Żeby odświeżyć swoje doznania muzyczne pacholęcych lat, poprosiliśmy twórcę strony Zdelegalizować polski nu metal, aby przypomniał o wkładzie Polaków w historię tego gatunku. Oddajmy mu głos.
Polska ma papiery na granie nu metalu. Kiedy na Zachodzie nurt ten biedował i przechodził kryzys, u nas wciąż stanowił stały program lokalnych przeglądów i juwenaliów. Za granicą indie rock wyparł maskulinistyczne brzmienia, a tłusta grzywka i rurki zastąpiły kozie brody i koszykarskie spodenki, jednak nad Wisłą obie te estetyki żyły w zgodnej symbiozie, solidarnie spuszczając napalm na poczucie gustu młodej publiczności.
Videos by VICE
Dziś, w dobie odrodzenia nu metalu, wykonawcy wierni jego stylistyce mogą uchodzić za prawdziwie niezłomnych, a nawet (do niedawna) wyklętych. Nic dziwnego zatem, że poczuli wyraźne duchowe powinowactwo z Łupaszką, Ogniem i im podobnym. Polska tolerancja na nu metal podsyciła zaś żar patriotycznych uniesień. To musiało zaowocować powstaniem zupełnie nowej, endemicznej formuły. I rzeczywiście, patriotyczny nu metal to produkt niemający odpowiednika nigdzie w świecie. To jest nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo.
Znakomitą egzemplifikację całego trendu znajdujemy u zespołu Vexing Question z Jawora. Formacja jest tak bardzo konsekwentna, że w ciągu siedmiu lat działalności nie nauczyła się nawet nastroić. Kto by jednak zawracał sobie głowę technikaliami, kiedy „czas skończyć z reżimem piętnastu gwiazd”, jak informuje piosenka Polska. W niej też jaworzanie zanoszą przejmujące wezwanie: „Polsko, nasza Polsko, zrzuć z siebie czerwony obrzydliwy płaszcz”.
Niemniej wstrząsający okazuje się song Niezłomni, którego mocnym punktem jest mówione intro, wydeklamowane zapewne przez człowieka zawodowo podkładającego głos pod Disneyowskie szwarc-charaktery. Zastanawiać mogą tylko wersy: „Przenigdy z czerwonym w aliansach / Nie będziem jak wy”. Czy Vexing Question sugeruje w ten sposób, że bohaterowie piosenki jednak splamili się kolaboracją? W ogóle ta stylizacja na archaizmy językowe („będziem”, „żyliście po lasach jak wilcy”) wypada wprost rozczulająco, w połączeniu z kulawą na cztery łapy kopią brzmień, rodem z jakiegoś garażu w Berkeley w 1997 roku.
Idąc dalej mamy Projekt Patryoci, a więc wspólne przedsięwzięcie członków grupy Pampeluna i rapera o pseudonimie 4P (czyżby Piwko, Pety, Polar, Polibuda?). W rap-core’owym repertuarze bandu wyróżniają się Dwa nagie miecze, zwłaszcza za sprawą bonmotów typu „zasłużona chłosta dla niedobrych Niemców”, wyrażających mokry sen sanescobarskiej dyplomacji. Niestety pod naporem internetowych szyderców panowie skasowali z sieci film reklamujący crowdfundingową ściepę na nagranie ich debiutanckiej płyty. Album jednakowoż się ukazał, a uwagę zwraca okładka autorstwa niezastąpionego Jerzego Kurczaka, a więc legendy w ciskaniu heavymetalowych czaszek, smoków i gołych bab. Tym razem artysta zaserwował nam jednak prawdziwy bad trip Artura Grottgera. Misterny artwork miał chyba upamiętniać wielkie momenty polskiej historii, ale ostatecznie wyszła z niego estetyczna bitwa pod Batohem.
Nie sposób przejść obojętnie obok Fortecy ze Szczyrka, a więc prawdziwej legendy na scenie tzw. rocka tożsamościowego. Grupa ta może pochwalić się nie tylko dwunastoletnim stażem, ale też brawurą, z jaką brata nu metal, piosenkę studencką i dźwięki rodem z kompilacji Najlepsze kawałki dla kierowców ciężarówek. Weźmy choćby ten song na cześć Łupaszki. „Był taki major, co o Polską odważnie walczył z najeźdźcami” – płynie poetycka fraza, ubarwiona aksamitem gastronomicznej solówki gitarowej.
Forteca kontynuuje zresztą zbrojne konspiracyjne dzieło swojego mentora, czego dowodem sekcja newsów na jej stronie internetowej, zatytułowana „pole walki”. Nie wiem tylko z kim lub z czym walczy z większym zapałem – czy z połączonymi siłami lewaków, liberałów i eurokratów czy z resztkami dobrego smaku u posiadaczy brodoszyszek i plecaków-kostek. Szczyrkowska orkiestra pojawi się notabene w roli gwiazdy przeglądu Muzyka Wyklęta w Legnicy, obok m.in. Anastasis.
A właśnie, Anastasis… Pomni tego, że obok honoru i ojczyzny trzecim elementem patriotycznej triady jest Bóg, nie możemy zbyć milczeniem ostatnich Mohikanów nu metalu chrześcijańskiego. Trudno nie czuć swoistej sympatii do tych legniczan, z ich nieporadnymi rapsami, obfitym długiem zaciągniętym u P.O.D. i niesłabnącym od prawie dwóch dekad ewangelizującym zapałem. Zwłaszcza że w jednym ze swych sztandarowych utworów Twoje słowo, stać ich na gorzką samokrytykę (i nieświadomy hołd dla Paktofoniki): „Jestem łatwopalny / Łatwo przemakalny / Mój talent marny”. Amen.
Nie da się ukryć, że nu metal zwyczajnie się zestarzał. Stwarza to jednak szansę dla wykonawców takich, jak Apokalipsa, której sloganem mogłoby być „twój stary gra mocnego rocka”. Zespół z Wołowa (jego strona www wita nas szyldem Apokalipsa Wołów – prawie jak Cattle Decapitation), po dwudziestu kilku latach tułania się po koncertach w pubie Skrzat czy innym gastro W Grymasie, poszedł po rozum do głowy, przywdział koszulki z Polską Walczącą i dziś serwuje nam kawałki o wszystko mówiących tytułach, np. W imieniu RP.
Swoich sił w nurcie patrio nu próbuje też niestrudzony Arek z warszawskiej Ametrii. Jego nowa formacja Acora oddaje hołd żołnierzom służącym w Afganistanie kawałkiem Afgan. Porażać musi nieokiełznana ekspresja frontmana, dzielnie walczącego z wadą wymowy, cudowne czyste wokale inspirowane dokonaniami hordy Feel oraz rozczulające brzmienie skrzypiec.
A skoro już o skrzypcach mowa, odnotujmy powstanie takiej perełki jak System już klęka, czyli coveru Final Countdown w wykonaniu kartelu Nordica i Przyjaciele. Poza wirtuozerią skrzypaczki, w wideoklipie do piosenki urzekać musi scena rozbijania tekturowej atrapy sierpa i młota, zawiniętej w aluminiowe sreberko. Maniera, z jaką wyraźnie artykułują „ras sierpę, ras młotę” i „betą popenkał, system już klenkał” każe sugerować poważne nadużycie C2H5OH. W każdym razie utwór niewątpliwie musi wlewać strach w serca wszystkich wrogów polskości rozumianej jako zawody w rzucie kostką brukową wyrwaną ze stołecznego chodnika.
Na koniec został jeszcze Sova. Raper-nacjonalista (nie mylić z wykonawcą przeboju Dziś w klubie będzie bang) także zasłynął za sprawą pożyczenia muzyki od artystów rodem ze zgniłego Zachodu. Do podkładu autorstwa Linkin Park melodeklamował bowiem słowa: „Jesteśmy dumni z pochodzenia, choć demokracja oblewa nas błotem, zwiastuję wam potęgę Polski w upadającej Europie”.
Można zapytać, czy sobowtórowi Eldo nie przeszkadza fakt, że LP ma w składzie Azjatów i otwarcie popiera środowiska LGBT, ale najwyraźniej nie, skoro ponownie użył kompozycji Amerykanów w swojej przeróbce In the End. W tym kontekście nieco zabawnie wypada wers „Polska to coś więcej, niż trend z USA”, a już zupełnie rozbraja disclaimer „Klip nie sfinansowano ze środków funduszy Unii Europejskiej” (pisownia oryginalna).
PRZECZYTAJ TEŻ:
More
From VICE
-

(Photo by Anthony Pidgeon/Redferns) -

Credit: Amazon -

Lectric XP4 750 folding ebike in Pine Green – Credit: Matt Jancer -

VICE