Reklama
zdrowie

Praca w mediach społecznościowych wymaga odporności na największe zło

Zapytaliśmy redaktorów social media, jak radzą sobie z hejtem, stresem i nieustannym życiem online

tekst Chaseedaw Giles, Kaiser Health News; tłumaczenie Dominika Skórzewska
24 Październik 2018, 11:53am

Fot. WIlliam Iven/Unsplash

Wszyscy wiemy, że jako społeczeństwo spędzamy za dużo czasu online – ale redaktorzy mediów społecznościowych z zasady nie mogą od tego uciec. Ci ludzie, pracujący na stanowisku, o którym nikt nie słyszał zaledwie 10 lat temu, doświadczają ogromnego stresu.

Media społecznościowe mogą być toksycznym miejscem – zwłaszcza dla tych, którzy pracują w tej przestrzeni. Wściekli użytkownicy w sieci zdają się zapominać, że za kontem marki, na której się wyżywają lub postami, które krytykują, kryje się człowiek.

Na ostatniej konferencji Stowarzyszenia Online News w Austin w Teksasie zapytałam redaktorów mediów społecznościowych: „Jak dbasz o zdrowie psychiczne w pracy?”. Uniwersalna odpowiedź brzmiała: „Rany. To naprawdę dobre pytanie”. Szybko zdałam sobie sprawę, że doświadczenia, obawy i mechanizmy radzenia sobie z problemami (łącznie z wizytami u psychoterapeutów) często się powtarzają.

Spędzamy niezliczone godziny w Internecie, nie tylko planując tweety, ale też udostępniając i czytając komentarze, opracowując analizy i tworząc raporty o zasięgach i wzroście liczby odbiorców. Cieszymy się, widząc, że nasze posty są popularne, wywołują wiele dyskusji i zwiększają liczbę obserwujących. Jednak społecznościówki to często przerażające i pełne samotności miejsce. Nasze zawodowe profile – zarówno publiczne, jak i prywatne – często prowadzą do nękania i obelżywych ataków.

Zarządzający mediami społecznościowymi widzą to, co najlepsze i najgorsze w sieci. Trudno nie odczuwać tego osobiście.

„To ma boleć” – mówi Tracey Spencer, psycholożka z Waszyngtonu, którą poprosiłam o radę. „Osoba, która się znęca, właśnie tego chce. Takie osoby przenoszą swoje uczucia i niepewność na innych. Prawdopodobnie nie potrafią też odczuwać empatii. To, co mówią, nie ma nic wspólnego z tobą”.

W takim razie jak ci z nas, którzy pracują w tym małym, ale rozwijającym się zawodzie zachowują równowagę i zdrowy rozsądek, spełniając jednocześnie swoje obowiązki służbowe?

„Dostaję nienawistne maile i tweety tylko dlatego, że jestem Afroamerykanką. Ludzie będą cię atakować” – powiedziała mi Erica Williams Simon, szefowa działu kreatywnego Snapchata. Mówi też, że spacery, modlitwa, medytacja i sztuka mogą pomóc w radzeniu sobie w takich sytuacjach. Wspomniała również, że Snapchat oferuje świetne benefity dla swoich pracowników, w tym znaczną ilość dni wolnych i bezpłatne usługi w zakresie zdrowia psychicznego.

Simon nie komentuje kontrowersyjnych tematów, zachowuje ostrożność, gdy coś udostępnia i nie daje się wciągać w toksyczne debaty. „Internet nie jest moim życiem. Jestem odpowiedzialna za to, jak wykorzystuję swój głos online. Tak samo jest w realu. Nie przyłączasz się do każdej dyskusji ani nie mówisz wszystkiego, co myślisz w prawdziwym życiu”.

Zasugerowała również, by współpracownicy karmili się dobrymi treściami po szczególnie wyczerpującym dniu w sieci, dodając: „Pamiętajcie, że widzicie najgorsze strony ludzi i szukajcie tych dobrych”.

Bobby Blanchard, redaktor mediów społecznościowych w „The Texas Tribune”, mówi, że w trudne dni jego menadżerowie zachęcają, by wziąć trochę wolnego i zadbać o zdrowie psychiczne. Jedną z jego wskazówek było ustawienie wszystkich powiadomień na telefonie komórkowym na tryb „Nie przeszkadzać” po opuszczeniu pracy – tej samej rady udzieliła również Gene Park, redaktorka działu mediów społecznościowych w „The Washington Post”.

„Moi współpracownicy mnie obserwują i muszę dawać dobry przykład, jak dbać o siebie i utrwalać zdrowe nawyki. Nie chcę, by mieli wrażenie, że zawsze muszą być online, bo widzą, że ja tak robię” – mówi. Zespół mediów społecznościowych „The Texas Tribune” korzysta również z komunikatora Slack i ma kanał poświęcony zgłaszaniu, omawianiu i blokowaniu trolli na ich kontach.

„Przeprowadzka do Londynu była swoistym przebudzeniem” – mówi Sadi Zeidler, dyrektorka ds. Rozwoju w Quartz, witrynie specjalizującej się w wiadomościach z Afryki i Indii. Jej menadżer był zdenerwowany, kiedy wysłała e-mailem pomysły do pracowników po godzinach – mówi. „Tutaj jest zupełnie inaczej niż w Ameryce. Dzięki temu mogłam stać się efektywna w swojej pracy” – mówi Zeidler. „Zdałam sobie sprawę, że pracuję za dużo i nie odłączam się od sieci”. Jej rada: ustal codziennie możliwe do zrealizowania cele i blokuj ludzi, którzy publikują mowę nienawiści lub przejawiają jakąkolwiek formę agresji.

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Nawet jeśli zablokujesz agresorów i usuniesz komentarze, nie da się „odzobaczyć” niektórych słów. Oszczerstwa i okazjonalne rasistowskie obelgi zostają z tobą jeszcze długo po wylogowaniu. Spencer przypomniała mi, żebym „próbowała powstrzymywać internalizację obraźliwych komentarzy” i skupiła się na „prawdziwym” życiu. Zaleca też ustalenie granic podczas pracy i po wylogowaniu. „W każdej pracy musisz znaleźć czas dla siebie”.

Przyznaję, że jeśli chodzi o media społecznościowe, czasami operuję na autopilocie. Po pracy nie mam ustawionego trybu „Nie przeszkadzać”. Często sprawdzam komentarze, retweetuje rzeczy, a kiedy nie mogę spać – sprawdzam trendy na Twitterze. Może muszę ponownie przemyśleć tę równowagę.

„Masz ograniczoną ilość kreatywnej energii” — mówi Blanchard z „The Texas Tribune”. „Sukces w mojej pracy wiąże się z wylogowaniem”.

Myślę, że jest to najlepsza rada dla osób pracujących w tym zawodzie (i poza nim).

Artykuł pierwotnie ukazał się na Tonic


Więcej na VICE: