Reklama
Seks

Czy faceci zaspokajają kobiety tylko po to, by podbudować swoje ego?

Według nowych badań gorliwość, z jaką twój partner próbuje doprowadzić cię do orgazmu, niekoniecznie wynika z chęci sprawienia ci przyjemności

tekst Kimberly Lawson
12 Kwiecień 2017, 12:30am

Zdjęcie otwierające: Nabi Tang via Stocksy

Artykuł pierwotnie ukazał się na Broadly

Z badania opublikowanego niedawno w czasopiśmie naukowym „The Journal of Sex Research" wynika, że wielu mężczyzn traktuje doprowadzenie kobiety do orgazmu jako dowód własnej męskości. W pracy dwójki badaczy z Uniwersytetu Michigan zostało zasugerowane, że faceci, którzy przykładają wielką wagę do zaspokojenia partnerki, w rzeczywistości robią to dla własnej przyjemności.

Jak napisali autorzy badania, z powodu narzucania nam przez społeczeństwo pewnych skryptów seksualnych, dla wielu mężczyzn utwierdzenie się we własnej męskości jest niemożliwe bez „pewnych symbolicznie męskich osiągnięć". Ponieważ z poprzednich prac badawczych jasno wynikało, że doprowadzenie kobiety do orgazmu wywołuje u mężczyzn satysfakcję na tle seksualnym, autorzy chcieli sprawdzić, jak powszechne jest utożsamiania kobiecego szczytowania z „realizowaniem się jako mężczyzna".

W ramach badania 810 dorosłym mężczyznom, którzy określili się jako „odczuwający pociąg seksualny do kobiet", została przedstawiona hipotetyczna sytuacja („Ćwiczenie z Wyobrażonego Orgazmu"). Uczestnikom kazano sobie wyobrazić, że już trzykrotnie poszli do łóżka z bardzo atrakcyjną dla nich partnerką. W zależności to tego, w której grupie się znaleźli, inaczej została opisana satysfakcja kobiety: a) kobieta doszła, podobnie jak ze wszystkimi poprzednimi partnerami; b) kobieta doszła, w przeciwieństwie do wcześniejszych kontaktów seksualnych; c) kobieta nie doszła, podobnie jak ze wszystkimi poprzednimi partnerami; d) kobieta nie doszła, w przeciwieństwie do wcześniejszych kontaktów seksualnych. Następnie badacze szczegółowo przeanalizowali ich odpowiedzi na pytania, które dotyczyły oceny własnych możliwości seksualnych oraz ogólnego „poczucia męskości".

Jak można było się spodziewać, „mężczyźni mieli większe poczucie męskości po przeczytaniu historii, w której kobieta dochodziła". Co więcej, „efekt ten ulegał znacznej intensyfikacji w sytuacji, gdy badany mężczyzna na co dzień odczuwał, że nie spełnia pewnych męskich ról społecznych".

Jednak wbrew temu, co można by podejrzewać, historia przeszłych orgazmów kobiety miała niewielki wpływ na deklarowane przez badanych poczucie męskości. Autorzy przypisują to temu, że mężczyźni biorą pełną odpowiedzialność za satysfakcję seksualną swojej partnerki. I chociaż może to oznaczać, że będą się znacznie bardziej starać doprowadzić kobietę do orgazmu, należy się zastanowić, czy nie spowoduje to „zlekceważenia pewnych ważnych sytuacyjnych czynników i/albo potrzeb samej partnerki oraz jej preferencji".


Hej dziewczyno, hej chłopaku! Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


W wywiadzie dla poświęconego psychologii portalu internetowego PsyPost autorzy podkreślili, że nie powinno się traktować orgazmu kobiety „jako osiągniecia, które trzeba po prostu »odbębnić«. Warto o nim myśleć jako o pewnym cudownym elemencie ludzkiej seksualności, a nie jako o dowodzie swojej seksualnej sprawności, którym mężczyzna obdarowuje partnerkę". Dodali również: „kulturowe stereotypy dotyczące męskości sprawiają, że wielu mężczyzn czuje wewnętrzny przymus dorównania pewnym abstrakcyjnym ideałom. Jest to jeden z powodów, dlaczego przestają czerpać przyjemność z seksu".

Co więcej, wyniki tego badania „można interpretować jako dowód na to, że współczesne skupienie się na kobiecych orgazmach oraz wychwalanie ich jako symbol wyzwolenia się od opresyjnego spojrzenia na damską seksualność, tak naprawdę znowu sprowadza kobiety do roli służebnej względem mężczyzn". Badacze pokreślili, że „należy dokładnie zastanowić się nad zasadnością postrzegania kobiecego orgazmu jako symbolu zdrowia oraz wyzwolenia".

Paul Joannides, psychoanalityk i autor książki Jak to się robi? Niezbędnik seksualny, nie we wszystkich punktach zgadza się z powyższym badaniem: uważa na przykład, że jego autorzy w ogóle nie wspomnieli o tym, że kobieca seksualność jest znacznie bardziej skomplikowana od męskiej. Nie uwzględniono również tego, że wiele kobiet ma opory przed szczerym komunikowaniem swoich potrzeb. Jednak dostrzegł, że badanie to może otworzyć wielu kobietom oczy na to, „jak wielkie znaczenie dla partnerów płci męskiej ma to, czy partnerka szczytowała".

Kobiety muszą pomóc swoim partnerom w zrozumieniu, że „ogólna satysfakcja z całego doświadczenia jest dla nich równie ważna, co sam orgazm". Jak powiedział Broadly, „doświadczenie to nie zaczyna się w łóżku, tylko o wiele wcześniej; w chwili, gdy mężczyzna wita ją w drzwiach. Dla kobiet ważne jest to, czy czują się pożądane i cenione". Podkreślił również: „Musisz nauczyć go swojego ciała, wytłumaczyć, co sprawia ci przyjemność. Wyjaśnij mu, że twoja droga do orgazmu może znacząco różnić się sposobu, w jaki dochodziła jego poprzednia partnerka lub w jaki dochodzi on sam. Uświadom go, że orgazmy są fajne, jasne, ale znacznie większą wagę przykładasz do całego doświadczenia: wasz cel to przyjemność, rozkosz, bliskość. Jeśli gdzieś pojawi się orgazm, świetnie. Jednak to nie on jest najważniejszy".

Tłumaczenie: Zuzanna Krasowska


Więcej na VICE:

Tagged:
Broadly DK
psychologia
orgazm
kobiety
mężczyźni
związki
seksualnosc
przyjemność
Męskość
Kobiecy orgazm
najnowsze badania