Kiedyś, dawno temu, gdy oddawałem się aktywności obecnie zalegalizowanej w Waszyngtonie i Kolorado, zacząłem zastanawiać się nad cholernie głębokim pytaniem: co stanie się ze światowymi religiami, jeżeli nawiążemy kontakt z pozaziemską cywilizacją? Czy religijni przywódcy podrasują swoje teologie w obliczu odkrycia, że ludzie nie są niczym bardziej wyjątkowym niż odporna odmiana pleśni? Czy może świątobliwi zauważą, że ich pisma nie są wiele warte i tylko budzą uliczny ferment, a tak naprawdę nie ma w nich nic na tyle wartościowego, aby zgodnie z nimi żyć?
Zamiast zapomnieć o pytaniu, tak jak zrobiłem to ja (w tym przypadku dlatego, że zajęła jego miejsce całkiem skomplikowana kwestia, a mianowicie jak gospodarstwo domowe z jednym psem różni się od takiego z dwoma), dr David A. Weintraub, astronom z Uniwersytetu Vanderbilt, napisał księgę odpowiedzi. W Religie i życie pozaziemskie: jak sobie z tym poradzimy? rozważa, jak światowe religie odpowiedzą na odkrycie życia gdziekolwiek indziej we wszechświecie. Rozmawiam z nim o tym.
Videos by VICE
Dlaczego to napisałeś? Czy wiesz coś, czego my nie wiemy o kontakcie z kosmitami?
O ile mi wiadomo, do kontaktu nie doszło. Astronomowie opanowali odkrywanie planet i powodem, dla którego ten temat mnie zainteresował, jest to, że na niektórych może istnieć życie. Taka była główna przyczyna powstania mojej książki. Tak jak wszystkich innych ciekawi to również astronomów, którzy są lepiej wyposażeni w narzędzia pozwalające wyjaśnić problem. Między nami mówiąc, astronomowie mogą bardzo szybko stać się zdolni do udzielenia odpowiedzi na to pytanie.
Jak religia i astronomia na siebie zachodzą?
Podam kilka przykładów. Jeden bardzo prosty i oczywisty to Gwiazda Betlejemska. Dla chrześcijan jest zagadnieniem religijnym, ale stanowi też problem astronomiczny. Czy rzeczywiście istniało coś takiego jak Gwiazda Betlejemska? Jeżeli tak, co to było? Kalendarze świąt i astronomiczne zachodzą na siebie. Na jednym z kursów wykładam o procesie Galileusza. Dlaczego Kościół katolicki wytoczył mu proces, gdy twierdził, że Ziemia krąży wokół Słońca? Czy to nie problem astronomiczny? Najwyraźniej 400 lat temu był również i religijny.
Wydaje się, że religia i astronomia to dwie konkurencyjne wobec siebie narracje. Religia opowiada o wyjątkowości każdej pojedynczej osoby, podczas gdy astronomia odkrywa, że nasza planeta nie jest niczym specjalnym. Czy istnieje możliwość pogodzenia religii i astronomii?
To zależy od tego, co odkryją astronomowie i jak do tego podejdą różne religie. Istnienie obcego życia nie jest samo w sobie zagrożeniem dla religii. Duża część z nich wydaje się całkiem kompatybilna, a nawet entuzjastycznie nastawiona do idei istnienia życia pozaziemskiego. Tylko niektóre religie wydają się zaniepokojone.
A więc jeżeli jutro obcy wylądują na Times Square, które religie będą mieć kłopoty?
Pozwól mi cofnąć się na chwilę i podkreślić, że nie piszę o latających talerzach i ufoludkach, które miałyby z nami nawiązać kontakt. Astronomowie wykrywają chemiczne dowody na istnienie życia poza Ziemią, co różni się od wspomnianych ufoludków wychodzących ze statku kosmicznego i ogłaszających: „Oto jesteśmy”. Niemniej religie, które będą mieć najwięcej problemów z tym zagadnieniem, to najbardziej konserwatywne formy chrześcijaństwa.
Dlaczego?
Ponieważ kładzie się w nich nacisk na dosłowne znaczenie opisu stworzenia ludzkości przez Boga. Według tych odłamów chrześcijaństwa Eden był rzeczywistym miejscem na Ziemi, gdzie pojawiły się pierwsze istoty inteligentne – Adam i Ewa. Jeżeli istnieją inteligentne istoty żyjące gdzieś indziej, zagroziłoby to idei, że do ewolucji jednak nie doszło – bo albo życie powstało w jakichś innych miejscach i ewoluowało do poziomu inteligencji, albo Bóg podjął decyzję o stworzeniu inteligentnego życia gdzie indziej i to miesza nam szyki, jeżeli twierdzimy, że jesteśmy faworyzowani przez Stwórcę.
A które religie uznają to za fajną sprawę?
Judaizmowi będzie to zwisać. Nie ma to nic wspólnego z samymi inteligentnymi istotami. Bo jeżeli Bóg chce stwarzać inne byty, dlaczego miałoby to nas obchodzić? Mormoni całkiem mocno wierzą w istoty pozaziemskie, natomiast w pismach islamu znajdziemy wyraźny nacisk na istnienie bytów gdzie indziej. To samo w przypadku hinduizmu i buddyzmu. Wydaje się, że nie ma w tym żadnej sprzeczności dla religii uznających reinkarnację. Reinkarnacja może nastąpić gdziekolwiek we wszechświecie, dlaczego więc miałoby nie być życia gdzie indziej? Jest wprawdzie coś wyjątkowego w reinkarnacji w ludzkiej postaci właśnie na Ziemi, ponieważ tutaj istnieje szansa na pozbycie się złej karmy i wytworzenie dobrej, ale jeżeli chodzi o samą możliwość, doktryna reinkarnacji nie wyklucza, że może ona zajść gdziekolwiek indziej we wszechświecie.
W swojej książce rozważasz możliwość, że aniołowie są obcymi.
Czułem, że muszę poruszyć tę kwestię: jeżeli wierzysz w anioły, które nie są ludźmi, to stanowią one formę życia pozaziemskiego, pochodzą z nieba, prawda? Ale większość religii nie uznaje aniołów za takie właśnie istoty, ponieważ według nich nie są one zrobione z niczego. Nie mają cielesnej postaci, nie możesz ich dotknąć. Więcej niż kilku odjechanych gości utożsamia anioły z diabłami, ale ciągle nie istnieją one w taki sposób jak E.T., Klingoni, Spock lub coś w tym stylu.
Rozkładasz na czynniki pierwsze negatywne lub nonszalanckie poglądy religijne na istnienie obcych. Ale czy istnieją religie, dla których ich istnienie byłoby dobrą wiadomością?
Jest ich wiele, ale w mojej książce trzymałem się od nich z daleka, bo treść w niej zawarta byłaby dla nich powodem, by powiedzieć: „Tak, mieliśmy rację!”. Istnieje sporo XX-wiecznych religii, czasem określanych nawet mianem „religii UFO”, których wyznawcy mocno wierzą, że obcy odwiedzili Ziemię. Tymi się nie zajmowałem.
A co ze starszymi religiami?
Nie jestem pewien. Adwentyści Dnia Siódmego, na przykład, wierzą w istoty pozaziemskie, ale jednocześnie – że ludzie są jedynymi grzesznymi bytami. Według tego przekonania Adam i Ewa istnieli naprawdę, my pochodzimy bezpośrednio od nich, więc jeżeli ktoś od nich nie pochodzi, nie cierpi z powodu grzechu. Wierzą więc, że istoty pozaziemskie istnieją, ale nie są grzeszne, niemniej dopiero jeżeli byśmy je faktycznie spotkali, moglibyśmy się dowiedzieć, czy to prawda. Niektóre religie spotkanie z obcymi czegoś by nauczyło. Również katolików, którzy zmagają się z ideą uniwersalizacji grzechu. Odchodzą stopniowo od Adama i Ewy, ale idea pierworodności grzechu ciągle istnieje jako koncepcja. Właściwie jest tak, jakby życie pozaziemskie nie było przez nich zupełnie dobrze przemyślane.
W maju ub.r. papież Franciszek powiedział, że ochrzciłby obcych.
Ważnym pytaniem jest, czy istoty pozaziemskie zasługują na nawrócenie. Powinno się chcieć je nawracać, jeżeli potrzebują być zbawione. Myślę, że katolicy w końcu jednak zdecydują: „Tak, rzeczywiście, w sposób, którego nie jesteśmy w stanie pojąć, istoty pozaziemskie skalane są grzechem pierworodnym, a w związku z tym powinny być nawrócone”. Historia Kościoła katolickiego pokazuje, że gotów jest nawracać. Ale czy chrześcijaństwo poprzez odkupienie Jezusa Chrystusa, które miało miejsce na Ziemi, w ogóle ma zastosowanie do kosmitów? Czy nie potrzebują oni raczej zbawienia na swojej planecie?
Czy inne religie również rzuciłyby się nawracać obcych?
Większość religii by nie nawracała. Judaizm nie jest zainteresowany prozelityzmem. Islam, na tyle, na ile wiem, nie nawracałby. Społeczność muzułmańska wydaje się rozumieć, że islam został sprowadzony na Ziemię przez proroka Mahometa i stanowi religię dla ludzi. Inne inteligentne istoty na Ziemi lub na pozostałych planetach miałyby swojego proroka i profetycznie objawioną religię, więc nie trzeba eksportować islamu. Mormoni mogliby chcieć nawracać. Dużo chrześcijańskich odłamów również. Kościoły prawosławne mogłyby. Bardziej konserwatywni protestanci mogliby. Ewangelicy też. Unitarianie, kwakrowie, wyznawcy hinduizmu i buddyści – nie.
Kiedy pytanie o życie pozaziemskie po raz pierwszy pojawiło się w teologii?
Większość ważniejszych religii istnieje od kilku tysięcy lat. Jeżeli cofniemy się w czasie, nie wydaje mi się, aby ktokolwiek zastanawiał się na ten temat. Ale oczywiście greccy filozofowie poświęcili problemowi trochę czasu, co sprawia, że rodowód tej myśli jest złożony. Dominowała opinia Arystotelesa, że Ziemia stanowi centrum wszechświata i poza nią życie nie istnieje. Byli tacy, którzy się z nim nie zgadzali, więc choć z reguły przegrywali dyskusję, same idee krążyły w sferze intelektualnej. Niedługo po Arystotelesie dominującą religią stało się chrześcijaństwo, którego wczesne idee były geocentryczne. Ale hasło, że Bóg nie mógł stworzyć innych światów, wydawało się ograniczać jego potęgę. A więc w XIII wieku Tomasz z Akwinu przeciwstawił się Arystotelesowi: „Wiesz, jeżeli Bóg chce stwarzać inne światy, może to zrobić. Jakkolwiek jest oczywiste, że tego nie chce”. Przez długi czas właśnie taki wątek intelektualny dominował w chrześcijaństwie. Ale w innych religiach, jak buddyzm, hinduizm i judaizm, nie wydaje mi się, żeby poświęcano wiele uwagi temu zagadnieniu. Powodem było albo to, że życie pozaziemskie jest niemożliwe i kogo to zresztą obchodzi, albo że i tak nie moglibyśmy go poznać, więc kogo to obchodzi. Nie stanowiło to ważnej kwestii dla tych religii.
Czy religie podrasowały swoje filozofie w zeszłym wieku, gdy poznawanie innych planet stało się możliwe pod względem technologicznym?
Podczas pracy nad Religie i życie pozaziemskie: jak sobie z tym poradzimy?, częściowo motywowało mnie właśnie to, że niewiele się o tym mówiło lub pisało. Bardzo możliwe, że w następnym wieku odkryjemy we wszechświecie inne życie. Czy nie nadszedł więc czas, byśmy zaczęli o tym myśleć poważnie? 200 lat temu Thomas Paine przedstawił argument, że nie można być chrześcijaninem, wierząc w życie pozaziemskie. Możesz wybrać albo jedno, albo drugie. Kiedy to powiedział, wielu chrześcijan próbowało z nim dyskutować, ale ostatecznie zamieciono sprawę pod dywan. Być może należy ją spod tego dywanu teraz wywlec. Nie uważam, żeby wiara w życie pozaziemskie wykluczała bycie chrześcijaninem, ale gdy je odkryjemy, ludzie będą mieli problem z ogarnięciem tematu. Powinniśmy się zatem zacząć siłować z tymi zagadnieniami wcześniej niż później.
More
From VICE
-

Photo by Remi BENALI/Gamma-Rapho; The Muppets Studio/Disney General Entertainment Content via Getty Images -

-

Screenshot: Sabotage Studios/Nintendo -
