muzyka

Poznaj polską orkiestrę, która gra na żywo muzykę z Heroes of Might & Magic

Heroes Orchestra to grupa młodych muzyków i miłośników gier. Choć istnieją od niespełna roku, zyskują coraz więcej oddanych fanów, w tym samego kompozytora muzyki do Heroes III

tekst Jan Bogdaniuk; zdjęcia: Paweł Mączewski
05 Luty 2018, 8:51am

Po prawej: Mateusz, założyciel Heroes Orchestra, po lewej: kolekcja gier autora zdjęcia. Fot: Paweł Mączewski

Kiedy pierwszy raz usłyszałem Heroes Orchestra, momentalnie przypomniało mi się ukradkowe pykanie w „Hirosy” na lekcjach informatyki i całe popołudnia po szkole spędzone z kumplami na „gorących pośladkach”. Prawdopodobnie nikomu, kto czyta te słowa, nie muszę tłumaczyć fenomenu gier z serii Heroes of Might & Magic, a zwłaszcza jej trzeciej części. Inteligentne połączenie strategicznej rozgrywki, emocjonujących bitew i rozwoju postaci rodem z RPG, osadzone w miksturze różnych mitologii i światów fantasy, odmalowane za pomocą pięknych dwuwymiarowych grafik i animacji, oprawione nadzwyczaj klimatyczną i zróżnicowaną muzyką. To właśnie temu ostatniemu elementowi gry składają hołd muzycy z Heroes Orchestra, choć większość z nich jest niewiele starsza niż wydana w 1999 roku Heroes III.

Orkiestra działa na warszawskim Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina od maja 2017 roku. Została założona jako niewielki, sześcioosobowy zespół, wykonujący głównie muzykę z World of Warcraft . Wkrótce jednak zarówno skład, jak i rozmach przedsięwzięcia zaczęły rosnąć. Dziś orkiestra i chór liczy sobie niemal 80 członków.


O grach, muzyce i innych zajawkach. Polub fanpage VICE Polska i bądź na bieżąco


Jak dotąd zagrali tylko jeden koncert w ramach festiwalu Mikstury Kultury na UMFC, ale już niedługo będzie można ich posłuchać na żywo znacznie częściej. Mają w planach próby otwarte dla publiczności i koncerty w Warszawie, marzy im się nawet trasa po całej Polsce. Udało mi się wprosić do nich na próbę i w przerwach między utworami porozmawiać z kilkoma członkami orkiestry. Jak można się było spodziewać, większość z nich ma zajawkę na gry.

Spędziłam przy Heroesach setki godzin. Nawet dziś lubię sobie pograć, zwłaszcza Nekropolią. Uwielbiam wampiry, zresztą nie tylko w grze. Magia muzyki z Heroes of Might and Magic, nie tylko z trójki, polega na tym, że jest tak bardzo różnorodna. Każde miasto i teren ma swoją muzykę: morze, podziemia, bitwa ‒ wszędzie jest inny koloryt i każdy znajdzie coś dla siebie. ‒ Paulina, sopran

Heroes Orchestra to przede wszystkim grupa kumpli ze szkoły i studiów, którzy lubią razem grać. Sentyment do Heroesów stanowi dodatkowe spoiwo.

Z Mateuszem znamy się jeszcze ze szkoły muzycznej. Jakieś pół roku temu zadzwonił do mnie i powiedział, że potrzebuje puzonisty. A że dobrze pamiętałem, jak „za młodu” całymi godzinami graliśmy i dyskutowaliśmy na temat Heroesów, od razu się zgodziłem. Dziś co prawda nie mam zbyt wiele czasu na gry, ale kiedy już znajdę chwilę, lubię sobie pyknąć jakąś kampanię. Oczywiście najfajniejsze utwory, jakie gramy, to te z puzonami, ale jeśli miałbym wybierać, to może Necropolis, Fortress i Inferno. O, we wszystkich trzech są puzony? Co za zbieg okoliczności! ‒ Tadek, puzon

Jednak nie trzeba być fanem gry, żeby docenić poziom wykonawczy zespołu, na który pracuje wielu młodych, utalentowanych muzyków.

Tak się składa, że dziś gram z Heroes Orchestra pierwszy raz. Przyszłam na zastępstwo za koleżankę. Gry to zupełnie nie mój świat, ale muszę przyznać, że pod kątem muzyki [Heroes III] jest świetna. Szczególnie podoba mi się Inferno, jest należycie mroczne, jak na piekło przystało. Prawdę mówiąc, jestem pozytywnie zaskoczona. Już wcześniej słyszałam o orkiestrze, grają w niej moi znajomi, ale sądziłam, że to bardziej studencki projekt, więc nie spodziewałam się, że poziom będzie aż tak wysoki. Sądzę, że mają przed sobą wielką przyszłość. Jest mnóstwo zespołów, które wykonują muzykę filmową, ale muzykę z gier? Jeszcze się z czymś takim w Polsce nie spotkałam. ‒ Anna, waltornia

Inferno z gry Heroes III.

Przyznaję, że też trzymam za nich kciuki. Czas, żeby o powstaniu, pracy i planach zespołu opowiedział „szef, dyrygent, aranżer, ogarniacz i głowa rodziny Heroes Orchestra”, jak sam o sobie mówi Mateusz Alberski.

VICE: Od czego to wszystko się zaczęło?
Mateusz Alberski
: Poznaliśmy się na wyjeździe integracyjnym. Gadaliśmy w autokarze o grach, jak zwykle, kiedy spotykasz nowych ludzi. Padło hasło: „W co gracie?”. I oczywiście był Wiedźmin i tego typu rzeczy, ale jak powiedziałem, że lubię grać w Heroesów, to nagle pół autokaru na mnie patrzy, wszyscy mówią: „Wow! Hirosi Trójka!? Przecież to było zajebiste!”. A ja już wcześniej trochę dłubałem przy muzyce z Heroesów, więc spytałem: „Słuchajcie, a na czym gracie? Ja mogę coś zaaranżować i byśmy razem pograli”. Był klarnet, gitara, wiolonczela, skrzypce, no i nagle zebrał się skład. Potem się trochę rozrosło.

Jak się w tym odnajduje uczelnia i profesorowie?
Kiedyś chciałem zorganizować koncert na UMFC, ale jak powiedziałem pani z biura koncertowego, że chodzi o muzykę z gier, to usłyszałem: „Co? Z gier na komputery? Jakieś konsole? Chyba podziękujemy”. Ale to był tylko jeden przypadek. Myślę, że nie byłoby tego projektu, gdyby nie mój profesor od zespołów instrumentalnych, który od samego początku widział w nas potencjał i gorąco nam kibicował. Do tej pory bardzo nam pomaga. Jestem też ogromnie wdzięczny mojej profesor od dyrygentury. To dzięki niej mój dyplom mogę robić właśnie z Heroes Orchestra, z muzyką z Heroesów. Na początku władze uczelni podchodziły do projektu sceptycznie, ale od kiedy okazało się, że jest to w jakiś sposób wartościowe, otrzymujemy z ich strony coraz większe wsparcie.

Necropolis z gry Heroes III.

Skąd bierzecie kompozycje?
Dwa lata temu, kiedy jeszcze słabo szło mi spisywanie tej muzy ze słuchu, udało mi się znaleźć maila do Paula Anthony’ego Romero, kompozytora muzyki do Heroes III. Napisałem do niego i, co mnie zszokowało, dwa dni później mi odpowiedział. Pisał, że to fantastycznie i bardzo mu miło, że ktoś z Polski bierze się za te utwory. Ale później dodał: „Słuchaj, niestety nie mam do niej nut, bo zwyczajnie nie istnieją”. Komponował to wszystko na klawiaturze midi i od razu wysyłał pliki do mixu i masteringu. Trochę wtedy posmutniałem, ale potem uznałem, że się nie poddam. Odpaliłem program i zacząłem to pomału spisywać. Bardzo powoli mi to szło, na początku byłem raczej słaby. Ale miałem tę muzę we krwi. Przemogłem się i w końcu powstała pierwsza aranżacja Necropolis na kwartet smyczkowy, klarnet i chór. Od tamtej pory wszystko piszemy ze słuchu. Trochę też dodajemy od siebie.

Na przykład?
W oryginalnej muzyce w ogóle nie ma chórów, bo pod koniec lat 90. chór w midi mógł zaśpiewać tylko „aaa” i „ooo”. Uznałem, że ciekawie by było dodać do tych utworów jakąś fabułę. Najłatwiej poszło właśnie z Necropolis, bo cały motyw Dies Irae ma już gotowe słowa, więc miałem się na czym oprzeć. Od tamtej pory dodaję chór, gdzie tylko się da. Dzięki temu można dać dodatkowy przekaz i mnóstwo fajnych smaczków. Na przykład w Battle Music: próbowałem znaleźć jakiś język orków z Heroesów, ale takiego nie ma. Stwierdziłem, że żaden problem, napiszę własny. Na Heroespedii udało mi się wykopać jakieś nazwy z barbarzyńskiej krainy Krewlod, z różnych kampanii. Zmiksowałem to trochę z mową orków z Warcrafta, trochę pożyczyłem od Tolkiena i w ten sposób powstał taki język orków i ogrów z Krewlodu. Strasznie się tym jarałem i chyba wyszło całkiem nieźle.

Battle Music z gry Heroes III.

Poza tym mamy też własne kompozycje. Oprócz dodawania fabuły do utworów, skomponowaliśmy kilka łączników między zamkami. Nasza wersja Fortress opowiada o jaszczuroludziach, którzy przegrywają wojnę. Ich główny bohater Tazar umiera i wynoszą go do krypty, która znajduje się w Nekropolii. Czyli gramy najpierw Fortress, potem nasz łącznik, a potem od razu Necropolis.

Czy Paul Anthony Romero słyszał wasze nagrania? Macie z nim kontakt?
Tak się zabawnie złożyło, że nasi przyjaciele z portalu gamemusic.pl organizowali koncert we Wrocławiu. Dowiedziałem się, że będzie na nim również Paul. Już wcześniej oglądał nasze nagrania na YouTube i strasznie mu się podobały, więc wpadliśmy na pomysł, żeby zrobić mu niespodziankę. Paul miał zarezerwowany hotel w Warszawie i miał po prostu zwiedzać miasto, ale niby przypadkiem trafił do nas na próbę. O niczym wcześniej nie wiedział. My już czekaliśmy gotowi w sali koncertowej na UMFC. Przywitaliśmy go i zapytaliśmy, czy nie chciałby z nami zagrać swoich kompozycji. I się zgodził! Wyszło genialnie, choć dla wszystkich to był trochę szok.

Nagranie z próby-niespodzianki dla Paula Anthony'ego Romero. Utwór Castle z gościnnym występem kompozytora.

To był przełom, bo na początku wszyscy uważali, że ten mój pomysł z orkiestrą jest dość szalony. A ja już wcześniej mówiłem: „Uwierzcie mi, kiedyś się uda i wysłucha nas sam kompozytor”. A inni na to: „No dobra stary, fajnie, wejdzie na jutuba, to sobie posłucha”. No i wyobraź sobie: przychodzi ten Pan Kompozytor, ładnie ubrany i gra z nami, miałem stres, ale też ciary. Kapitalna niespodzianka, zostanie mi w pamięci do końca życia.

Czy macie w repertuarze muzykę z innych gier niż World of Warcraft i Heroes III?
Pracujemy nad tym. Jest kilka gier, których na pewno sobie nie odpuszczę. Zaczęliśmy od Gothica, który moim zdaniem jest kapitalny, koniecznie Morrowind, a bez Skyrima w ogóle nie pchalibyśmy się na rynek gamingowy. Ja osobiście uwielbiam Baldur’s Gate, ale sugerujemy się też tym, co piszą do nas ludzie na fanpage’u, na YouTube, a nawet w mailach. Ktoś pyta, czy zrobimy Simsy, Final Fantasy też ma mnóstwo fanów. Planujemy poszerzyć repertuar, ale nie zaniedbujemy korzeni. Teraz majstrujemy trochę więcej przy Heroes II i IV, bo z trójki mamy najwięcej zrobione. Powoli włączamy też Killzone, Skyrim i nie tylko. Nuty są już gotowe i gramy je na próbach.

A wracając do Heroesów, masz ulubione miasto?
Ulubione miasto z trójki to Fortress [w polskiej wersji Cytadela ‒ przyp. red.], czyli to z hydrami. Ale najlepsze wyniki mam, kiedy biorę Dungeon [Loch]. W moich rękach to broń ostateczna, koszę wszystkich.

Dzięki za rozmowę!

Możecie ich śledzić na Facebooku, YouTube oraz Instagramie.


Więcej na VICE: