mężczyzna siedzi przed domem ze śmieci
pieniądze

Zbudowałem dom ze śmieci, a Vanilla Ice mnie za to pochwalił

Co począć, gdy nieruchomości robią się absurdalnie drogie? Proste: zbuduj sobie dom za darmo i zdobądź patronat Vanilla Ice’a
Jan Bogdaniuk
tłumaczenie Jan Bogdaniuk
29.12.16

To ja. Siedzę przed domem, który zbudowałem ze śmieci. Cóż, „dom" to trochę za dużo powiedziane. Raczej nieco odpicowana buda, ale uprzedzając pytania ‒ tak, Vanilla Ice powiedział, że mój domek jest zajebisty. Jeszcze do tego wrócę.

Wszystko zaczęło się w chwili, gdy w końcu uznałem, że chcę kupić dom, ale zupełnie nie byłem w stanie. Nie wiem, jak wyglądają ceny mieszkań w twojej okolicy, ale u nas w Melbourne przeciętny dom kosztuje ok. 740 tys. australijskich dolarów (ponad 2,2 miliona złotych). Za tyle dostaniesz cztery ściany na jakimś odległym, nieprzyjaznym przedmieściu, gdzie zawsze wieje jak cholera i nikt cię nigdy nie odwiedza.

Reklama

A zatem nie kupiłem domu. Zamiast tego zacząłem się wściekać, bo spośród moich znajomych własny kąt mają tylko ci, którzy nabyli go za hajs po zmarłych dziadkach. Nie przesadzam: żeby ktoś z mojego pokolenia dorobił się domu, ktoś inny musi umrzeć. A ja nie życzę nikomu śmierci. Z drugiej strony nie chcę też przez całe życie wynajmować mieszkania.

Czy jednak istnieje jakaś alternatywa? I wtedy doznałem olśnienia. Dlaczego by nie zbudować sobie domu za darmo? A gdybym tak znalazł kawałek ziemi, trochę drewna i po prostu postawił dom? ZA DARMO.

Rozdział 1: Zbudować dom za darmo jest łatwo

1483009626768-02

„Za darmo" oznaczało, że potrzebowałem drewna z odzysku. Znalazłem je na wysypisku, które odkryłem na zapleczu terenów przemysłowych, nieopodal rezerwatu przyrody. Wystarczył jeden rzut oka i już wszystko wiedziałem. Też tak czasem masz, że po prostu wiesz?

1483009646587-03

Namówiłem mojego przyjaciela Jima, żeby pomógł mi zataszczyć płyty wiórowe do rezerwatu i przybić je do kilku pionowych słupków. Z Jima po prostu taki równy gość. Inni znajomi w nas wątpili. Mówili, że nie jesteśmy architektami, że nie znamy się na budowlance ani nie dostaliśmy zezwolenia od gminy. Ale co oni tam wiedzą. Zbudować dom to łatwizna. Wystarczy za dużo się nad tym nie zastanawiać.

1483009673938-04

Mijały dni. Z początku skłaniałem się ku wystrojowi à la szlachecki dworek, ale w końcu postawiłem na skandynawski minimalizm. W praktyce oznaczało to białe ściany, obrazek z lat 70. i kilka roślinek. Gdybym miał cegły, zostawiłbym je odsłonięte ‒ niestety nie miałem. Bukiet z polnych kwiatków w słoiku przydawał wnętrzu botanicznej nuty, czy coś w tym stylu. Moja praca dobiegła końca.

1483009717372-05

Rozdział 2: Jak podnieść wartość domu ze śmieci

1483009741903-06

Bądźmy szczerzy. Dom to nie tylko miejsce do spania. To również sposób, by podkreślić swój społeczny status. Z drugiej strony, jeśli swojej klitce poświęcasz za dużo czasu i energii, ludzie zaczną pytać, czy wszystko z tobą w porządku. Wiedziałem, że aby uniknąć takich niezręcznych sytuacji, mój domek musi uzyskać patronat jakiegoś celebryty.

Vanilla Ice to nie tylko duchowy ojciec Eminema. Prowadzi też telewizyjny program o remontach pt. The Vanilla Ice Project, w którym odpicowuje posiadłości na Florydzie i sprzedaje je za grube miliony. Podbiłem do Vanilla Ice'a na Twitterze i jakimś cudem zgodził się na rozmowę.

1483009841045-07

Chwilę zajęło, zanim Skype zaczął poprawnie działać, ale w końcu ukazał mi się ON: Vanilla Ice we własnej osobie.

Pan Ice na wstępie wyraził swoje zaniepokojenie, czy zdobyłem niezbędne pozwolenia na budowę. „Władze wjadą ci tu z buldożerem, jeśli nie załatwiłeś wszystkich papierów" ‒ ostrzegł mnie. Po chwili zdał chyba sobie sprawę, że to wszystko zgrywa i z radością przyłączył się do wygłupów. Jedno, co mogę z całą pewnością powiedzieć o Vanilla Ice'ie, to że jest bardzo miły.

Reklama

Najbardziej mi się spodobało, gdy powiedział mi, że choć fajnie jest mieć własne cztery kąty, niekoniecznie będę dzięki temu szczęśliwy. „Nie chodzi o sam dom ‒ stwierdził Vanilla ‒ tylko o ludzi, którymi się otaczasz". Po chwili namysłu dodał: „Wiesz, jak jest".

Vanilla Ice doradził mi, żebym zaprosił do mojej chatki jakąś dziewczynę. Razem moglibyśmy wypić kilka drinków na werandzie, rozpalić ognisko i opowiadać sobie historie o duchach. W pierwszej chwili pomysł jakoś specjalnie mnie nie zachwycił, ale potem pomyślałem: „a może coś w tym jest?".

W sumie gawędziliśmy jakieś 15 minut. Vanilla nie dał się wciągnąć w rozmowy o polityce mieszkaniowej, ale moja buda zrobiła na nim spore wrażenie. Na koniec poprosiłem go, żeby podsumował mój nowy dom w dwóch słowach.

„Kupa zabawy" ‒ odpowiedział bez chwili wahania.

Rozdział 3: Jak mieć kupę zabawy z dziewczyną w domu ze śmieci

1483009973073-08

To Jade. Ma ładne włosy, o każdym potrafi powiedzieć coś miłego i pracuje w dość ekskluzywnej drogerii niedaleko mojej redakcji. Postanowiłem zaryzykować i przekonać się, czy przyjdzie do mnie na drinka „na werandzie". „Spoko ‒ powiedziała ‒ ale jeśli masz zamiar o mnie napisać w swoim artykule, pamiętaj, proszę, że jestem prawdziwą osobą i mam prawdziwe uczucia".

Obiecałem, że będę pamiętał.

1483009992019-09

Obaj z Vanilla Ice'em uważaliśmy, że zabawnie będzie trochę porobić sobie jaja z prestiżu. Moje rozumowanie wyglądało tak: ziomki z własnym domem to fajne ziomki, a dziewczyny lecą na fajnych ziomków. Tyle że moje lokum to coś w rodzaju odpicowanego kurnika, więc cały prestiż diabli wzięli. Jade też to podłapała i pewnie dlatego prosiła, żebym się dobrze zachowywał. Poza tym powiedziałbym, że jej mowa ciała wyrażała coś pomiędzy entuzjazmem a obawą.

1483010015418-10

Rozpaliliśmy ogień, a szampan zrobił swoje. Jak na gościa, który mieszka przy fabryce na obrzeżach miasta, czułem się bogaty. Udało mi się. Dołączyłem do prawdziwej śmietanki. Do ludzi, którzy oglądają kanał Domo+ „dla inspiracji". Którzy uparcie próbują nakierować rozmowy przy stole z powrotem na wystrój łazienki. Którzy zapychają mi fejsa zdjęciami mebli na wymiar i wypiaskowanej podłogi na balkonie. Poczułem przypływ pożądania do rynku nieruchomości i pogardy dla wszystkiego innego. Miałem dziewczynę, dom i nie musiałem spłacać żadnego kredytu. Czułem, jak wyparowują ze mnie wszystkie smutki. Byłem legendą. Byłem ucieleśnieniem Australijskiego Snu.

Rozdział 4: Rodzice zawsze sprowadzą do parteru twój durny Australijski Sen

1483010073844-11

To moi rodzice: Ian i Amanda. Zacząłem się bawić w budowlańca między innymi właśnie za sprawą mamy. Często próbuje mnie wciągnąć w rozmowy o domach, przeważnie pytając, czy już zacząłem odkładać pieniądze na swój. Zawsze odpowiadam, że nie, ale z oczywistych względów ten problem rozwiązał się sam. Postanowiłem zaprosić do siebie rodziców na obiad.

1483010086990-12

Jedliśmy rybę z frytkami, a krople deszczu bębniły o dach z blachy falistej. Skorzystałem z okazji i zagadnąłem ich, dlaczego uważają, że kupno własnego domu to taki świetny pomysł, skoro agenci i deweloperzy liczą sobie tak abstrakcyjne kwoty. „Bo wynajem sprawdza się tylko w sytuacji, gdy możesz pracować w nieskończoność" ‒ odparł tata. „Kiedyś będziesz chciał odpocząć. Nie potrafię przewidzieć, ile wtedy będzie kosztowało wynajęcie mieszkania, ale nie sądzę, żeby z emerytury starczyło ci i na czynsz, i na spokojne życie".

Powiedziałem tacie, że nie brzmi to zbyt optymistycznie. Wzruszył ramionami. „Taka jest prawda. Bez własnego domu zostalibyśmy na lodzie" ‒ odpowiedział.

Reklama

„Zawsze miałeś sporo wyobraźni" ‒ dodała mama, omiatając widelcem moje skandynawskie wnętrze. „Ale teraz odrobinę dramatyzujesz. Po prostu kup sobie coś trochę tańszego, zaciśnij zęby, pooszczędzaj i w końcu będzie cię stać na porządny dom. Wierz mi, tak będzie o wiele lepiej niż zestarzeć się i nie mieć nic własnego".

1483010141074-13

W tej chwili psy mamy czymś się strasznie podjarały i wtargnęły do mojej chatki. Rozmowa się urwała, ale tata zdążył podzielić się ze mną jeszcze jedną finansową mądrością. „Pracuj wytrwale" ‒ doradził. „Rozglądaj się za okazjami, może spróbuj nawet złapać jakąś robotę na boku. Każdy dodatkowy grosz przyda się na spłatę kredytu".

Rozdział 5: Jak zbić fortunę na domu ze śmieci

1483010209824-14

Wtedy właśnie postanowiłem umieścić moją chatkę na Airbnb. Możesz ją tam znaleźć i od ręki zaklepać sobie nocleg. Czy mój genialny plan wypali? Czy ktokolwiek pokusi się na moją budę z dykty? Dowiesz się już wkrótce z emocjonującej kontynuacji pt. „Jak zbić fortunę na domu ze śmieci".


Nie przegap końca tej historii. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco.


Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Australia