedofilskich i oferować im zdecydowanie więcej pomocy.

„Może gdyby [mój oprawca] miał się do kogo zwrócić o pomoc, nigdy by do tego nie doszło" – powiedziała Martinez.

Martinez dorastała w Niles w stanie Michigan. Jej rodzice się rozwiedli, a kiedy miała osiem lat, jej tata ponownie wziął ślub. Sąd przyznał mu wtedy opiekę nad nią oraz jej bratem. Martinez powiedziała, że jej macocha razem z byłym mężem prowadzili firmę windykacyjną. Kobieta miała również córkę, z którą Martinez dosyć szybko się zaprzyjaźniła.

„Poszliśmy się z nią pobawić. Tak to się zaczęło" – powiedziała VICE.

Kiedy po raz pierwszy nocowała u koleżanki, ojciec dziewczynki ułożył ją do snu nie w sypialni córki, tylko na sofie w pokoju gościnnym. Kiedy usnęła, podszedł do niej i zaczął ją dotykać; zdjął jej również bieliznę. „Zdarzyło się to kilkakrotnie. Za każdym razem posuwał się coraz dalej" – powiedziała nam Martinez.

Mówi, że podczas rodzinnego biwaku na wakacjach między czwartą a piątą klasą, wszedł do jej namiotu i zgwałcił. „Ból był olbrzymi; nie mogłam dłużej udawać, że śpię". Kiedy zaczęła pozorować, że wybudza się ze snu, mężczyzna przestał.

Reklama

Martinez przez lata nikomu nie powiedziała o tych napaściach. Jako nastolatka cierpiała na fobię społeczną. Przerażona, że ktoś mógłby odkryć, w jaki sposób straciła dziewictwo, zaczęła uprawiać seks w wieku 14 lat.

Kiedy w końcu skończyła liceum, postanowiła pójść się policję. „Dopiero wtedy się dowiedziałam, że był już za to kilkakrotnie karany. Znajdował się w rejestrze przestępców seksualnych".

Dotarliśmy do profilu mężczyzny, którego Martinez wskazuje jako swojego gwałciciela. Ma 61 lat i był dwukrotnie skazany za utrzymywanie stosunków seksualnych z osobami poniżej 13 roku życia. W 2009 roku dostał również wyrok za molestowanie nieletniego z zamiarem penetracji – ofiarą była Martinez. VICE nie może jednak podać jego nazwiska, ponieważ obecnie żadne akta dotyczące tej sprawy nie są udostępnione publiczne [czyli Martinez nie może przedstawić dowodów na to, że rzeczywiście oskarżyła tego mężczyznę i co za tym idzie, że ma prawo ujawnić jego dane osobowe – przyp. red].

Kiedy zeznawała w sądzie, przesłuchiwał ją naprawdę „bezlitosny" adwokat, który domagał się od niej podania wszelkich możliwych szczegółów tamtych zdarzeń, poczynając od koloru piżamy, a kończąc na ustawieniu mebli w mieszkaniu oprawcy. Została również zapytana o to, w jaki sposób mogła zidentyfikować napastnika, skoro udawała, że śpi.

„Raz na jakiś czas zerkałam" – powiedziała w rozmowie z VICE. „Poza tym to były dłonie dorosłego mężczyzny".


Nie uciekamy od trudnych tematów. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


W końcu przyznał się do winy i został skazany za napastowanie seksualne z zamiarem penetracji nieletniej. „Prokurator powiedział, że muszę się tym zadowolić".

Martinez, która obecnie pracuje jako technik optyk niedaleko Detroit, sądzi, że jej oprawca prawdopodobnie jest seryjnym pedofilem.

Reklama

Uważa, że gdyby mniej stygmatyzować pedofilię, osoby o takich skłonnościach częściej zgłaszałyby się na terapię, dzięki czemu potrafiłyby lepiej panować nad swoimi popędami.

„Sprawiedliwość wymierzana na własną rękę nigdy nie stanowi sensownego rozwiązania"

„Jak mamy zrozumieć tych ludzi, skoro z nimi nie rozmawiamy? Jeżeli boją się cokolwiek nam o sobie opowiedzieć, jak możemy zapobiec takim sytuacjom?".

Martinez nie popiera również samozwańczych łowców pedofilów pokroju Creep Catchers. Uważa, że publiczne nagonka na takie osoby, jak jej oprawca, powoduje jedynie, że jeszcze bardziej będą się kryć ze swoimi skłonnościami. Należy dodać, że jest to pogląd, który podziela policja i eksperci zajmujący się pedofilią.

„Sprawiedliwość wymierzana na własną rękę nigdy nie stanowi sensownego rozwiązania" – powiedziała Martinez. „Nawet jeśli wszystkich ich wystrzelacie, nie zmieni to mojego życia".

Tłumaczenie: Zuzanna Krasowska