
Kim Kardashian West. Fot. Instagram/Kim Kardashian
Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Australia
A zatem, jak już wszyscy wiemy, Kim Kardashian została obrabowana w paryskiej rezydencji, w której zatrzymała się na czas tygodnia mody. Bandyci skrępowali ją, zakneblowali i trzymali na muszce pistoletu. Podobno „błagała o życie” i prosiła napastników, którzy byli przebrani za policjantów, żeby ją oszczędzili, bo „w domu czekają na nią dzieci”. Według doniesień była przerażona, że zostanie zgwałcona.
Videos by VICE
Reakcja opinii publicznej przyprawia o mdłości.
Oczywiście pojawiają się spekulacje. Tabloidy relacjonują nowe szczegóły w czasie rzeczywistym, programy informacyjne i rozrywkowe sprzedają najstraszniejsze chwile w życiu tej kobiety jako jakieś nieobyczajne przedstawienie.
Dość to wszystko obrzydliwe, ale też nietrudne do przewidzenia. Kim zbudowała swoje imperium, zamieniając swoje prywatne życie w chodliwy towar. Jest osobą publiczną, której walutę stanowią ludzkie dramaty.
Co innego jednak sprawia, że żołądek podjeżdża do gardła, coś dużo mroczniejszego, co rozgrywa się w komentarzach pod artykułami i wpisami na Twitterze. Żrąca żółć od dłuższego czasu płynęła na każdą wzmiankę o Kim, ale wygląda na to, że w obliczu rabunku puściły wszystkie tamy.
Mamy uwierzyć, że Kim albo sama opłaciła napastników dla rozgłosu, albo że na wszystko zasłużyła. Powstało już wystarczająco wiele komentarzy ukazujących, jak bardzo chore i popieprzone są takie reakcje, które odzwierciedlają bardzo niebezpieczne nastawienie do kobiet i sławy.
Nikt jednak nie mówi, jak bardzo są one nieciekawe i przewidywalne. Oczywiście, jeśli przyłożymy ucha do durnej planety, usłyszymy w jej zatęchłych trzewiach, że Kim Kardashian się należało. Internet z furią rzuca się na wszystko, oprócz siebie samego. Formalizuje, intelektualizuje i wzmacnia każde pierdololo, jakie kołacze się nam po pustych, protoneandertalskich łepetynach. Cały ten rozproszony gniew, wynaturzona obsesja na punkcie społecznego statusu i dziwne seksualne napięcie, jakimi podszytych jest tak wiele resentymentów wobec Kim. Oczywiście, że w rezultacie dostajemy to, co dostajemy.

Przykłady szczerych kondolencji, jakie Kim Kardashian otrzymuje po tym, jak padła ofiarą napaści.
Powód, dla którego nienawidzisz Kim, wcale nie jest ciekawy. Wkurza cię, że jest bogata. Jasne to, że niektórzy na tym świecie aż ociekają kasą, a inni nie mają co do garnka włożyć – to jest do dupy. Niestety, Kim nie miała żadnego wkładu w budowę współczesnej ekonomii, która prowadzi do tak rażących nierówności. Nie brała udziału w konferencji w Bretton Woods w 1944 roku ani w obradach Okrągłego Stołu.
Kim Kardashian nie jest politykiem, jest tylko celebrytką, która dorobiła się milionów, sprzedając to, co ty chciałeś kupić – albo twoja córka, albo przyjaciele, albo Kasia z księgowości, która jak opętana gra w apkę Kim Kardashian: Hollywood.
Argument, że Kim nie zasłużyła, nie zarobiła swojej fortuny – pieniędzy, za które sprawiła sobie całą skradzioną biżuterię – jest tak samo nudny. Co masz na myśli, mówiąc: nie zrobiła. To kto niby zarobił?

Kanye i Kim. Fot. Instagram/Kim Kardashian
Genialni spece od marketingu – możesz powiedzieć, ale to ona wypłaca im pensje. Bez marki Kim Kardashian nigdy nie zbiliby kokosów na tanich kopertówkach, dietetycznej herbatce i tępych gierkach na smartfona. Ludzie chcą kupować to, co ona ma na sprzedaż. Nie ma w tym żadnego podstępu.
Może twoja nudna nienawiść do Kim wywodzi się z moralnego oburzenia? Nie możesz ścierpieć, że zyskała sobie sławę dzięki seks-taśmie. Pewnie, że nie możesz. Nie ma to, jak wyciągać komuś głupie rzeczy, które zrobił zaraz po dwudziestce. Bardzo oryginalne. Albo mieć do kogoś pretensje o seks-taśmę, upublicznioną bez jego zgody ponad dziesięć lat temu. Tak, to ma sens.
I nie mogę sobie wyobrazić nic bardziej ekscytującego niż lektura kolejnego komentarza o tym, jaka Kim Kardashian jest „odrażająca”. Czy może ktoś jeszcze chciałby się podzielić opinią, że jej zdjęcia w czasopismach – nagie, półnagie i takie, na których jest całkowicie ubrana, ale jak przechylić głowę i zmrużyć oczy, widać zarysy kobiecej sylwetki – „tak naprawdę prowadzą do upadku społeczeństwa”?

Kim i North West. Fot. Instagram/Kim Kardashian
Sekta zagorzałych hejterów Kim zawsze trochę mnie zaskakiwała. Od kiedy to typki, których nikt nie lajkuje na fejsie stały się wyrocznią w kwestiach publicznej moralności?
Doszliśmy na krańce internetu i wróciliśmy żywi. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco
Jednak równie nudne są kolejne deklaracje „W obronie Kim Kardashian”. Ona naprawdę tego nie potrzebuje. Jest bogata, ma dwójkę dzieci, kochającego męża, silną rodzinę i rzesze fanów. Jedynej rzeczy, jakiej tu trzeba, to odrobina samoświadomości i introspekcji. Czy sam siebie słyszysz?
Tak wiele energii zużywa się na wylewanie pomyj na tę kobietę do 140 znaków, ponieważ… sama nie wiem czemu. Dlatego, że jej się udało, a tobie nie? Bo ma pieniądze, a ty chciałbyś mieć ich nieco więcej?
Może potrzebujesz nowego hobby.
More
From VICE
-

Lettuce (Credit: Sam Silkworth) -

Screenshot: Pokemon Go -

Clara Balzary -

Screenshot: NetEase