Reklama
Sport

Dziwna, okrutna historia boksu i zapasów z niedźwiedziami

Kangury to nie jedyne zwierzęta, które zmuszano do boksowania się z ludźmi. Przez całe wieki mężczyźni wchodzili na ring – lub do klatki – by walczyć z niedźwiedziami

tekst Sarah Kurchak; tłumaczenie Zuzanna Krasowska
12 Październik 2017, 7:24am

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Sports

Jak się okazuje, na każdego majestatycznego dzikiego zwierzaka, który nikomu nie wadzi i w spokoju zajmuje się własnymi sprawami, przypada jakiś dupek myślący: „Założę się, że mógłbym pokonać go w walce" oraz kolejnych kilku gamoni pragnących zobaczyć, jak ktoś przepycha się z taką biedną bestią. W niektórych częściach Stanów zapasy z aligatorami są tak popularne, że wręcz powstały poświęcone temu kursy. Z jakiegoś niezrozumiałego powodu istnieją ludzie, którzy w wolnym czasie siłują się z ośmiornicami. Jakiś czas temu napisałam też artykuł o tym, że w niektórych częściach świata zmusza się kangury, by walczyły ze swoimi kolegami albo kolesiami pokroju Woody'ego Allena.

Jednak najczęściej do takich bezsensownych i okrutnych rozrywek wykorzystywano niedźwiedzie – przez wiele lat zmuszano je zarówno do uprawiania zapasów, jak i boksowania się z ludźmi. Niestety w którymś momencie uznano je za mistrzów mieszanych sztuk walki (co jest zresztą prawdą) i zdecydowano, że należy je wykorzystywać do debilnych, międzygatunkowych przepychanek.

Jeśli na chwilę pominąć by fakt, że stanowi to koszmarną i okrutną praktykę, można zrozumieć, dlaczego to właśnie niedźwiedzie uznano za odpowiednich przeciwników dla ludzi. Kiedy te zwierzęta walczą ze sobą, zazwyczaj przyjmują pozycję stojącą i wymieniają ciosy, które przypominają bokserskie uderzenia oraz te stosowane przez zapaśników.

Według portalu HistoryLink uprawianie zapasów z niedźwiedziami, czyli sportu, podczas którego „człowiek siłuje się z na wpół oswojonym zwierzakiem, któremu wcześniej wyrwano zęby i usunięto ostre jak brzytwa pazury, założono kaganiec i rękawice, a czasem nawet przecięto ścięgna w ramionach i nogach", stało się popularne w Europie w połowie XIX wieku, a do Ameryki dotarło w 1877 roku. „W listopadzie tego roku brooklyńska gazeta »Daily Eagle« opisała wydarzenie, podczas którego główną atrakcję stanowił »niedźwiedź brunatny siłujący się ze wszystkimi uczestnikami«".

Wkrótce pojedynki z niedźwiedziami zyskały popularność w całej Ameryce. W Nowym Jorku dwa niedźwiedzie cyrkowe o imionach Lena i Martin wzięły udział w serii walk przeciwko organizatorom imprez oraz członkom widowni (reporter z „New York Timesa", zawiedziony debiutancką walką Martina, napisał, że „niedźwiedź najwyraźniej nie zrozumiał, że stanowiło to świetną zabawę"). W następnym roku mężczyzna imieniem Lucien Marc pokonał innego niedźwiedzia na ringu, ale podczas pojedynku stracił kciuk. Wiadomo również, że w tamtym okresie walki z niedźwiedziami stały się też popularne w Meksyku, gdzie Billy Clark wygrał podobne starcie – ale tylko dlatego, że zastosował techniki, których niedźwiedź nie miał prawa znać. Potem, 14 kwietnia 1878 roku, biedna Lena przynajmniej częściowo zemściła się na ludziach biorących udział w takich rozrywkach, kiedy w ferworze walki zabiła kolesia o imieniu Jean Francis Borne.

Niestety w żaden sposób nie ostudziło to entuzjazmu publiki i wkrótce podobne pojedynki pojawiły się w cyrkach w całym kraju. Na przestrzeni następnych 100 lat takie niedźwiedzie jak Teddy, Buster Bruin, Big Boy, Jiggs, Gorgeous Gus i Terrible Ted na stałe zapisały się w historii sportu. O ich osiągnięciach usłyszała nawet brytyjska królowa Wiktoria, która nadała Walczącemu Brunowi tytuł szlachecki, a po śmierci kazała go wypchać. Niedźwiedzie występowały również w popularnych programach telewizyjnych, a nawet były zmuszane do siłowania się ze znanymi zapaśnikami.

W tym samym czasie w Porta Costa w Kalifornii lokalny niedźwiedź zaczął zdobywać coraz większa popularność z powodu swoich osiągnięć na ringu. 27 czerwca 1885 roku „Contra Costa Gazette" zrelacjonowała jeden z jego pojedynków: „We wtorek w Porta Costa odbyła się krótka, ale ekscytująca walka pomiędzy Thomasem Huckstepem i niedźwiedziem Scammona. [...] Huckstep rozpoczął od zamachu w stronę nosa przeciwnika. Niedźwiadek […] odwinął się prawym sierpowym, którym rozłożył Huckstepa na łopatki. Następnie od razu zaatakował z lewej strony, jednocześnie drąc jego strój na drobne kawałki. Huckstep błyskawicznie wytoczył się z ringu, a sędzia Bob Lee ogłosił koniec walki. Zwierzak pokonał mężczyznę w ciągu jednej rundy".

W następnym miesiącu w tej samej gazecie pojawiła się wzmianka, że niedźwiedź zniszczył kolejny, drogi strój przeciwnika. Potem słuch o nim zaginął.

Na następne kilkadziesiąt lat pojedynki bokserskie z niedźwiedziami zeszły do podziemia (cóż, jeszcze głębiej niż dotąd), ale media ponownie podchwyciły ten temat w 1949 roku, kiedy Gus Waldorf i pewien niedźwiedź stoczyli pojedynek w klatce. Mężczyzna przegrał starcie i na zawsze zapisał się negatywnie w historii, jako że przerażające ujęcia z tamtego wieczoru są najsłynniejszymi zdjęciami dokumentującymi takie haniebne walki.


Tylko ciekawe historie. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Nawet niektórzy w miarę znani pięściarze postanowi zmierzyć się w podobnej walce. Tony Galento, bokser i właściciel popularnego w latach 30. i 40. klubu postanowił kiedyś zawalczyć z grizli, by przyciągnąć więcej osób na swoją następną walkę. Innym razem zmierzył się z kangurem i martwą ośmiornicą. Zawodnik wagi ciężkiej Chuck Wepner, najbardziej znany z tego, że stanowił pierwowzór postaci Rocky'ego, przegrał kiedyś walkę z grizli, ale wkrótce wrócił na ring i domagał się rewanżu.

Chociaż wraz z powstaniem ruchów walczących o prawa zwierząt takie praktyki stały się zdecydowanie rzadsze, niestety w niektórych kręgach wciąż stanowią one popularną rozrywkę. W 1995 roku w Columbus w Ohio aresztowano właściciela pewnego baru, ponieważ urządzał on walki, podczas których pijani studenci bili się z niedźwiedziem Cezarem. Oburzenie, jakie wywołała ta sytuacja, sprawiło, że w mieście w końcu zakazano walk z niedźwiedziami i kangurami. W 2007 roku z podobną krytyką spotkało się pewne chińskie zoo, które organizowało pojedynki między młodymi niedźwiadkami. Jak podał „The Telegraph", podczas walk zwierzęta musiały nosić bokserskie stroje.

Na szczęście internet zdaje się preferować filmiki z niezainscenizowanymi przepychankami między niedźwiedziami od takich rażących przykładów okrucieństwa wobec zwierząt (które zdecydowane za rzadko kończą się śmiercią albo odgryzieniem czyjejś dłoni). Na każdą informację o starym pojedynku bokserskim albo zapasach przypada znacznie więcej nagrań siłujących się koali, boksujących się misiów polarnych czy niedźwiedzi przybierających śmieszne pozy przed walką. Wszystkie z nich są nieskończenie bardziej zabawne i sympatyczne niż informacje o tak okrutnym wykorzystywaniu zwierząt.

Jeżeli chcesz zobaczyć, jak naprawdę wyglądają relacje między ludźmi a misiami, kiedy obie strony darzą się prawdziwym szacunkiem, poczytaj o niedźwiadku Wojtku, którego podczas II wojny światowej zaadoptowali polscy żołnierze. Misiek spał z nimi w namiotach, pił piwo i przeszedł cały szlak bojowy z Iraku do Włoch. Kapral Wojtek, bo taki przyznano mu stopień, uwielbiał zapasy z żołnierzami – może dlatego, że nikt go do tego nie zmuszał ani nie okaleczał, by łatwiej było z nim wygrać.


Więcej na VICE:

Tagged:
VICE Sports
prawa zwierząt
zwierzęta
Klatka
niedzwiedzie
okrucieństwo
boks
Zapasy
niedźwiedź
sztuki walki
okrucieństwo wobec zwierząt
sporty walki