Body Positivity

Ciałopozytywny striptiz nauczył mnie, jak być grubą i seksowną

Jako nastolatka byłam przekonana, że zmysłowość to coś zarezerwowanego tylko i wyłącznie dla szczupłych. Striptiz pomógł mi to zmienić

tekst Alison Stevenson; zdjęcia: Jacquie Ray; tłumaczenie Jan Bogdaniuk
30 Styczeń 2019, 1:02pm

Wszystkie zdjęcia: Jacquie Ray

14 grudnia ubiegłego roku pokazałam cycki publiczności liczącej około 300 osób. Oraz mój tyłek. No i trzęsłam moim obfitym brzuchem, ku uciesze widzów.

Rozbierałam się do piosenki „Criminal” Fiony Apple, przyciętej do około dwóch i pół minuty, bo był to mój pierwszy striptiz w życiu i byłam głęboko przekonana, że dłużej nie dam rady.

Nie zaliczam się do kobiet, które ktoś na pierwszy rzut oka uznałby za striptizerki. Dlaczego? Cóż, ponieważ jestem gruba, a grubym ciałom nawet w 2019 roku wciąż odmawia się erotyczności. Rozbierany pokaz plus-size sprawiał wrażenie idealnego sposobu, by się z tym zmierzyć, ponieważ striptiz jest pełen agresywnej seksualności, zostawia bardzo niewiele pola dla wyobraźni i, jak mi powiedziano, daje ci ogromne poczucie siły. Dlatego wraz z moimi przyjaciółkami Lindą Douglas i Elizabeth Flores postanowiłyśmy rozkręcić nasz własny pokaz striptizu plus-size o nazwie Thicc Strip.

A stripper in a red fishent top, swinging on a pole

Zamieściłyśmy otwarte ogłoszenia, w których zapraszałyśmy do udziału wszystkie osoby identyfikujące się jako kobiety w Los Angeles, niezależnie od ich umiejętności, a potem rozpoczęłyśmy zrzutkę na portalu Indiegogo. Nie udało nam się zebrać całej kwoty, ale znalazłyśmy sponsora (randkowa apka HUD), który dał nam wystarczająco dużo pieniędzy, żeby rozkręcić całe przedsięwzięcie.

Ćwiczyłyśmy pod okiem Cery Byer, tancerki i ciałopozytywnej trenerki personalnej. Zajęło nam to trochę czasu, ale w końcu udało nam się zebrać grupę 13 kobiet. Zamiast prowadzić przesłuchania, pozwoliłyśmy na udział w projekcie każdemu, kto się zgłosił. Niektóre osoby miały już doświadczenie z profesjonalnym striptizem i burleską, dla innych był to pierwszy raz. Biorąc pod uwagę, że każda z nas miała inną historię, osobowość, aurę i nastawienie, porównania z serialem GLOW same się nasuwały (tylko że my byłyśmy bardziej wyuzdane). Ponieważ tak bardzo się różniłyśmy, wybór muzyki, stylu pokazu i stopnia negliżu pozostawiłyśmy całkowicie do dyspozycji wykonawczyń. Niektóre czuły się silniejsze, tańcząc w kostiumie, inne chciały się całkowicie obnażyć.

Odkryj klub ze striptizem dla lesbijek

Dość regularnie pokazuję moje półnagie ciało na Instagramie, więc naprawdę sądziłam, że wszelkie krępowanie mam już za sobą. Jednak w procesie zmuszania się do wyjścia poza Internet, gdzie mój ekshibicjonizm kryje się za ekranem, zdałam sobie sprawę, jak wiele kompleksów i problemów muszę jeszcze przepracować, jeśli chodzi o moje ciało i erotyczność.

Byłam ciężka, gdy dorastałam i nigdy nie postrzegałam siebie jako seksualnej osoby, bo wierzyłam, że moje ciało nie jest do tego zdolne. Seksowność była czymś zarezerwowanym tylko i wyłącznie dla szczupłych. Zamiast tego polegałam na żartach i humorze. Przez większość mojej wczesnej dorosłości angażowałam się w aktywność płciową, nigdy nie czując się przy tym seksownie. Uprawiałam seks z facetami, ale byłam przekonana, że tak naprawdę wcale nie chcieli ze mną być.

A stripper kneeling on a stage

Po dwudziestce zaczęłam w końcu zastanawiać się, dlaczego tak się czułam. Dowiedziałam się więcej o ciałopozytywnosci i radykalnym poglądzie, że każdy ma prawo kochać i doceniać siebie samego. Uświadomiłam sobie, że negatywne odczucia, jakie żywiłam do samej siebie i mojego wyglądu, były mi narzucone z zewnątrz — nie były tym, co naprawdę czułam. Wtedy właśnie zapragnęłam wyrażać moją seksualność bardziej otwarcie. Chciałam przestać chować się za koszulkami oversize i zamiast tego zostać kobietą, o jakiej fantazjowałam. W tych fantazjach pokazywałam ciało i nie obchodziło mnie, co ludzie pomyślą, nosiłam minispódniczki, koronkową bieliznę i rozkoszowałam się seksualnym podnieceniem, które wywoływałam. Dlatego taką właśnie osobą zostałam. Dumną, grubą zdzirą. Nie było żadnej drogi do szczupłości, żadnego programu zabójczych ćwiczeń ani jakiejkolwiek zmiany w moim wyglądzie. Jeśli już, od tamtej pory jeszcze przytyłam. Jedyna zmiana zaszła w moim nastawieniu.

Dwa lata później odsłanianie moich obfitych ud i obwisłego brzucha w Internecie stało się moją drugą naturą. Jednakże wciąż włączam w to tak wiele humoru, jak potrafię. Zdjęcia, które zamieszczam, są zmysłowe, ale opisy często kontrastują z seksualnością poprzez lekki żart. Dopiero pokaz striptizu uświadomił mi, jak bardzo wciąż polegam na humorze.

Przez Thicc Stripp musiałam przestać chować się za żartami i wziąć moją seksualność na serio. Musiałam naprawdę się rozebrać, nie kończąc pokazu jakimś slapstikowym upadkiem na skórce od banana. Nasza instruktorka Cera zawsze powtarzała nam podczas treningów, że gruba, naga kobieta z łatwością staje się puentą dowcipu i że musimy pracować dwa razy więcej, żeby udowodnić, że nie jesteśmy żartem. Żeby to się udało, nie mogłyśmy tylko udawać, że jesteśmy pewne siebie. Myślałam, że już dawno mam to za sobą, ale striptiz otworzył mi oczy na to, jak bardzo wciąż się boję i jak łatwo mnie zranić. Ta pełna kompleksów dziewczynka wciąż żyła wewnątrz mnie i zmieniała mój nagi pokaz w komediowy skecz w obronie przed poważnym traktowaniem.

Alison Stevenson stripping on a stage
Autorka artykułu

Mijały tygodnie, a ja pomału przełamywałam strach i wątpliwości. Kobiety, z którymi tańczyłam, niesamowicie mi w tym pomogły. Dzięki nim wiedziałam, że nie jestem sama. Gdy zapytałam Lindę, jak radzi sobie z negatywnymi myślami, które, jak powiedziała, żywiła wobec siebie, odpowiedziała: „Miałam już dość tego, jak te destruktywne myśli wchodzą mi w drogę. Nie pozwoliłabym, żeby ktoś inny tak mną pomiatał, więc dlaczego sama to sobie robię?”.

Ogromna fala pozytywnego odzewu od osób, które dowiedziały się o pokazie, również stanowiła spore wsparcie dla tych z nas, które wątpiły w siebie. Internetowe bilety na pokaz wyprzedały się w tydzień. Gdy to zobaczyłyśmy, Elizabeth, Linda i ja zbiorowo zaklęłyśmy pod nosem: „Ja pieprzę, to dzieje się naprawdę”. Ulżyło nam, że oprócz nas ktoś w Los Angeles chciał to zobaczyć. Koniec końców dzięki Thicc Stripp przekazałyśmy 511,55 dolarów (prawie 2 tysiące złotych) na Downtown Women's Center, organizację charytatywną pomagająca bezdomnym kobietom w Los Angeles.

Striptiz zmusił mnie do wyjścia poza moją strefę komfortu. Pomógł mi zostać kobietą, która nie potrzebuje zawsze chować się za żartem, by wyrazić swoją seksualność. Każdej z uczestniczek Thicc Strip przyświecały własne, odrębne cele. To był mój. Każdej z nas przydałby się w życiu taki Thicc Strip — coś, co sprawia, że stawiasz czoła swoim niepewnościom i podnosisz rękawicę, którą rzuca ci życie (ale za to czasem zrzucasz z siebie ciuchy).

A woman in a mask standing in front of a pink curtain
dollar bills on a floor
A stripper on a pole
A stripper in a msk, clinging on to a pole
A stripper on a stage
A stripper swinging on a pole
A stripper on a stage

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE US


Więcej na VICE: