kadr z YouTube
Jeszcze w maju tego roku M.I.A. zapewniała, że dostarczyła do wytwórni ostateczną wersją swojego najnowszego krążka. Byliśmy niemalże pewni, że płyta ukaże się jeszcze przed wakacjami.
Videos by VICE
Czekaliśmy cierpliwie. W międzyczasie niepokorna artystka wypuściła bangerowy numer “Poc That Stil a Ryda”. Wszystko było na dobrej drodze, by za chwilę usłyszeć nowy materiał M.I.A. Jednak po ostatnich wpisach wokalistki na Twitterze, wygląda na to, że konflikt z oficyną musiał się wyraźnie zaostrzyć, a premiera ponownie przesunąć, ponieważ M.I.A. zagroziła, że jeszcze chwila, a sama wrzuci nielegalnie płytę do sieci.
“Jestem na skraju wytrzymałości, by wypuścić ten album” – czytamy. “Nienawidzę kiedy wielcy amerykańscy artyści kradną moją pracę, jeszcze zanim coś wydam” – kontynuuje rozwścieczona gwiazda.
Polub fanpage Noisey Polska, żeby nie przegapić żadnego o newsa o wkurzonych artystach i ich wyczynach
Branża muzyczna zna już takie przypadki. Angel Haze, będąca na ścieżce wojennej z Republic, podzieliła się z fanami swoim debiutanckim albumem “Dirty Gold” za pomocą Twittera. W tym szaleństwie jest metoda – wytwórnia natychmiast przyspieszyła tłoczenie krążka i koniec końców trafił on oficjalnie do sprzedaży. Jak będzie w przypadku M.I.A.? Być może przekonamy się o tym niebawem.