FYI.

This story is over 5 years old.

Wideo z internetu, które musisz zobaczyć

"Superstition" w wykonaniu tego gościa jakimś cudem wywołało Steviego Wondera

A potem zaśpiewali utwór wspólnie. Jeśli będziesz tego pragnął wystarczająco mocno, Stevie zawsze się pojawi.
Lauren O'Neill
London, GB

Graysonie Erhardzie, długowłosy trubadurze, pochodzący z Kolorado autorze piosenek, dałeś ludziom zgromadzonym w hotelu Marriott w kalifornijskim Anaheim najlepsze widowisko, jakie będzie im dane w życiu zobaczyć. Owi goście byli zmęczeni po długim dniu konferencji National Association of Music Merchant, lecz ty i Betty uraczyliście ich dobrym wykonaniem znanych kowerów. Betty to imię, które nadałeś swojej gitarze akustycznej.

Reklama

Po kilku kawałkach (może trochę "Hotel California", trochę "Brown Eyed Girl"), postanowiłeś spróbować czegoś nowego. Zawsze jarałeś się "Superstition" Steviego Wondera, więc pomyślałeś, że publiczność może mieć podobne odczucia. I mimo że nie znałeś wszystkich słów drugiej zwrotki, rozpocząłeś swoją chropowatą, rockową interpretację, która miała stać się twoim znakiem rozpoznawczym.

Wtem. Wtem. Niczym zwabiony dźwiękami własnej superprodukcji jak widmo swojej duszy, na scenie pojawia się sam Stevie Wonder, który przybył do Marriotta, by cię uratować. Jego twarz jest pogodna, ma życzliwy wyraz. Jego ciało jest okryte tuniką. Kiedy wspólnie z tobą wykonuje "Superstition", szepcze ci do ucha tekst piosenki, łaskawie ignorując fakt, że wcale nie brzmisz inaczej niż ten gość z rockową barwą, który co roku odpada w drugim etapie finałów "American Idol".

Graysonie Erhardzie, przyzwałeś Steviego Wondera. Nie ma skali, by zmierzyć to co możesz z tym zrobić. Wielki przełom może czyhać tuż za rogiem. Jesteś do tego zobligowany przez moc Steviego.

WAŻNE: No dobra, tak naprawdę to nie wiem jak Grayson nazwał swoją gitarę i czy zagrał "Brown Eyed Girl", lecz większość z przytoczonych sytuacji rzeczywiście miała miejsce, wewnątrz uświęconych przestrzeni hotelu Marriott w kalifornijskim Anaheim w miniony poniedziałek. Stevie, jak zawsze, pozostał ziemskim aniołem (dedykując piosenkę wszystkim uczestniczkom Marszów Kobiet na całym świecie), a Grayson dał naprawdę solidny popis, grając niespodziewany duet z kultową gwiazdą. Dzięki współczesnej technologii za poniższe nagranie, na którym uchwycono rzeczony występ: