Internet

Najgorsze rzeczy, które ludzie zamieścili w swoich relacjach na Instagramie

Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że będę prowadziła dwa życia – jedno normalne, „prawdziwe”, a drugie wirtualne, do którego będzie miało dostęp zatrważająco dużo ludzi
25.4.18
Po lewej: VICE; Na prawo: US Library of Congress / Public domain,via 

Jeśli ktoś by mnie za młodu spytał, co będę robiła w wieku 25 lat, prawdopodobnie odpowiedziałabym jakimiś frazesami o pracowaniu za godziwą pensję, mieszkaniu w stolicy i – jak Bóg da – posiadaniu lodówki SMEG w kolorze kaczego jajka. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że będę prowadziła dwa życia – jedno normalne, „prawdziwe”, a drugie wirtualne, do którego będzie miało dostęp zatrważająco dużo ludzi. Nie wpadłabym na to, że jedno z nich będzie się obracało wokół ciągłego wrzucania do sieci filmów i sprawdzania, kto je obejrzał – zupełnie jakbyśmy tworzyli własne reality show, którego jesteśmy zarówno producentami, jak i jedynymi gwiazdami. Innymi słowy, nie przewidziałam powstania relacji na Instagramie.

Reklama

Jeśli masz dwadzieścia lub trzydzieści lat – czyli jesteś za stary na Snapchata i zbyt znudzony Twitterem – istnieje spora szansa, że regularnie publikujesz na swoim Instagramie relacje. A jako że ich nakręcenie i zamieszczenie to kwestia kilkunastu sekund, niestety prawdopodobnie zdarzyło ci się kiedyś wrzucić coś, czego potem srogo pożałowałeś. Na przykład, kiedy po ostrej imprezie obudziłeś się zlany potem i błyskawicznie usunąłeś swoją relację, wiedząc, że i tak twój kolega z biura – który z jakiegoś powodu zawsze jako pierwszy ogląda twoje relacje – trzy godziny temu zobaczył, jak zlizujesz ketaminę z plakatu filmu U progu sławy i skomentował to słowami: „nieźle, stary”. Chociaż to akurat mi się (jeszcze) nie przydarzyło, opublikowałam kiedyś siedem filmików, jak palę jointa do Wild Thoughts DJ-a Khaleda, jednocześnie poruszając głową w bardzo specyficzny sposób – zupełnie, jakby moja szyja była z gumy. Do dzisiaj nie jestem w stanie sobie tego wybaczyć.

Ponieważ stanowi to stosunkowo nowe zjawisko, które nie zostało jeszcze wystarczająco szczegółowo opisane, postanowiłam popytać ludzi o najgorsze, najbardziej żenujące rzeczy, jakie kiedykolwiek zamieścili w swoich relacjach. Oczywiście wszyscy poprosili o anonimowość, jako że to właśnie jej wcześniejszy brak wpędził ich w niezłe tarapaty.

Esme, 21 lat

Pewnego razu, kiedy byłam na przyjęciu bożonarodzeniowym, opublikowałam film, na którym trzymałam w ustach torebeczkę z koksem, a pod spodem napisałam „Pada śnieg, pada śnieg”. Często wrzucam różne rzeczy bez zastanowienia i niestety prawie zawsze wydaje mi się, że publikuję je na moim tajnym koncie, kiedy w rzeczywistości wcale tak nie jest. Film wisiał przez dobre siedem godzin i nikt go nie skomentował. Wydaje mi się, że zanim jeszcze zdążyłam następnego dnia otworzyć Instagram, jakaś koleżanka napisała do mnie w tej sprawie

Reklama

Georgina, 24 lat

Zobaczyłam, że mój były ogląda moje relacje, więc w kilku różnych postach napisałam „odpierdol się”, „przestań oglądać moje relacje” i „masz małego fiuta!”, jednocześnie podając jego imię i nazwisko. Wpisy były widoczne przez całą dobę. Oficjalnie mnie wtedy nie obserwował, ale przeprowadziłam test, publikując różne relacje i za każdym razem obejrzał je w ciągu godziny. Nie obchodziło mnie, jak na to zareaguje, ponieważ znęcał się nade mną emocjonalnie, był złym człowiekiem i nienawidziłam go z całego serca. Wydaje mi się, że moje znajome również go nie znosiły, ponieważ dostałam mnóstwo wiadomości w stylu: „Dajesz, mała!”. Po tym numerze koleś w końcu przestał oglądać moje relacje.

Jake, 26 lat

Razem z kilkoma znajomymi wzięliśmy MDMA i postanowiliśmy posiedzieć na cmentarzu obok mojego domu. Z jakiegoś powodu za dobry pomysł uznałem opublikowanie na Instagramie monologu, podczas którego mówiłem o „przełamywaniu barier między nami” i o tym, że „ludzie powinni spędzać ze mną więcej czasu, bo jestem miłym facetem”. Kilka scen nakręciłem, leżąc twarzą na czyimś grobie. Usunąłem to kilka godzin później, ale wcześniej zdążyłem już dostać kilka wiadomości, które składały się jedynie z płaczących ze śmiechu emoji. Moi znajomi do dzisiaj cisną z tego bekę i ciągle powtarzają, że „jestem miłym facetem”.

Alice, 23 lat

Kiedyś opublikowałam filmik przedstawiający wijącego się w toalecie tasiemca, który prawdopodobnie trafił tam wraz z tym, co wydaliła z siebie moja współlokatorka.

Reklama

Paige, 20 lat

Ktoś mnie sfilmował, gdy byłam naprawdę, naprawdę pijana i wykrzykiwałam tekst Bitch Better Have My Money podczas karaoke. Dodałam nagranie do mojej relacji, ale byłam zbyt ubzdryngolona, żeby zdać sobie sprawę, że za Rihanną zaśpiewałam rasistowskie określenie, którego białe osoby zdecydowanie nie powinny używać. Gdy obudziłam się następnego ranka, zobaczyłam, że kilku moich dobrych znajomych wysłało mi wiadomość, żebym może jeszcze raz to obejrzała. Szybko usunęłam film i przeprosiłam.

Kaya, 25 lat

Najgorszą rzeczą, jaką opublikowałam, było nagranie, jak sikam do szklanki po piwie w londyńskim klubie Vogue Fabrics. Kiedy mocz zaczął się przelewać, po prostu wylałam całą zawartość szklanki. Usunęłam je, kiedy zauważyłam, że obejrzała je moja siostra. Wtedy zrozumiałam, że jeśli kiedykolwiek chcę znaleźć pracę, to nagranie musi zniknąć.

AJ, 28 lat

Mój kumpel rzucił mi wyzwanie i powiedział, żebym zrobił sobie w lustrze nagie selfie, a następnie zamieścił je w mojej relacji. Zrobiłem to tylko po to, żeby go rozśmieszyć – no i dlatego, że według niego nigdy bym się na to nie odważył. Usunąłem je po niecałej godzinie. Szczerze mówiąc, bardzo dobrze wyszedłem na tym zdjęciu, ale moja ciotka je zobaczyła i tak dziwnie się z tym poczułem, że od razu je skasowałem.

Ten artykuł ukazał się pierwotnie na VICE UK.

Czytaj też: