FYI.

This story is over 5 years old.

Sport

Sporty specjalnej troski

Czy w czasach, gdy powstała piłka nożna, była ona odebrana jako idiotyzm? Naszej cywilizacji z pewnością udało się wymyślić głupsze dyscypliny: wyścigi wychodków i trzymanie fretek w spodniach
10.4.15

Może w czasach, gdy powstała piłka nożna, była ona odebrana jako idiotyzm? Bo kto biega za piłką i stara się ją wbić na siłę do dziwnej konstrukcji, dzisiaj zwanej „bramką", która ponoć „należy" do „przeciwnika"? Do dzisiaj niektórzy nie mogą tego zrozumieć, szczególnie gdy w grę wchodzą spalone. A jednak piła nożna jest teraz jedną z najważniejszych rzeczy na świecie. Łączy i dzieli ludzi, wiąże się z ogromnym rynkiem marketingowym, a do tego ma wpływ na życie chyba każdego z nas (bez względu na to, czy się nią jaramy, czy nie).

Postanowiłam wybrać kilka dyscyplin, które dzisiaj wydają się nam idiotyczne, a w roku 4015 być może przyciągną wielomiliardowe widownie oraz przyszłych odpowiedników Pepsi i McDonalda w charakterze sponsorów. A może nie.

Battle Bang

Perełka. Organizatorzy mają na Facebooku ponad 500 fanów. Deklarują pochodzenie z USA, a dokładniej z „Porn Valley" (gdziekolwiek to jest). W dużym skrócie: to połączenie MMA z porno. Na ringu stoi dwóch zapaśników. Poza nim, rozkosznie prezentują się niewiasty o bujnych kształtach, odziane oszczędne kostiumy. Jest coś co różni dziewczyny od siebie – to, na ile schlebiają szeroko obowiązującym normom atrakcyjności.

Do walki staje dwóch zawodników, do złudzenia przypominających bohaterów serii „Shore" z MTV. Kobiety obserwujące rozgrywkę to po części zawodowe gwiazdy porno. Walka trwa, dziewczyny szaleją, krew się leje, chłopaki się leją. A po co to wszystko? Dla seksu. Wygrany może przespać się z „ładną" dziewczyną. Przegrany trafia w objęcia prawdziwej Helgi. Pot, krew, sperma i dużo seksizmu.

Wyścig wychodków

Impreza odbywa się co roku w Trenary w stanie Michigan, w ostatni weekend lutego. Do miasta przybywają rzesze fanów, którzy cieszą się, że znów będzie można oglądać ślizgające się wychodki. Zawodnicy zbierają się w czteroosobowe drużyny, w każdej musi się znaleźć jedna kobieta. Oprócz samego ślizgania, zawodnicy muszą wykazać się zwinnością podczas siadania na klozetach i nawijaniu papieru toaletowego na rolkę, a także spostrzegawczością w szukaniu przedmiotów w wannie pełnej jasnobrązowej cieczy. Zwycięzca dostaje 400 baksów, wszyscy kończą ze wspaniałymi wspomnieniami. Pomysłodawca, Toivo Aho, zakłada że miłość do „Outhouse Race" ogarnie cały kraj. Na razie sport zyskał uznanie w stanach Iowa i Nevada.

Wyścigi kotów

Kocie wyścigi największe sukcesy odnosiły w XIX wieku w Belgijskim Liège, zdobywając też krótkotrwałą popularność w Anglii. Właściciele kotów przynosili zwierzaki w workach. Mocno już rozwścieczone kocury równo o północy wypuszczano – wychodząc z założenia, że koty jak najszybciej powrócą do swoich domów. Wygrywał właściciel, którego kot wrócił pierwszy. Weryfikacja wyników pozostaje dziś tajemnicą. Dyscyplina cieszyła się powodzeniem wśród widzów głównie dlatego, że koty – w akcie sprzeciwu – rzucały się na swoich panów, drapiąc i gryząc ich dotkliwie. W 1936 roku powstał nawet specjalny tor dla kotów, niektórzy kontynuują tę tradycję do dziś. Zasadniczo nie popieramy wykorzystywania tych puchatych ssaków w imprezach sportowych, ani w instrumentach muzycznych.

Szachoboks

Może jestem uprzedzona, ale kiedy myślę „bokser" widzę wielkiego typa, z opuchniętą mordą i tępym wyrazem twarzy. Nie ma on dużo do powiedzenia, może prócz: przeciwnik był ciężki. Pomysłodawcom tej niniejszej dyscypliny zależeć mogło na zlikwidowaniu tego stereotypu. Połączenie boksu i szachów może wydawać się paradoksalne – ale organizowane są już mistrzostwa świata Chess Boxingu. Polacy odnieśli w nich kilka małych sukcesów. Niejaki Paweł Dziubińska był o krok od kwalifikacji do światowego turnieju.

Rozgrywka jest dość skomplikowana. Odbywa się 11 rund, z czego sześć ma charakter psychiczny (szachy) a pięć fizyczny (boks). W rundach nieparzystych rozgrywane są pojedynki szachowe, a w parzystych – bokserskie. Jedna runda szachowa trwa cztery, natomiast bokserska trzy minuty. Obaj zawodnicy mają do dyspozycji po 12 minut na swoich szachowych zegarach. Pomiędzy rundami następują 60-sekundowe przerwy, w których uczestnicy pojedynku zakładają (bądź zdejmują) rękawice bokserskie, a na ring wstawiany (bądź zdejmowany) jest stolik z szachownicą. Uff.

Trzymanie fretek w spodniach

Stolicą tej dyscypliny jest Richmond w stanie Wirginia. Zawodnicy to wyłącznie mężczyźni. Jak nietrudno się domyślić śmiałkowie wkładają w spodnie po dwie rozemocjonowane fretki i muszą wytrzymać z nimi jak najdłużej. Nogawki powinny być związane, a pas ściągnięty, żeby fretki nie uciekły. Pantalony muszą być białe – dzięki temu zawodnik dumnie prezentuje swoją wytrwałość, której wyznacznikiem jest ilość czerwonych plam. Dodatkowe zasady: fretki muszą być wystarczająco wściekłe, a "sportowcy" nie mogą nosić bielizny. Zwierzęta muszą mieć też pełny, nienaruszony zgryz – a zawodnik nie może być pod wpływem alkoholu czy narkotyków. Rekord w trzymaniu fretek w spodniach wynosi 5 godzin i 30 minut, ale nie wiemy, czy pierwszy skapitulował zawodnik, czy fretki.