Reklama
związki

Najczęstsze kłamstwa, jakich używamy na aplikacjach randkowych

Okazuje się, że wszystkie kłamstwa z Tindera można podzielić na dwie główne kategorie

tekst David Markowitz; tłumaczenie Dominika Skórzewska
30 Sierpień 2018, 11:00pm

Fot. via Getty Images

Prawie jedna czwarta młodych dorosłych szuka miłości poprzez serwisy randkowe lub aplikacje. Ta stosunkowo nowa forma zalotów może dać ci dostęp do dużej puli potencjalnych partnerów. Stawia przed tobą także nowy zestaw wyzwań.

Prawdopodobnie ktoś już ci opowiadał lub doświadczyłeś na własnej skórze randki, która nie wypaliła z jednego z następujących powodów: był niższy, niż twierdził, wyglądała inaczej niż na swoich zdjęciach lub świetnie się z nim pisało, ale rozmowa podczas kolacji przypominała wyrywanie wszystkich zębów naraz.

Innymi słowy, profil osoby i wiadomości wysłane przed randką nie zawsze odzwierciedlają, kim ta osoba tak naprawdę jest. W niedawno opublikowanym studium razem z moim kolegą Jeffem Hancockiem zastanawialiśmy się: jak często ludzie korzystający z aplikacji oszukują? W jakich kwestiach są skłonni kłamać?

„Telefon padł mi na siłowni”

Jako jedni z pierwszych staramy się w naszych badaniach odpowiedzieć na te pytania. Inni skupiali się raczej na sztuce podstępu w randkowaniu online. Wcześniejsze obserwacje koncentrowały się głównie na profilu randkowym. Badania wykazały na przykład, że mężczyźni mają tendencję do zawyżania swojego wzrostu i wymysłów na temat swojego zawodu, podczas gdy kobiety zaniżają swoją wagę i mają tendencję do zamieszczania korzystniejszych zdjęć. Jednak profile to tylko jeden z aspektów całego procesu randkowania. Decyzja o spotkaniu pada dopiero po wysłaniu wiadomości do twojej pary.

W celu zrozumienia częstotliwości i tematyki kłamstw oceniliśmy setki wiadomości tekstowych wymienionych po „przesunięciu w prawo”, ale przed spotkaniem – okres ten nazywamy „fazą odkrywania”. Zrekrutowaliśmy ponad 200 uczestników, którzy przekazali nam swoje wiadomości z serwisów randkowych, a następnie zidentyfikowali te nieprawdziwe. Niektórzy wyjaśnili nam, dlaczego uważają wiadomości za zwodnicze, a nie żartobliwe.

Ustaliliśmy, że kłamstwa można podzielić na dwa główne typy: pierwszym były te związane z autoprezentacją. Jeśli uczestnicy chcieli sprawić wrażenie bardziej atrakcyjnych, bajerowali na przykład na temat częstotliwości uczęszczania na siłownię. Jeśli osoba sparowana wydawała się religijna, chwalili się systematycznością czytania Biblii, by stworzyć iluzję podzielanych zainteresowań.

Drugi rodzaj kłamstw był związany z gospodarowaniem wolnym czasem. Tutaj randkujący opisywali, dlaczego nie mogli się spotkać lub usprawiedliwiali ciszę w eterze na przykład poprzez bujdę o braku zasięgu w telefonie. Oszustwa te nazywane są „kłamstwami lokaja”, ponieważ są względnie uprzejmym sposobem na uniknięcie komunikacji bez całkowitego zamknięcia drzwi do więzi. Jeśli kiedykolwiek napisałeś: „Przepraszam, że zapadłem się pod ziemię, padł mi telefon”, ale tak naprawdę po prostu nie chciało ci się rozmawiać — zabawiłeś się w lokaja.

Takie łgarstwa nie sprawiają, że jesteś złym człowiekiem. Przeciwnie, mogą pomóc ci uniknąć pułapek — a na pewno nie sprawisz wrażenia dostępnego na każde skinienie lub zdesperowanego.

Celowe czy wszechobecne kłamstwa?

O ile oszustwa dotyczące autoprezentacji i dostępności stanowiły zdecydowaną większość, zaobserwowaliśmy, że tylko 7% wszystkich wiadomości w naszej próbce zostało ocenionych jako fałszywe. Skąd tak niski poziom ściemy? Szczegółowe ustalenia ostatnich badań nad oszustwem sugerują, że większość ludzi jest uczciwa, a wśród nas jest nieznaczna ilość wyborowych kłamców.

Udawanie, by sprawiać wrażenie doskonałego partnera lub ukrywanie swojego miejsca pobytu może być całkowicie racjonalne. Co ciekawe, większość randkujących się tego spodziewa. Są też zalety drobnych półprawd: mogą one sprawić, że wyróżnimy się w puli randkowej, jednocześnie dając nam poczucie autentyczności.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Należy jednak pamiętać, że jawne zmyślanie — wzmianka o swojej miłości do psów przy jednoczesnej alergii na nie — może podważyć zaufanie. Zbyt wiele bajek może być problematyczne w poszukiwaniach „tej jedynej”. Nasze badania przyniosły jeszcze jeden ciekawy wynik mówiący o naturze oszustwa w „fazie odkrywania”. Liczba kłamstw opowiedzianych przez grupę badaną była bezpośrednio powiązana z domniemaną liczbą kłamstw ich drugich połówek.

Sprowadza się to do tego, że jeśli jesteś uczciwy, to spodziewasz się tego samego od drugiej osoby. Tak samo sprawa przedstawia się w kontekście łgarstw. Jeśli szukasz miłości, ale oszukujesz, by ją zdobyć, jest spora szansa, że będzie ci się wydawać, że inni też kantują. Zatem zmyślanie w imię miłości jest normalne i robimy to w jakimś celu — nie tylko dlatego, że możemy.

David Markowitz jest adiunktem analityki danych portali społecznościowych na Uniwersytecie w Oregonie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na Tonic


Więcej na VICE: