wywiad

Poznaj alfonsa z Dubaju, który organizuje rozrywkę miliarderom

Chciałbyś sobie postrzelać z kałacha, prowadząc złote Lamborghini? A może masz ochotę na pustynną orgię? Żaden problem. On ci to wszystko załatwi
25 Lipiec 2017, 6:45am
Ilustracja Benjamin Thomson

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Australia

Dubaj to dla Bliskiego Wschodu to samo, co Las Vegas dla Ameryki – jedyna różnica polega na tym, że w tym pierwszym kobiety chodzą w burkach. W tym imprezowym mieście w Zjednoczonych Emiratach Arabskich roi się klubów nocnych, sztucznych wysp, monumentalnych drapaczy chmur i siedmiogwiazdkowych hoteli, przez co nawet najpobożniejsi ulegają swoim cielesnym żądzom. Choć opis ten wydaje się wewnętrznie sprzeczny, w rzeczywistości bardzo wiernie oddaje złożony charakter arabskiego ducha: mimo że powinien się jednoczyć pod sztandarem ummy, czyli wspólnoty muzułmańskiej na świecie, wciąż plącze się w konflikty, wojny domowe i przemoc na tle religijnym.

No i w seks.

Kiedy kilka lat temu odwiedziłem ten kraj, po raz pierwszy zdałem sobie sprawę z tego, jak wiele pracownic i pracowników seksualnych jest w stanie operować na terenie jednego hotelu. Wszyscy ukrywający się za niejasnymi sformułowaniami i niejednoznacznymi propozycjami, bo jak powiedział mi pewien amerykański żołnierz, „tutaj nie możesz po prostu zapytać, czy ktoś chce się z tobą pieprzyć. To stara szkoła: musisz wrócić z nimi do ich mieszkania i dopiero tam wybadać ceny".

Pragnąłem dowiedzieć się jak najwięcej o tej dziwnej branży i w końcu, po wielu telefonach oraz rozmowach na Skypie, ukraiński alfons, którzy żyje w Dubaju, zgodził się ze mną porozmawiać o swoim bardzo lukratywnym zajęciu. Był bardzo blady i miał na sobie czarny garnitur, polo Burberry oraz wysadzanego Rolexa. Oto co Alex* miał do powiedzenia o zarabianiu na branży usług seksualnych w kraju, gdzie prostytucja jest nielegalna i stanowi temat tabu.

VICE: A więc jesteś Ukraińcem. W jaki sposób rozpocząłeś pracę w Dubaju?
Alex: Zarabiałem jako konsultant firmy inżynierskiej w Dżuddzie. Wraz z pokonywaniem kolejnych szczebli korporacyjnej drabiny coraz częściej musiałem spędzać czas z klientami podczas podróży do Arabii Saudyjskiej i zabawiać ich podczas weekendów spędzanych w Dubaju. Nawiązałem kilka świetnych kontaktów i ostatecznie po prostu przeprowadziłem się do Dubaju. Tam wkrótce różne firmy i banki zaczęły mnie wynajmować, żebym zapewnił ich klientom dobrą zabawę.

Czyli jesteś pewnego rodzaju organizatorem imprez?
W sumie masz rację, moja praca jest czymś więcej niż tylko stręczycielstwem. Zaspokajam wszelkie potrzeby moich klientów. Współpracuję wyłącznie z dużymi hotelami i klubami nocnymi. Za każdym razem, gdy pojawia się u nich ważny gość, który chce urządzić przyjęcie lub pokazać swoim gościom coś wyjątkowego, dzwonią właśnie do mnie – każdy, kto dostarczy mi klientów, dostaje swoją działkę. Ja natomiast zbudowałem moją reputację na tym, że nigdy nie ujawniam tożsamości klientów.

Organizowałem imprezy dla gwiazd, polityków i gangsterów. Każdy z nas ma przecież inne preferencje i nie wszyscy pragniemy blondyny z wielkimi cycami: niektórzy raperzy chcą zapalić haszysz w podwodnym hotelu, a część biznesmenów marzy o wystrzeleniu z serii z kałacha podczas jazdy na wielbłądzie lub w Lamborghini. Kiedy przebywają w Dubaju, to właśnie dzięki mnie puszczają im hamulce i cieszą się życiem. To raj dla rozrabiaków; tutaj chociaż na chwilę mogą zapomnieć o prawdziwym świecie.

Jaka była najdziwniejsza impreza, którą kiedykolwiek musiałeś zorganizować?
Pewnego razu amerykański biznesmen chciał, aby na pustyni spotkało się z nim dziesięć dziwek w burkach. Rozłożyliśmy namiot i umieściliśmy w nim głośniki, a obok, dosłownie pod gołym niebem, postawiliśmy jacuzzi oraz rozstawiliśmy wielkie łoże. Facet wielokrotnie podkreślał, że nie życzy sobie, żeby kobiety odsłoniły swoją twarz podczas zdejmowania burki. To był bardzo dziwny człowiek; obserwował, kiedy służba uprawiała seks z tymi kobietami. Nie zamówił alkoholu ani nic, jedynie luksusowe laski w burkach.

A co z dziwacznymi imprezami dla tubylców?
Cóż, kiedyś pojawił się szejk z Jemenu, który chciał, żebym w przeciągu zaledwie godziny zorganizował mu 30 murzynek i wystarczająco dużo Viagry, żeby zabić Charliego Sheena. Nawet zaprosił mnie na tę orgię, ale powiedziałem mu, że powinien sam się tym nacieszyć. Potem usiadłem w holu i sączyłem koniak aż do wschodu słońca, w międzyczasie obserwując, jak obsługa donosi świeże ręczniki do jego pokoju. Kiedy skończyli, można było odnieść wrażenie, że w hotelu wybuchła bomba – panował kompletny rozgardiasz, musiałem wręcz zorganizować odkurzacze parowe. Jego pokój przypominał jedną wielką pieprzoną plamę.


Tylko ciekawe historie. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Zakładam, że to nie był szczególnie religijny człowiek?
Kwestia islamu nie powinna przeszkadzać w dobrej zabawie. Wszyscy jesteśmy zwierzętami i mamy swoje potrzeby. Uważam się za śledczego, który musi dojść do tego, czego dokładnie chce mój klient. Ja jedynie wyciągam wnioski, za nic nie ponoszę winy. Być może w oczach Boga pracuję dla Diabła, sam nie wiem. Jednak ci ludzie nie są dziećmi: w Dubaju wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że istnieje odpowiedni czas i miejsce na religię. W ciągu dnia należy być człowiekiem religijnym, szczególnie w oczach innych. Jednak jeśli naprawdę ostro zapierdalasz, powinieneś móc się w nocy zrelaksować. Grzech jest czymś naturalnym.

Nie boisz się władz lub policji religijnej?
Mamy swoje dojścia oraz wystarczająco rozumu, żeby działać bardzo dyskretnie. Nie możemy o tym za bardzo rozmawiać, bo to bardzo delikatna kwestia. Nikomu nie wyrządzamy krzywdy. Znam ludzi, którzy dostali baty, ponieważ byli nieostrożni i naprawdę potrzebowali, żeby ktoś ich przystopował. Staramy się utrzymywać nasze interesy z dala od tubylców i Saudyjczyków. Oczywiście nasze usługi oferujemy przede wszystkim obcokrajowcom i poważnym biznesmenom, ale ludzie gadają. Za odpowiednią cenę wszystko ujdzie ci tutaj na sucho, podobnie jak wszędzie indziej. Każdy jest sługą pieniądza lub seksu – inne rzeczy tak naprawdę nie mają znaczenia.

Nie masz problemu z takim traktowaniem kobiet? Handel ludźmi i przymusowa prostytucja to problem, z którym boryka się cały świat.
To wszystko bzdury. Zapytaj jakąkolwiek kobietę, czy ktokolwiek zmusza ją do tej pracy. Tam, skąd pochodzę, kobiety zarabiają nędzne grosze, o ile w ogóle dostają jakiekolwiek pieniądze. Przyznaję, zmuszają je do tego kiepskie warunki życiowe, ale przynajmniej zarabiają na godne życie. Część z kobiet, które znam, pochodzi z najbiedniejszych wiosek w moim kraju, a mimo to teraz jeżdżą teraz własnym Ferrari i mieszkają w luksusowych wieżowcach. Jeśli zapytasz, czy ktokolwiek je do tego zmusza, zaśmieją ci się w twarz. Dziewczyna, z którą ogarniałem się w liceum, teraz mieszka w Biarritz we Francji i prowadza się z filantropem-miliarderem. Jasne, nie każda może sobie pozwolić na taki poziom życia, ale z pewnością w tej branży nie wykorzystujemy ludzi.

Ile zarabiasz?
Jeśli chcesz pieprzyć nasze kobiety, musisz wydać trochę hajsu. Nie potrzebujemy reklamy, nasza reputacja mówi sama za siebie. Nasza usługa opiera się na poleceniach. Stawki dziewczyn zaczynają się od 1000 dolarów (3,7 tys. złotych) za godzinę, chłopców od 500 dolarów (1,8 tys. złotych).

Chłopców?
Tak, ale to nie dla Arabów, tylko głównie dla obcokrajowców. To bardzo dziwne, wszystkie brutalne zajścia miały miejsce właśnie wtedy, kiedy w grę wchodziły męskie prostytutki. Ci zagraniczni biznesmeni bardzo często czują się zakłopotani własnymi pragnieniami. Prześpią się z facetem, a potem – kierowani wstydem – pobiją go do krwi. To prawdziwi tchórze, nie potrafią pogodzić się z własną seksualnością. Uważają się za twardych gości, ale lubią brać w dupę. Nie rozumiem tego.

Jak sobie radzisz z takimi klientami?
Najchętniej kazałbym kilku silnym chłopakom rozprawić się z nimi w podobny sposób. Niestety w tym biznesie trzeba zachowywać pokojowe stosunki. Chłopcy do towarzystwa potrzebują tych pieniędzy, a brutalna zemsta nic im nie da, więc po prostu przyjmuję zapłatę od takich osób.

Pomijając pieniądze, dlaczego się tym zajmujesz?
Lubię sprawiać ludziom przyjemność. W pewnym sensie sam jestem jak kurwa. Poznaję ukryte potrzeby moich klientów i uwielbiam je zaspokajać. Żyję dla chwil, kiedy wychodzą z pokojów i widzę wyraz ich twarzy. Jestem tylko człowiekiem, lubię robić wrażenie na innych. Od zawsze patrzyłem z fascynacją na gangsterów w amerykańskich filmach – każdy, kto pochodzi z biednych okolic, zachwyca się takimi „złymi chłopcami". To prawdziwi buntownicy. Teraz też mogę być taki jak oni, a do tego dostaję za to pieniądze. Wszyscy są mi wdzięczni i to po obu stronach transakcji. Nie rozprowadzam narkotyków po biednych dzielnicach, mimo że mam taką możliwość. A przecież zarobiłbym na tym znacznie więcej.

Czy uważasz, że twoja praca jest ważna?
Niektórzy niedojrzali ludzie uważają, że można być jedynie dobrym albo złym. Jednak co sprawia, że pewnie pragnienie jest dobre, a inne złe? Kto o tym decyduje? Ja wierzę w kompromis. W małżeństwie przecież właśnie to jest najważniejsze: ustalenie, co lubię w mojej żonie, a czego nie. Jesteśmy dorośli, negocjujemy, ustalamy pewne granice. Nasza moralność również stanowi pewnego rodzaju ustalenie i dopokąd nie szkodzi żadnej ze stron, można uznać ją za korzystną. Zapewniam ludziom rzeczy, które niektórzy uznają za złe, ale w rzeczywistości są zupełnie naturalne i trzeba ich raz na jakiś czas doświadczyć. W Dubaju określają te złe rzeczy mianem „haram", podczas gdy na zachodzie funkcjonują one jako „wolność" czy „wyzwolenie". Tak czy siak, są to rzeczy niezbędne, a ja zajmuję się tym, żeby zapewnić je ludziom, którzy mogą sobie pozwolić na zaspokojenie tych potrzeb w świecie arabskim. Niezależnie, czy uznają je za dobre, czy za złe.

*Alex zgodził się z nami porozmawiać jedynie pod warunkiem, że nie podamy jego imienia – innymi słowy, Alex to nie jest jego prawdziwe imię.


Więcej na VICE: